Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Aktualizacja włosów - grudzień 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu




Stan włosów na dzień 06.01.2014

Korzystałam ze słońca, więc tym bardziej włosy wyglądały świetnie. Do tego ułożyły się całkiem nieźle po koczku-ślimaku ;) Aktualizacja w Good Hair Day zdecydowanie poprawia nastrój ;)





PIELĘGNACJA:


Mycie:


Fructis Fruitty passion i BD fur Mama były dawką nawilżenia, tak potrzebną w sezonie grzewczym ;) Nie powodowały tak dużego obciążenia jak latem. Używałam też mydełka cedrowego Agafii. Co kilka myć starałam się sięgać po produkt silniej oczyszczający: szampon Timotei Jericho Rose w czasie pobytu u rodziców a u siebie żel do mycia twarzy Oriflame ze świetlikiem i cytryną ;) Do mycia twarzy polubiłam mydełko dziegciowe, więc żel postanowiłam zużyć do włosów ;) Zamiast powiększać zbiory kosmetyków do włosów sprawdzam składy w innych kosmetykach myjących. 

Odżywki:


Tutaj misz-masz ;) Używałam tego, na co miałam ochotę :P Dlatego, że większość opakowań mam prawie pełnych, to nie skupiałam się na zużywaniu konkretnego ;) Jedynie maska Bingo SPA kaszmir i kolagen dobiega końca, więc koniec miesiąca i początek stycznia jest czasem, w którym słoik chcę opróżnić ;) Zostało mi na 3-4 użycia. Zadziwia mnie nadal fakt, że moja ulubiona maska nadająca puszystość w tej chwili wygładza mi włosy... Jestem teraz w stanie uwierzyć, że porowatość włosów zmienia się wraz z pielęgnacją ;) Poza Bingo używałam na zmianę maskę marokańską Planeta Organica, balsam Aleppo PO, który jest nowością u mnie, rzadziej odżywkę Fructis Fruitty Passion (obłędnie pachnie, ale jako d/s sprawdza się średnio, rozcieńczyłam ją wodą i spryskuję włosy między myciami lub pod olej - nawilża i cudnie pachnie),  a na skalp i czasem na długość maskę drożdżową Agafii (zapach ciasteczek mimo używania już 2 opakowania nadal mnie zachwyca). W czasie pobytu u rodziców używałam maskę Love2Mix z acai i perłą (zawiozłam ją Mamie i zostawiłam, nie miała żadnej maski do włosów, tylko jedwab! Ma włosy dość krótkie, ale poddawane trwałej i rozjaśniane od wielu lat), a także maski arganowej PO (jak zauważyłam brak masek, to skompletowałam Mamie odpowiedni prezent dla niej i jej suchych włosów - szampon i maskę regenerującą PO z minerałami Morza Martwego oraz maskę arganową PO). 
Jako odżywkę bez spłukiwania, czy raczej serum silikonowe używałam Oriflame Hair X serum termoochronne, a u rodziców jedwab Delia.

Olejowanie:


Nie zapominam o olejowaniu, raz w tygodniu to minimum. Najczęściej oliwką Babydream fur Mama, okazjonalnie innym olejem "kuchennym" lub nawet balsamem do ciała. Dzięki temu nie narzekam na szorstkość końców ;)

Inne:


Nie używam płukanek (zapominam przygotować), nie robię domowych masek (nie mam czasu, jak kupiłam drożdże do mojej ulubionej maski drożdżowej, to z braku czasu postanowiłam drożdże zalać wrzatkiem i wypić :P Tradycyjnie raz w miesiącu nakładam hennę. Tym razem była to Henna z cassią, amlą, neem i bringhraj (z Pole Henny) zalana naparem z imbiru i z dodatkiem soku z cytryny - nałożona na suche włosy, umyte poprzedniego dnia żelem z SLES.

