poniedziałek, 31 grudnia 2012

Aktualizacja włosów - grudzień 2012 r.

Upłynął kolejny miesiąc, w którym jednak mniej intensywnie "zajmowałam się" tematem włosów. W grudniu cierpiałam na chroniczny brak czasu, w pracy i na uczelni wielka panika przed końcem roku: podsumowania, raporty itp a dodatkowo podjęłam dodatkowe zlecenie, które pochłonęło dodatkowe godziny moich dni. Okazało się, że jednak sporo wolnego miałam poprzednio, gdyż przy dobrej organizacji czasu, bez zbędnego jego trwonienia byłam w stanie wszystko pogodzić. Również nie zaniedbałam przyjaciół ;) Wspomagałam się wewnętrznie żeń-szeniem, który jest moim ulubionym preparatem pomagającym "ogarnąć się" w trudnym okresie ;) Ale do rzeczy - czy taki mniej intensywny miesiąc źle wpłynął na moje włosy? Czy może nie przeszkadzałam im po prostu rosnąć? :D


Stan włosów w poprzednim miesiącu





Długość 30.11.2012 : 51,3 cm

Widać już zmęczone życiem końce, prosiły o odświeżenie ;) Szkoda mi było obcinać w związku z akcją zapuszczania - żałowałam, że przed jej rozpoczęciem nie podcięłam końców, cóż trudno ;) Zrobiłam to w grudniu - głównie skłoniło mnie do tego powyższe zdjęcie ;)


Stan włosów na dzień 31.12.2012


 

Porównując z poprzednim miesiącem widać, że jednak amla nieco oziębiła kolor. Na żywo ciężko było mi to stwierdzić, ale jak patrzę na zdjęcie z listopada i grudnia, oba z lampą i wykonywane w tym samym miejscu to widać różnicę w kolorze. Powyżej widać moje włosy niestylizowane, rozczesane po wysuszeniu. Poniżej zdjęcie po rozwinięciu koczków-ślimaczków bez użycia jakiegokolwiek stylizatora. Są lekko suche po amli - użyłam tylko balsamu Agafii z amlą i placentą na całą długość. Zwykle na końce nakładałam odżywkę z kilkoma kroplami olejku, aby je mocniej nawilżyć. 



31.12.2012 r52 cm, 07.12 podcięłam o około 2cm (przyrost ok. 2 cm, ciężko obiektywnie ocenić)

 

Suplementy


1-3.12.2012 napar z pokrzywy, pestki ze słonecznika, nic w tabl.
4.12-20.12.2012 napar z pokrzywy i bratka, pestki ze słonecznika, Calcium pantothenicum
21.12.2012-31.12.2012 napar z pokrzywy i bratka, pestki ze słonecznika, Calcium pantothenicum, Wit. A+E

Króluje jak zwykle pokrzywa i nadal skubię słonecznik (zazwyczaj z rodzynkami). Postanowiłam jednak się wspomóc CP oraz A+E. Ciężko ze świeżymi owocami i warzywami, więc chociaż trochę uzupełnię niedobory :)




Szczegółowa pielęgnacja i kosmetyki, jakich używałam

 

Mycie:

 

* OMO Lorys x8
* OMO Romantic x3* Babydream
* mydełko nepalskie z henną x2 
* Barwa, Czarna Rzepa (raz na tydzień lub dwa) w sumie: 2 x 
* Biedronka, Natei ze sles 1x (byłam na święta u rodziców i myłam tym, co było :P)

