Moje skłonne do obciążenia włosy bardzo lubią mocno odżywcze maski stosowane przed myciem. Fakt, że wszelkie nadwyżki substancji zostaną zmyte skłania mnie do kombinowania z nowymi składnikami, zwłaszcza domowymi, dostępnymi w lodówce, bez strach przed obciążeniem ;) Jak wielokrotnie powtarzałam ulubioną maską jest drożdżowa, ale również poniższa daje dobre efekty.
Składniki:
* jajko (najlepiej samo żółtko, ale ja dodałam całe)
* śmietana
* olej (dodałam sezamowy, który nadał ładny zapach, może być oliwa z oliwek)
* maska do włosów, która zemulguje olej i połączy składniki (dodałam Romantic Anti-Age)
Dodatki opcjonalne:
* gliceryna (uwaga na wilgotność powietrza)
* olej rycynowy
* mąka ziemniaczana (do zagęszczenia)
Aplikacja
Nakładamy na suche lub lekko wilgotne włosy (zależy od gęstości maski, rzadką polecam nałożyć na suche - nie będzie spływać po twarzy). Nakładamy czepek foliowy i ręcznik/czapkę dla zachowania ciepła. Po minimum 30 minutach (najlepiej godzinie) myjemy włosy łagodnym szamponem. Nie potrzebuję już odżywki d/s, jedynie zabezpieczam włosy odżywką/serum bez spłukiwania.
Działanie
Maska zawiera dużo protein i emolientów. Po masce włosy sprawiają wrażenie grubszych, są lekko sztywne (jak po niewielkiej ilości żelu lnianego), po rozczesaniu czy odgnieceniu stają się bardziej miękkie. Szybciej łapią skręt i jest on trwalszy (efekt po płukance z kawy czy piwa był silniejszy). Dodatkowo włosy są dociążone, ale nie obciążone (nie fruwają jak piórka, ale nie sprawiają wrażenia tłustych). Dodatek oleju rycynowego może wpływać pozytywnie na skórę głowy i przyspieszać porost (pozostałe składniki nawilżą i ukoją skalp). Jest to maska z przeznaczeniem na włosy (z kolei drożdżowa głównie na skalp, dodatek innych składników sprawia, że odżywia też włosy). Ma szansę je wzmocnić i ochronić przed utratą wilgoci. Mam wrażenie, że świetnie jej się to udaje ;)
Lubicie domowe maski? Jakie najbardziej?