Moje przemyślenia :P


Jakie są moje włosy w tej chwili? Mają lepsze i gorsze dni z przewagą tych OK ;) Do aktualizacji zapozowały wzorowo, miały jeden z najlepszych dni. Każde odstępstwo od normy starałam się naprawić - przyklap zwalczałam suchym szamponem lub myciem silniejszym szamponem, bądź wystarczyło po myciu nałożyć odżywkę z dala od skalpu ;) Chwilową suchość niwelowało spryskanie włosów mgiełką z rozcieńczonej odżywki Fructis (i do tego jak włosy pięknie pachniały!), przed myciem olejowanie, mycie szamponem Fructis i nałożenie silniej nawilżającej maski (oczywiście nie wszystko naraz, gdyż spowodowałoby to przyklap). Jeśli nie układały się dobrze to je związywałam, zaplatałam lub upinałam. Nie mam zbyt wiele czasu na kombinowanie i przejmowanie się włosami. Dzięki temu nie przejmuję się faktem, że danego dnia nie wyglądają dobrze tylko szybko działam żeby stan ten naprawić. 

Uwielbiam swoje włosy! Nauczyłam się, że nie są wymagające czy trudne do opanowania. Małą niesubordynację mogę doprowadzić do dobrego stanu prostym zabiegiem ;) Tego i Wam życzę ;) 

sobota, 7 grudnia 2013

Aktualizacja włosów listopad 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu




Stan włosów na dzień 07.12.2013



Po nocnym dobierańcu na szybko ;)






Często pytacie o kolor włosów. Obok zdjęcie zrobione 2 mycia po hennowaniu bez lampy na dworze (na wsi, stąd "robocza" kurtka :P)





























Pielęgnacja:


Pielęgnacja w listopadzie różnorodna, ale prosta. Nie mam czasu na domowe maski czy płukanki. Posiłkuję się gotowcami.

Szamponów używałam na zmianę. Fructis i Babydream fur Mama dla zapachu i nawilżenia, a co drugie mycie coś mniej obciążającego: mydełko cedrowe Agafii i Bingo z żeń-szeniem, którego chciałam już skończyć, gdyż niewiele mi go zostało. Udało się, więc w kolejnym poście krótka recenzja, taka mini :)

Odżywki pomału są za słabe dla włosów. Sezon grzewczy, kurtki i szaliki dają im się we znaki, więc częściej używam masek. Maska marokańska PO zaczęła sie sprawdzać nawet jako b/s, więc jest to dowód. Nie odciąża ona włosów, nadaje im połysk, gładkość i silnie pachnie. Ma specyficzny zapach, którzy niektórzy lubią, inni nie. Jedni twierdzą, że jest kadzidlany, orientalny a wg mnie pachnie męskimi kosmetykami :P Nie zachwyca mnie, ale jest miłą odmianą, jak włosy pachną i ten zapach kilka godzin po mycui jeszcze czuć ;) Nie przepadam za jej konsystencją, jak masło, ale nie klei się do skóry, tylko lubi grudkami spadać z dłoni i mazać się po skórze zamiast pozostawać na włosach. Dopiero jak rozgrzeje się w dłoniach to jest łatwiejsza w obsłudze. Podobne działanie ma maska Love2mix z acai i perłą, ale o wiele łatwiej ją zastosować, dzięki temu oszczędniej ;)

Na skalp i włosy u nasady używam maski drożdżowej Agafii. Skalp jest w dobrym stanie, nic nie swędzi, nie łuszczy się, nie boli, więc wnioskuję, że niczego mu nie brakuje ;) Możliwe, że wpływa na odżywienie cebulek, ale nie skupiłam się na efektach długofalowych, więc nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić. Efekty doraźne są widoczne. Włosy u nasady są bardziej błyszczące (nie narzekam na matowość włosów a po masce błyszczą bardziej!). Używałam jej też na całe włosy, ale dla końców o tej porze roku jest o wiele za słaba. Są bardziej szorstkie, suche, nie czuć żadnego działania, tak jakbym umyła je tylko szamponem. Dlatego drożdżową zużywam na włosy u nasady i skalp, im też się coś należy a odpowiednio wypielęgnowane teraz będą sprawioały mniej klopotów jak będą bliżej końców ;) Na to liczę.