Praktyczne za każdym razem myłam włosy metodą OMO. Zmniejsza to problem plątania się włosów, dodatkowo zużywam nieskończony słój Lorysa Duo Chocolate. Nawet stosowany przed myciem wygładza i lekko prostuje moje włosy. Heh - a ja chcę fale i puszystość! Nie jest to odżywka dla mnie, ale nie zmienia to faktu, że obietnice producenta spełnia: wygładza, dyscyplinuje i chroni włosy. Teraz narażone są na suche powietrze i uszkodzenia mechaniczne od szalików, kurtek czy golfów, toteż Lorys jest pomocny :) Gdy chcę zachować lekkość włosów używam do OMO balsamu Romantic.Do codziennego mycia nadal używam Babydream, sprawdza się, dobrze myje i nie nasila wypadania włosów. Używam go metodą kubeczkową - rozcieńczam woda, naparem ziołowym lub wygazowanym piwem. Czasem dodaję kilka kropli cytryny lub octu jabłkowego, żeby obniżyć pH. Jestem zadowolona. W styczniu zmienię szampon dla zachowania różnorodności. Zaczęłam testy mydełka nepalskiego Top-to-Toe z henną, ale musiałam mieć świeże włosy codziennie, więc dalsze testy przesuwam na styczeń. Po pierwszej próbie włosy nadawały się do ponownego mycia, ratowałam się suchym szamponem, a drugim razem już przy myciu czułam to dziwne oblepienie włosów, więc zaraz umyłam Babydreamem. Może jest to mydełko tylko do suchych włosów? Skórę ciała pozostawia nawilżoną, więc pewnie skalp też lekko natłuszcza. Mój ma swoje zasoby tłuszczu, więc pewnie dlatego włosy reagują przyklapem. Poza wpadką z mydełkiem włosy nie potrzebowały mocnego oczyszczenia, więc Barwę użyłam tylko jeszcze przed hennowaniem. W Święta  rodziców nie miałam swojego arsenału, więc użyłam szamponu, jaki był ;)



Odżywki przed myciem:

 

* na skalp maseczka z papki z kozieradki, olejku łopianowego GP ze skrzypem i Balsam Agafii specjalny, a na długość jajko, kolagen z elastyną, OzO i Balsam Agafii specjalny

Nie miałam w tym miesiącu zbytnio czasu na kombinacje, toteż jak znalazłam popołudnie to przekombinowałam maksymalnie jak się dało. Jak widzicie skomplikowany skład obu maseczek ustaliłam w oparciu o działanie składników: działające na skalp i na długość podzieliłam i dwie różne papki nałożyłam na skalp i na włosy. Tylko jedno SPA miały włosy, ale za to jakie bogate :PP

 

Odżywki d/s:


* Balsam specjalny Agafii 8x na skalp solo lub rozcieńczony tonikiem Ziaja z placentą i amlą x9
* Isana babassu z oliwką Cien oraz kolagenez z elastyną na długość x2
* Romantic Anti-Age z olejkiem Cien, kolagenem i elastyną x1

Balsam Agafii kupiłam w promocji za 10 zł (2 rodzaje: domowy i specjalny). Jak się okazało specjalny miał krótszą o kilka miesięcy datę ważności niż domowy, toteż uparcie go zużywam, nie sięgając po drugi, gdyż szkoda byłoby mi go wyrzucić, gdyby się przeterminował. Pozostała mi porcja na około 2 użycia, więc cel wykonany i niedługo umieszczę jego recenzję ;) Jest on zbyt lekki dla końców toteż czasem używałam jednocześnie 2 odżywki - Agafię na skalp i włosy u nasady, a na końce inną odżywkę z dodatkiem oliwki Cien. Metoda prosa i skuteczna- każdy fragment włosów ma inne potrzeby, a dzięki temu mogłam jednocześnie każdą zaspokoić ;) Dodatek placenty pięknie nabłyszcza włosy a amla nadaje objętości i niestety oziębia kolor.