Przypomniałam sobie o masce BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Bardzo ją lubiłam na poczatku włosomaniactwa, gdyż nadawała puszystość i lekkość włosom. Używałam jej do doproteinowania włosów. Później bombą proteinową była odżywka Artiste regenerująca, którą stosowałam od czasu do czasu, po jakimś czasie częściej. Zawiodłam się, gdyż efektu puszystości już nie uzyskiwałam. Teraz przypomniałam sobie o Bingo i co? Też brak specjalnej objętości. Nie obciąża włosów, ale je wygładza. Wniosek? Chyba porowatość moich włosów zmalała, stały się zdrowsze i efekt protein typu jak piorun w miotłę już mi nie grozi. Niby to dobrze, że włosy są w lepszym stanie, ale jak pragnę opdbjętości to pozostaly mi już tylko płukanki i stylizacja ;)

Balsam Biedronkowy był u mnie za 4 zł, więc musiałam spróbować ;) Jak wspomniałam włosy potrzebują częstszego używania masek, więc balsamy używam rzadko, właściwie na próbę. Odwróciła sie proporcja - głownie maski a raz w tygodniu balsam ;) Podobnie z balsamem Agafii na łopianowym propolisie, którego używam od czasu do czasu teraz, żeby przypomnieć sobie jak działa na moje włosy.

Staram się olejować włosy, chociaż na 30 minut. Używam głównie oliwki Babydream fur mama, czasem spożywczego: orzech arachidowy lub włoski ;) Brak oleju późnym latem był odczuwalny na moich włosach, więc teraz się pilnuję. Zaczęłam chodzić na fitness, gdzie i tak po 15 minutach jestem spocona i włosy mam kiepskie, więc korzystam z okazji i nakładam trochę oleju na długość, zaplatam w dobierańca i idę się wypocić. Po treningu zawsze muszę umyć włosy, więc przy okazji jakieś 2 godzinki wcześniej "poużywają" sobie uleju ;) Stan nie wzbudza zastrzeżeń ;)

Co jeszcze zmieniłam zimą? Używam więcej silikonw. Serum nakładam obficie i często następnego dnia po myciu jeszcze dokładam. Śliskie włosy łatwiej uciekną przed uszkodzeniami z powodu zimowych ubrań ;) Używam Oriflame Hair X balsam termoochronny. Sera tej firmy często zawierają alkohol a niepozorny balsam termoochronny o konsystencji mleczka i opakowaniu jak środek do stylizacji najlepiej nadaje się do ochrony jako silikonowe serum. Duże opakowanie wystarczy jeszcze na kilka miesięcy. 

Myję włosy tylko wieczorem - schną długo i zapalenie płuc miałabym murowane. Suszenie suszarką zajmuje ok. 40 minut przy ciepłym nawiewie. I tak chwilę muszą "ostygnąć", wiec musiałabym wstawać o 4tej :/ Myję wieczorem, podsychają cześciowo same, czasem podsuszam suszarką, jeszcze wilgotne luźno zaplatam lub zwijam w koczek i dosychają same w nocy. Nie ucierpiały jakoś specjalnie na tym ;)

Tradycyjnie koloryzowałam włosy. 18.11 hennowałam BAQ z sokiem z cytryny, dojrzewała 24h, trzymałam 2h. Kolor świetnie łapie, łatwo rozrabia się na gładką masę. Mam zapas, więc dokładniej się z nią zapoznam i poeksperymentuje z dodatkami w kolejnych miesiącach ;) Pani Ula mieszka niedaleko, wiec przy pewnych brakach nie będzie problem ich uzupełnić ;)

Jak Wasze włosy zareagowały na zimę? Bardzo zmieniłyście pielegnację?


Pozdrawiam Was cieplutko! :)


P.S. Nadal jestem zaganiana, więc wybaczcie późniejsze odpisywanie na maile czy komentarze. Każdy z nich bardzo mnie cieszy, uwielbiam odpisywać, ale czasem nawet nie włączam komputera w domu. A w pracy korzystam z niego tylko do pracy ;) Niesamowite jak nowa praca spowodowała, że jestem porządniejsza :P

wtorek, 3 września 2013

Aktualizacja włosów sierpień 2013 r.

Stan włosów w poprzednim miesiącu



Stan włosów na dzień 02.09.2013



 Pielęgnacja w sierpniu:


Tym razem nie spodziewajcie się jak zwykle kilometrowego posta o pielęgnacji włosów. Sezon urlopowy, a w związku z tym wyjazdy sprzyjały minimalizmowi ;) Dodatkowo byłam w różnych miejscach, miałam do dyspozycji inne kosmetyki i oleje. Nie mam pojęcia co włosom służyło, a co nie. W czasie upałów i tak szybko traciły na wyglądzie, zwłaszcza w trakcie intensywnego urlopu rowerowego. Panowie z forum rowerowego okazali się być czynnymi zawodnikami i oprowadzili nas po ciekawych ścieżkach zabójczym tempem. Niestety wymiękłam wjeżdżając pod górę laskiem przy Kopcu Kościuszki :P Kilka kilometrów rowerem górskim tempem 30km/h z finałem na górze stromego zbocza... Cienka w uszach jestem i tyle, bo to miała być tylko rozgrzewka! :D Wracamy do tematu:

Mycie


Do mycia skończyłam Babydreama, nawet raz czy dwa dodałam do niego glinkę. Testowałam mydełko cedrowe Babuszki Agafii z MLS, a także skuszona zapachem Fructis Fruitty Passion z ALS. Myłam zazwyczaj OMO, ale nie zawsze. kilka razy do pierwszego mycia używałam mydełka Sesa.


Odżywka


Jako odżywki d/s zużywałam Artiste regenerującą, jako dawkę protein. Maska Love2Mix była ze mną zwłaszcza pod koniec miesiąca, na zmianę z maską Romantic, której odlewkę dałam Mamie i z tego co widzę nie zużywa...Do tego próbki Oriflame z łopianem i grejpfrutem.

Odżywką b/s często była ta d/s ;) czasem krem ISANA. Zazwyczaj używałam silikonowego serum - Marion kuracja z olejkiem arganowym, jedwab Joanna, jedwab Delia i balsam termoochronny HairX.

Olej


Olejem skalpowym była Sesa, a na resztę włosów co popadnie! Szukałam w kuchni, łazience i nakładałam oliwę z oliwek, krem Isany, olej kokosowy, oliwkę Babydream fur Mama. Czasem na suche, czasem na mokre włosy z odżywkę lub bez.

Inne


Płukanki - jak coś ciekawego mi się przypomniało, maski domowe z jajkiem. Do tego cassiowanie i hennowanie.


A jak mają się Wasze włosy? W wakacje miałyście dla niech więcej czy mniej czasu? :)
U Was też jesień za oknem? Wieje deprechą  :P

niedziela, 2 czerwca 2013

Aktualizacja włosów maj 2013 r.


Stan włosów w poprzednim miesiącu 





Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane. Włosy obcięłam w kwietniu o około 2-3 cm. Jak przebiegał kwiecień możecie zobaczyć TU. W maju rosły swobodnie ;) toteż w czerwcu czas coś z tym zrobić :P
















Stan włosów na dzień 02.06.2013



 Włosy po całonocnym koczku ślimaku, który rozplotłam 2-3 godziny wcześniej, gdyż miałam wrażenie jeszcze wilgotnych włosów. Okazało się, że po wieczornym myciu przedobrzyłam z nałożeniem jedwabiu, przejechałam jeszcze nakremowanymi dłońmi (za dużo wzięłam kremu na dłonie i chciałam poczęstować nim włosy). Włosy były nieco posklejane. Po rozczesaniu momentalnie wyprostowały się - zdjęcie na końcu. Co za dużo to niezdrowo :P


Pielęgnacja w maju:


Mycie


W tym miesiącu znowu myłam włosy Facelle - chciałam go skończyć i udało się ;) Nadal uważam, że myje świetnie. Jako głębsze oczyszczenie nadal stosuję szampon ze SLES Bingo z żeń-szeniem i zieloną herbatą - tradycyjnie raz w tygodniu (koniecznie przed farbowaniem). Z powodu wyjazdów zdarzyło mi się myć włosy szamponem Babydream fur Mama, który spodobał się mojej Mamie - to jej pierwszy szampon bez SLES :D Mimochodem przeciągam ją na lepszą stronę mocy :P Prawie zawsze myłam metodą OMO, jako pierwsze O służył mi balsam Romantic, który stosowałam zawsze w domu (w czasie wyjazdów nie myłam OMO).