Odżywki b/s:

 

*joanna z olejkiem kokosowym  x6
* kuracja z olejkiem arganowym Marion x13
* Shauma, Odbudowa i pielęgnacja, spray bez spłukiwania - spray x13
* Romantic Anti-Age z olejkiem Cien, kolagenem i elastyną b/s x1
* Potters aloesowy b/s x1

* jedwab Delia, spray z jedwabiem Joanna x1
Jak widać głównie używałam kuracji arganowej Marion - jako zabezpieczenia końców oraz sprayu Schauma na resztę włosów. Gdy nie używałam żadnej odżywki d/s lub używałam odżywki ziołowej, zbyt słabej dla końców, to na początek nakładałam kroplę Joaśki z olejkiem kokosowym (jeszcze ją męczę - około 30 ml jeszcze mam :P). Odżywki b/s to ideał dla zabieganych. Przy ciągłym braku czasu można ograniczyć codzienną pielęgnację do odżywek bez spłukiwania: balsamów, sprayów i jedwabi. Raz lub dwa w tygodniu nałożyć intensywną maskę pod czepek na 30 minut i włosy będą w dobrej kondycji ;)

Olejowanie:

 

* olejowanie na sucho na długość oliwka BD niebieska, ewentualnie dodatkowo w skalp olejek łopianowy ze skrzypem GP x6
* olejowanie kokosem na Kallosa Latte na 3h
* olejowanie na suche włosy kokos z BD
* olejowanie na domowy spray-odżywkę na długość OzO

Olejowanie to zbawienie dla zabieganych, którzy myją głowę rano. Nakładasz olej w 2 minuty i idziesz spać, rano myjesz włosy i już ;) Nie miałam czasu na ganianie z maską i turbanem na głowie po godzinie, więc odżywki nakładałam na 5-10 minut. Oleje za to działały kilka godzin - jak spałam ;) Włosy nie odczuły zbytnio braku czasu na ich pielęgnację dzięki temu ;) Kontynuowałam olejowanie na suche włosy, a raz na jakiś czas w celu uzupełnienia nawilżenia włosów psikałam je sprayem domowym (woda, odżywka do włosów, gliceryna) i na to nakładałam olej ;)


Wcierka:

 

* wcierka Joanna Rzepa ampułki x1
* wcierka kozieradka x8
* wcierka woda brzozowa z kozieradką x6

Została mi ostatnia porcja Rzepki - jest to mój hit wcierkowy nr 1 :) Co prawda chodzi mi ogólnie o Joannę rzepę, gdyż efekty po kuracji jak i ampułkach były takie same ;) W każdym razie skończyłam ampułki i patrzę na rosnący gąszcz babyhair :D

Kolejną wcierką był napar z kozieradki - rosołek wcierałam po myciu na mokre włosy (czy raczej skórę głowy). Jednak napar nie jest trwały, trzeba go trzymać w lodówce, wiec wpadłam na pomysł przedłużenia trwałości i zwiększenia transportu składników w głąb cebulek. Dodałam do mocnego naparu wodę brzozową i to był strzał w dziesiątkę ;) Wcierka dłużej pozostaje świeża, nie ma intensywnego zapachu rosołu jak kozieradka i spirytusu jak woda brzozowa. Czuć woń alkoholowego toniku, która nie jest dokuczliwa jak zapach składników solo ;) Nie podrażnia skalpu, nie wzmaga przetłuszczania.

Inne:

 

* płukanka z piwa x1
* hennowanie Hesh Mehandi ze spiruliną, placentą i zieloną glinką z cytrynką (efekty)

Jak widać nie miałam czasu na eksperymentowanie z domowymi maseczkami czy płukankami. Raz użyłam płukanki piwnej a resztę piwa zużyłam rozcieńczając nim szampon myjąc metodą kubeczkową. Takim sposobem miałam swój szampon piwny bez SLES (na bazie BD) :P






 

niedziela, 30 grudnia 2012

Ile kosztuje włosomania?