Odżywki d/s


W maju skupiłam się na zużywaniu tego, co mam ;) W większości kosmetyki mam prawie nowe, więc denko nie jest tu przyczyną a raczej chęć "ogarnięcia" działania i wpływu kosmetyków na moje włosy. Zdarza mi się użyć czegoś innego dla przyjemności i odmiany "zapachowej" (pachnąca ciasteczkowo maska jajeczna Agafii). Używałam głównie balsamu regenerującego Agafii i maski Love2Mix z proteinami perły. Przymierzam się do jej recenzji ;) Przy pośpiechu zdarzyło mi sie użyć balsamu Romantic w OMO przed i po myciu :P W weekend majowy byłam u rodziców i używałam obecnego tam Pottersa aloesowego (mam wrażenie, że tylko ja go używam i stoi i czeka na mnie:P). W czasie późniejszego urlopu nie brałam kosmetyków pełnowymiarowych tylko próbki, które trzymam właściwie nie wiem w jakim celu :P Trzeba je zużyć przed datą ważności i wyjazd był do tego okazją. Zwłaszcza, że potrzebowałam odżywek ułatwiających rozczesywanie, które nakładałam na krótko - nie po to mam urlop, żeby siedzieć w domu ;) Zrobiłam kilometry na rowerze, więc włosy miałam głównie związane. W tym czasie używałam odżywki Oriflame przeciwłupieżowej z grapefruitem i łopianem.


Odżywki b/s, zabezpieczenie


W maju zabezpieczałam końce kuracją arganową Marion. W weekend majowy używałam jedwabiu Delii a  w czasie tygodniowego urlopu używałam serum wygładzające Joanna. Raz użyłam nowego nabytku - balsamu termoochronnego Hair X Oriflame. Stosowałam też spray zrobiony przez siebie (tonik aloesowy Ziaja, silikonowa maska Matrix (próbka), olej arganowy, zielona herbata, woda destylowana, kilka kropli kwasu mlekowego) zazwyczaj na suche włosy w dzień, gdy nie myłam włosów i chciałam je nawilżyć lub odświeżyć skręt. 


Płukanki


Maj nie był miesiącem płukanek :P Użyłam dwóch po 1 razie:

płukanka piwna
płukanką z wodą brzozową ISANY


Wcierki


Cały miesiąc wcierałam serum Agafii na porost włosów. Serum wcieram po każdym myciu co drugi dzień -czasem używałam w trakcie olejowania włosów. Zdarzyło się, że przy olejowaniu włosów wtarłam Jantar w skalp ;) Miałam w czasie urlopu 2 przerwy - w weekend majowy a później urlop tygodniowy.


Olejowanie


W maju chciałam zużyć masło shea, które wymieszałam z oliwką BD fur Mama, dzieki czemu łatwiej było mi je nakładać. Nakładałam na suche lub zwilżone włosy na kilka godzin, czasem na noc. Kilka razy kremowałam włosy ISANĄ kakaową lub oliwkową a pod koniec miesiąca zaczęłam olejować oliwką Cien (na bazie oliwy z oliwek). Olejowałam głównie na 30 min do kilku godzin przed myciem, rzadko na noc.


Suplementy


Wróciłam do pokrzywy, ale nie tak intensywnie jak kiedyś. Robię napar z pokrzywy z czerwoną, zieloną lub owocową herbatą ;) Przyjmowałam do 10.05 Humavin N z drożdżami piwnymi i wit. z grupy B. Od 11.05 zaczęłam łykać Vitallsss ze skrzypem z Biedronki. Miałam tygodniową przerwę w trakcie urlopu i kilkudniową w weekend majowy ;) Paznokcie to dramat, zajadów brak, raz pojawiło się pęknięcie w konciku, ale wyleczyłam je w 1 dzień 7% maścią propolisową (to cudo! goi błyskawicznie. Maść 3% jest słaba - szkoda zawracać sobie nią głowy, a 7% to CUDO!).


Inne


14.05.2013 farbowanie szamponetką Marion mahoń



Ładna pogoda, urlop i ogrom pracy poza dniami wolnymi spowodował, że mniej przejmowałam się włosami. Dzięki temu zauważyłam większy przyrost :P Jest on też spowodowany długo wyczekiwaną wiosną czy raczej latem a moze wszystkimi porami roku w jednym miesiącu (wiosna 1 dzień, potem lato a na koniec miesiąca mamy jesień, tylko śniegu brak :P). Cały czas chodzi za mną grzywka i w czerwcu planuję iść do fryzjera - zakupiłam groupon za 15 zł na mycie i strzyżenie - za taką cenę boję się iść, ale znalazłam opnie salonu w necie i były pozytywne. Mam nadzieję, że w podcięciem końców i zrobieniem grzywki sobie poradzą. Jak nie to mam dużo gumek do włosów i spinek :P Mam potrzebę zmian i grzywka to najmniej inwazyjna metoda ;) W razie czego możecie spodziewać się za kilka dni łzawego posta o tym, że nie powinno się chodzić do fryzjera za 15 zł :P Mimo wszystko mam nadzieję, że będzie to post pochwalny :D

piątek, 29 marca 2013

Aktualizacja włosów - marzec 2013 r.

Stan włosów w poprzednim miesiącu 




Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane 28.02.2013 r. Długość ok. 54,5 cm.


Stan włosów na dzień 29.03.2013




Włosy niestylizowane, rozczesane po myciu.



























Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane. U góry z lampą, niżej w świetle dziennym przy oknie.

Włosy urosły około 0,5 cm. Długość ok. 55 cm. Objętość kucyka 7 cm.


Pielęgnacja w marcu:


Mycie



W tym miesiącu postawiłam na szampon jako szampon :P Żele do higieny intymnej służą mi teraz tylko zgodnie z przeznaczeniem. Do codziennego mycia służy mi szampon Babydream. Oczywiście metodą OMO z Lorysem jako pierwsze O. Pod koniec miesiąca zaczęłam dodawać kilka kropli kwasu mlekowego do  buteleczki, w której rozrabiam szampon. Ma on za zadanie obniżyć lekko pH Babydreama. Na razie za wcześnie na ocenę, czy daje to jakikolwiek efekt na włosach.Bardziej dogłębne oczyszczanie funduje mi szampon ze SLES Barwa czarna rzepa i po jej skończeniu Bingo z zeń-szeniem i zieloną herbatą - tradycyjnie raz w tygodniu (koniecznie przed hennowaniem).


Odżywki d/s



W marcu postawiłam na różnorodność. Używałam Artiste regeneracyjną solo lub z masłem shea i oliwką BDFM, Balsam Agafii domowy solo lub z amlą, żelem aloesowym, żelem lnianym, kolagenem i elastyną (oczywiście dodatki opcjonalne - nie mieszałam wszystkiego naraz za każdym razem, raz jeden dodatek, raz drugi), a także Bingo kaszmir z żelem lnianym i Shikakai. Raz w tygodniu postawiłam na maskę Love2Mix z acai i proteinami perły. Maska zachwyciła mnie wygładzeniem i jednoczesnym brakiem obciążenia. Zamierzam nakładać ją regularnie raz w tygodniu (nakładana codziennie prawdopodobnie może obciążyć, poza tym jest dość droga i na tyle świetna, że szkoda mi ją zużyć w dwa tygodnie codziennego stosowania. Przynajmniej włosy będą miały różnorodność ;)).


Dwukrotnie nakładałam domową maskę drożdżową przed myciem. Jako dodatki służyły mi opcjonalnie mleko, kozieradka, placenta, kolagen z elastyną, reszta oleju rycynowego, sezamowego lub z orzecha włoskiego, oliwka BD, sól gorzka, skrobia ziemniaczana, a także balsam Agafii domowy.