Na przykładzie moich kosmetyków postanowiłam rozwiać wątpliwości odnośnie kosztowności hobby pt. "Włosomania". Wpisałam ceny produktów, które kupiłam lub ewentualnie komentarz skąd je mam ;)  Niektóre kupiłam, gdyż nie mogłam się oprzeć :P Nie są one niezbędne, więc liczba kosmetyków poniżej jest wersją na bogato :) Mimo to łączny koszt nie powala na kolana. Przy takiej ilości odżywek czy szamponów nie ma konieczności co miesięcznego ich kupowania. Poniższy arsenał wystarczy na kilka miesięcy :P Ceny podałam w oparciu o to ile ja zapłaciłam - czyli większość w promocji :P Wystarczy orientować się, co będzie w nowej gazetce Natury czy Rossmanna, aby kilka złotych oszczędzić ;)



Wartość moich kosmetyków:


 
Szampony:

a) łagodne bez SLS, bez SLES:
1. Rossmann, Babydream (szampon dla dzieci) 2,49 zł 250 ml
2. Rossmann, Facelle intim, Sensitive (płyn do higieny intymnej) 4,99 zł 300 ml
3. Himalajskie niearomatyzowane mydło do ciała i włosów 21,49 zł 100 g (otrzymałam do testów od Śliwki Robaczywki, nie jest to produkt niezbędnie konieczny do pielęgnacji, jednakże wielbicielki naturalnej pielęgnacji mają na takie produkty chrapkę :P)

b) oczyszczające z SLES:
1. Barwa ziołowa, Czarna Rzepa  3,50 zł 250 ml



Odżywki d/s:

a) bez silikonów
1. Rossmann ISANA wygładzająca z olejkiem babassu  4 zł 300 ml (wycofana)
2. Receptury Agafii - Balsam ziołowy specjalny 10 zł 350 ml
3. Receptury Agafii - Balsam domowy 10 zł 350 ml
4. Bingo, SPA, Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem 7,50 zł 500ml

b) z silikonami:
1. Lorys duo chocolate krem nawilżajacy  12 zł 1 l
2. Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Balsam do włosów z jedwabiem (Dimethicone Copolyol) 9 zł 1 l
3.  Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Maska do włosów z jedwabiem (Dimethicone Copolyol) 8 zł 500 ml


Odżywki b/s
a) bez silikonów:
1. Joanna Naturia odżywka bez spłukiwania z lnem i rumiankiem  4zł 200 ml

b) z silikonami:
1. Shauma, Odbudowa i pielęgnacja, spray bez spłukiwania 8 zł 200 ml
2. Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym  8 zł 50 ml


Wcierki:
1. Woda brzozowa, Barwa 6 zł 100 ml
2. Farmona, Jantar 11 zł 100 ml
3. ISANA, Woda brzozowa 6 zł 500ml
4. Kozieradka 2 zł 50 g


Półprodukty i dodatki (nie są konieczne):
1. Gliceryna 2 zł 30 g
2. Algi - spirulina 5,50 zł 30 g
3. Zielona glinka 6 zł 100 g
4. Czerwona glinka z algami 9,50 zł 100 g
5. Placenta roślinna 12 zł 50 g
6. Kolagen z elastyną13 zł 15 ml
7. Hesh, Amla puder 12 zł 100 g


 Henna (jeśli farbujesz):

1. Mumtaz 7 zł 100 g
2. Hesh, Heenara Herbal Hair Pack 12 zł 100 g
3. Hesh, Mehandi10 zł 100 g


Oleje:
1. Olej rycynowy2 zł 30 g
2. Olej kokosowy rafinowany 11 zł 200 g
3. Olej sezamowy 10 zł 250 ml
4. Olej z pestek winogron 15 zł 1 l
5. Olej z orzechów włoskich 7 zł 250 ml
6. Babydream 4,50 zł 250 ml
7. Babydream fur Mama 11 zł 250 ml
8. Cien Oliwkowy olejek do masażu 4 zł 100 ml
9. Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem   8 zł 100 ml


Poniżej produkty, których obecnie używam obecnie najczęściej i spokojnie wystarczą do pielęgnacji na minimum miesiąc przy myciu co drugi dzień:


Kosmetyki 65,49 zł: 

Rossmann, Babydream (szampon dla dzieci) 2,49 zł 250 ml (wystarczy na ok. 2 miesiące) 
Barwa ziołowa, Czarna Rzepa  3,50 zł 250 ml (używam co 2 tygodnie, wystarczy na 6mies.)
Receptury Agafii - Balsam ziołowy specjalny 10 zł 350 ml (zużyłam w 2 miesiące) 
Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Maska do włosów z jedwabiem (Dimethicone Copolyol) 8 zł 500 ml (używałam jednocześnie Balsam Agafii, w miesiąc zużyłam ok. 1,5 opakowania) 
Shauma, Odbudowa i pielęgnacja, spray bez spłukiwania 8 zł 200 ml (w miesiąc zużyłam 1/4 opakowania, całość wystarczy na 4 miesiące) 
Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym  8 zł 50 ml (w miesiąc zużyłam ok 1/5 opakowania, opakowanie wystarczy na 5 miesięcy) 
Woda brzozowa, Barwa 6 zł 100 ml (samą wodę zużywam w miesiąc ale mieszam z naparem z kozieradki i wystarczy na 2 miesiące) 
Kozieradka 2 zł 50 g (łyżeczka na porcję naparu, który solo wystarczy na 2 tyg. a mieszany z wodą brzozową na miesiąc, w opakowaniu będzie minimum 10 łyżeczek nasion) 
Olej rycynowy 2 zł 30 g (dodaję kilka kropli okazjonalnie do masek, wystarczy na 3 miesiące minimum) 
Olej kokosowy rafinowany 11 zł 200 g (używany stale minimum 3 razy w tygodniu powinien wystarczyć na 4 miesiące, swój mam już 8 miesięcy :P ale używałam też innych olejów) 
Babydream oliwka 4,50 zł 250 ml (używana na zmianę z innymi olejami, 1 łyżeczka wystarczy na naolejowanie moich włosów, więc oliwka przy olejowaniu 3 razy w tygodniu powinna wystarczyć na 3 miesiące stosowana solo, na zmianę z innymi nawet dłużej)



dodatki opcjonalne 37 zł: 

Placenta roślinna 12 zł 50 g
Kolagen z elastyną 13 zł 15 ml
Hesh, Amla puder 12 zł 100 g


RAZEM:   102,49 zł

Myślę, że nie jest to dużo biorąc pod uwagę czas na jaki dane produkty wystarczą. Przy bardzo szczupłym portfelu można jeszcze zaoszczędzić np.: pozostając przy jednej odżywce, którą dla zachowania różnorodności wzbogacamy różnymi dodatkami oraz wybierając tańsze oleje (winogronowy 1 litr za 15 zł) , a także rezygnując z dodatków i półproduktów na rzecz domowych artykułów: jajek, mleka, jogurtów, drożdży, żelatyny itp ;)

Jak uważacie? Intensywna pielęgnacja włosów musi być droga?
 




wtorek, 25 grudnia 2012

Jak walczę z przetłuszczaniem skóry głowy?

Od wielu lat moje włosy szybko się przetłuszczają. Latem myłam je codziennie, co nie stanowiło problemu dzięki wysokim temperaturom. Jednak wraz z nadejściem zimniejszych pór roku postanowiłam wrócić do mycia co drugi dzień. I tu zaczęły się schody... Włosy przyzwyczajone do codziennego mycia po nocy nie wyglądały już atrakcyjnie. Zwłaszcza okolice skroni i boki głowy nad uszami (poduszka wie dlaczego, kręcę się z boku na bok dość intensywnie :P). Moje włosy nie lubią dotykania - przetłuszczają się po intensywnym przeczesaniu szczotką czy ręką blisko skóry głowy nawet kilka godzin po myciu. Z kolei dobrze upięte (tzn nie trzeba co chwilę poprawiać) na upartego są niezłe 3 dni! Obecnie myję co 2 dni i w utrzymaniu świeżości pomaga mi:


1. Niedotykanie! :P 


Staram się jak najmniej ich dotykać. Nie jest to łatwe, gdy są rozpuszczone, gdyż kręcenie pasma włosów na palcu jest takie relaksujące :P Dodatkowo co chwilę trzeba włosy poprawić, przerzucić do tyłu, do przodu itp. Nie mogą być nieruszone zbyt długo :P Dobrym rozwiązaniem jest związywanie, upinanie lub chociaż podpinanie włosów z przodu głowy. I pestki słonecznika lub inny gadżet do zajęcia rąk w stresujących sytuacjach ;)


2. Szampon bez środków odżywczych.


 Używam Babydream, Facelle, ze SLES raz na 1-2 tygodnie Barwę ziołową. Latem używałam Babydream fur Mama - cudowny do codziennego mycia, które w czasie upałów było koniecznością, okazał się zbyt ciężki (dużo olejków w składzie) do mycia co drugi dzień. Włosy szybciej się przetłuszczały i szybko były przyklapnięte. Zaczęłam testy mydełka nepalskiego z henną i obawiam się, że również będzie za ciężki dla skóry głowy. Ciało je kocha, ale skalp już niestety nie. Obecnie muszę wyglądać w porządku i nie mam czasu na powtórne mycie, więc końcową opinię wydam po intensywniejszym użytkowaniu po świętach.


3. Odżywki z dala od skóry albo przed myciem.


 Wręcz uwielbiam odżywki, które mogę stosować na skalp bez obawy przyklapu. Niestety nie ma ich wiele a ich działanie na końce jest za słabe. Stąd mój pomysł na 2 odżywki - 1 w okolicach skalpu (przecież tamte włosy też muszą coś jeść) a druga od połowy długości. Nie musicie kupować od razu 2 odżywek: na skalp stosujcie lekką odżywkę solo lub lekko rozcieńczoną naparem ziołowym, bądź tonikiem ziołowym (np. Ziaja do twarzy ogórkowy, rumiankowy, aloesowy itd), można wzbogacić ją nietłustymi dodatkami: zieloną glinką, spiruliną, placentą, Na długość do odżywki dodajcie kilka kropli olejku i/lub gliceryny (z gliceryną i innymi humektantami radzę uważać: teraz jest zbyt sucho w pomieszczeniach i mogą Wam przesuszyć włosy zamiast zatrzymywać w nich wilgoć). Intensywne odżywianie zostawcie na czas przed myciem. Możecie do maski dodać łychę oleju, żółtko, drożdże i inne niezmywalne wodą cuda, które odżywią Wam włosy a nadmiar zmyjecie szamponem. Polecam trzymanie takiej maski minimum godzinę, ale z 30 minut włosy będą zadowolone. Osobiście dłużej niż godzinę nie mogę trzymać, gdyż zazwyczaj swędzi mnie skóra z tyłu głowy od wilgoci, ciepła i turbanu :P Jedynie hennę znosi dłużej, gdyż swędzenie pojawia się po ok 1,5 godziny lub wcale, jeśli jestem czymś innym mocno zainteresowana :P