Odżywki b/s, zabezpieczenie



W marcu stosowałam odżywki d/s po każdym myciu (wyjątkiem były dni, gdy nakładałam maskę przed myciem), toteż b/s stosowałam tylko preparaty do zabezpieczenia włosów: kurację arganową Marion solo lub z kroplą olejku arganowego, który kupiłam do twarzy (i codziennie wieczorem na twarzy ląduje ;)), a w przypadku lżejszego odżywienia d/s jeszcze spray Schauma Repair and Care (z masłem shea i ekstraktem z kokosa). Polubiłam ten spray. Jest bardzo gesty i treściwy, więc rozcieńczyłam go wodą mineralną. teraz mogę psikać kilkukrotnie bez obawy obciążenia. Wcześniej 3 psiknięcia i koniec ;) Spray powinien mi wystarczyć jeszcze na miesiąc. Co najmniej :P Kusił mnie spray Schauma Krem i olejek, ale zanim wykończę obecny może mi się zdanie zmienić i być może skuszę się na lżejszy spray np.: Marion lub sama coś wymodzę ;) Spray stosowałam też na suche włosy następnego dnia, w którym nie myłam włosów. Jeśli wydawały się suche i szorstkie to psiknęłam kilka razy Schaumą i było ok, ale przy stosowaniu na suche włosy trzeba jeszcze precyzyjniej i oszczędniej go używać, bo może sprawić, ze włosy będą wyglądały jak przetłuszczone.



Płukanki


Miesiąc płukanek także u mnie się skończył :P Ale staram się od czasu do czasu o nich pamietać. W marcu płukałam dwa razy:

1. płukanką mandarynkową
2. płukanką z wodą brzozową ISANY



Wcierki



Do 15.03 kończyłam tonik Agafii przeciw wypadaniu. Wcierałam go codziennie - na skalp podczas olejowania przed myciem i następnego dnia po myciu. Po jego skończeniu serum Agafii na porost włosów. Serum stosuję co drugi dzień - tylko po myciu. Zawiera m.in. ekstrakt z papryki, klimbazol, producent zaleca stosowanie 2-3 razy w tygodniu, więc postanowiłam nieco ograniczyć wcieranie - tylko po myciu, więc i tak wychodzi 3-4 razy w tygodniu ;)


Olejowanie



W pierwszej połowie miesiąca kontynuowałam sposób z lutego:  tonik Agafii przeciw wypadaniu na skalp, na długość domowy spray olejowy (woda, odżywka Romantic, olej z orzecha włoskiego, żel aloesowy, kolagen z elastyną) - praktycznie przed każdym myciem. Po skończeniu mieszanki z mniejszą intensywnością nakładałam na długość na suche włosy masło shea z oliwką BDFM. Skalp miał spokój ;)


Suplementy


Cały miesiąc Humavit N i tradycyjnie cały miesiąc intensywnie piłam napar z pokrzywy i innych ziół (bratka lub rumianku, z dodatkiem herbaty czerwonej lub bez). Kilogramowa torba pokrzywy zmniejsza się, wiec pewnie jeszcze miesiąc i przerwa ;)



Inne



16.03.2013 farbowanie indyjską henną naturalną z Rosji:  HNA rosyjska.


W marcu włosy przechodziły różne fazy - od elektryzowania się do przyklapu. Dlatego częściej sięgałam po SLES. Zbyt długa zima dość wyraźnie mi doskwiera (samochód dokłada swoje 3 grosze, padł mi akumulator, kupiłam nowy - stary miał 6 lat :P, ale po miesiącu nowy padł, więc teraz trzeba sprawdzić czy akumulator jest felerny czy jednak autko pobiera prąd do nieautoryzowanego użycia, poza tym nadkole woła o blacharza..., muszę podgonić z pisaniem pracy, a w pracy nagle bardzo mnie potrzebują i coraz więcej wymagają, więc nie mam czasu ani siły na nic więcej), a wszystko to odbija się na moich włosach. Ale wiosna w końcu przyjdzie, zrzucimy ciepłe szaliki, czapki i kurtki, a przede wszystkim smutną minę ;)



Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wesołych i pogodnych Świąt! Spędźcie je w najukochańszym gronie najbliższych w towarzystwie radosnych kurczaczków i zajaczków. I co najważniejsze - WIOSNO PRZYBYWAJ!!!! :D




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Podsumowanie roku włosomaniactwa

Moją włosową historię od początku włosomaniactwa znajdziecie TU, a to co się działo przed włosomaniactwem TU. Dzisiaj chciałabym podsumować moje roczne starania o piękne włosy :)


Mini fotorelacja
 Start: 
20.01.2012 r.

Zaczęłam zapuszczać włosy dokładnie rok temu. nie były zniszczone prostowaniem, kręceniem itp, gdyż ścięłam całość zniszczeń spowodowanych trwałą i przez około 2 lata miałam włosy do brody lub do ramion systematycznie podcinane i cieniowane u fryzjera. Przez ten czas za każdym razem używałam suszarki z zimnym nawiewem, używałam lekkich odżywek (mam przetłuszczającą się skórę głowy, więc nie mogłam używać odżywek napakowanych silikonami). Hennowałam od kilku lat, jedynie na próbę pofarbowałam włosy trwała pianką Wellaton, która nieco wysuszyła i rozjaśniła mi włosy - stąd jaśniejsze końce ;) Zaczęłam szukać informacji i trafiłam na wizaż. Tam dowiedziałam się jak analizować składy kosmetyków i dbać o włosy. 

Początkowo chciałam kupić wszystko, o czym przeczytałam i do tej pory uważam że mam za dużo kosmetyków :P Ale na szczęście nie wydaję na nie majątku, gdyż dobre kosmetyki to te niedrogie a mając zapas w domu kupuję tylko w czasie promocji (ach te obniżki - zrobią każdemu wodę z mózgu :P). Miesięcznie wydaję średnio na wszystko do włosów mniej niż 50 zł (chyba maksymalnie 50 zł, a często jak mam zapas to w 20 zł bez problemu się mieszczę).

Zaczęłam coraz chętniej sięgać po naturalne produkty: wcierka z naparu z kozieradki, dodatek naparu ziołowego lub piwa do szamponu lub płukanki, maski z drożdży, mleka czy jajek. Poza tym zaczęłam wzbogacać hennę innymi ziołami czy dodatkami w czasie farbowania. Placenta i spirulina to już mój stały repertuar ;) Zainteresowałam się też hinduskimi ziołami, czy może raczej w końcu odważyłam się je kupić i zastosować ;)

Uparcie dążę do bycia kręconowłosą, chociażby poprzez stylizację ;) Skręt moich włosów jest dość wątły, więc wystarczy wygniecione fale związać żeby zniweczyć efekt. Dlatego w okresie zimowym, gdy koniecznością jest związanie włosów po wyjściu z domu wygniatanie fal poszło w odstawkę, ale jak się ociepli i będę mogła zrezygnować z czapek, szalików i golfów powalczę o skręt z pełną parą ;)



Po roku:
20.01.2013 r.




Włosy przez ten czas zdążyły nieco urosnąć, ale przede wszystkim zaczęłam interesować się innymi fryzurami niż tylko rozpuszczone włosy :P Jeśli mam je rozpuszczone to zazwyczaj są pokręcone - za pomocą warkocza czy różnego rodzaju koczków. Zdecydowanie mam więcej możliwości jeśli chodzi o fryzury niż miałam rok temu ;) Jednak zimą mam więcej problemów z ich zabezpieczeniem - zazwyczaj je związuję i rozpuszczam dopiero po zdjęciu kurtki i szalika. Jednak przyjemnie jest widzieć, że nasze starania przynoszą rezultaty. Powoli, ale jednak ;) Działam dalej - może dotrwam do długości do talii, jakiej jeszcze w życiu chyba nie miałam ;) Trzymajcie kciuki ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!