4. Wcierki


 Joanna Rzepa bardzo szybko umożliwiła mi ograniczenie mycia co drugi dzień. Dodatkowo przyspieszyła porost i spowodowała inwazję babyhair (stosowałam ją wiosną i teraz mam już grzywkę z babyhairów sięgająca do brwi, a także stosowałam w listopadzie - kłujące maluchy sterczą na wszystkie strony). Jednak zawiera ona alkohol, więc wrażliwa skóra głowy może się zbuntować. Nie polecam stałego stosowania każdego dnia. Dla mnie optymalna dawka to wcieranie zaraz po myciu co 2gi dzień. Warto zrobić w połowie buteleczki tygodniową przerwę. Do tej pory nie zaobserwowałam żadnych objawów podrażnienia czy wysuszenia, ale profilaktycznie nie zwiększam częstotliwości stosowania. Stosowałam też inne wcierki alkoholowe: Seboravit, wodę brzozową Barwa a także niealkoholowe Green Pharmacy Eliksir przeciw wypadaniu włosów, Jantar, Odżywka pokrzywowa Anna, ale nie dały one spektakularnego efektu przedłużenia świeżości. Jantar świeżość skracał a Eliksir nie wpływał na nią, ale łagodził swędzenie i koił skalp. Obecnie stosuję kozieradkę na mokre włosy, zaraz po myciu (tzn wcieram w skalp przed wysuszeniem) i nie wpływa ona na przetłuszczanie. Wypracowałam sobie możliwość mycia co drugi dzień i kozieradka nie niweczy moich starań ;) Wtarta po wysuszeniu przetłuszcza mi włosy (czy raczej pobudzam masażem gruczoły do pracy - patrz punkt 1). Żeby przedłużyć jej świeżość oraz wzbogacić działanie dodałam do 2/3 kozieradki 1/3 wody brzozowej Barwa. Ku mojej radości uzyskany płyn nie śmierdzi rosołem jak kozieradka ani spirytusem jak woda brzozowa. Zapach jest ziołowy, lekki z nutą alkoholu - nic drażniącego ;) 


5. Suchy szampon - talk dla dzieci.


 Nie stosuję po każdym myciu, gdyż obawiam się że skóra głowy może czuć się "zapchana", ale przy ekstremalnych sytuacjach używam i mam 1 dzień gratis bez mycia ;) Pisałam więcej o nim TU.


6. Ostatnio odkryta Amla 


Użyłam jak zawsze balsamu  Agafii, który delikatnie obciąża włosy u nasady i dodałam Amli w proszku. Nałożyłam na skalp po myciu i spacerowałam z czepkiem godzinę. Na końce nałożyłam Romantic z olejkiem. Po zmyciu wodą i ich wyschnięciu okazało się, że są uniesione u nasady, lśniące, ale nieobciążone. Po nocy wyglądają jak zaraz po myciu ;) 


7. Henna 


Wymieszana z sokiem z cytryny i trzymana minimum 2 godziny: nie nakładam żadnych odżywek, aby kolor mógł dojrzeć i przy okazji włosy były świeże 3 dni! Co prawda dość suche i plączące się, ale problem znika po pierwszym myciu. Nie jest to metoda trwała, ale warto zauważyć, że również henna ogranicza przetłuszczanie.


8. Płukanki ziołowe z octem lub sokiem z cytryny.


 Działają podobnie jak wcierki - zioła regulują pracę gruczołów łojowych w skórze głowy a dodatkowo delikatnie wysuszają sam włos. Nie należy stosować ich przy każdym myciu, gdyż efekt w postaci sianka na głowie murowany :P Nie można stosować zbyt wiele ziół na raz, więc używajcie płukanki lub wcierki. Podczas jednego mycia i jedno i drugie to zbyt wiele ;) Podobnie Amla wg mnie wyklucza dodatkowe użycie płukanki lub ziołowej wcierki. Pamiętajcie  - umiar przede wszystkim ;)

Skupiłam się na zewnętrznych metodach radzenia sobie z tym problemem. Wiadomo, że przy nadmiernym przetłuszczaniu może pomóc zmiana diety a może nawet konieczne być leczenie, gdyż przyczyna jest poważniejsza niż nadgorliwe gruczoły łojowe. Gdy Wasze włosy nie są w stanie wyglądać świeżo przez kilka godzin mimo prawidłowej pielęgnacji to warto zasięgnąć porady lekarza. Gdyż samo przetłuszczanie może być jedynie jednym z objawów zaburzeń organizmu. Ale nie wpadajcie od razu w panikę - w większości przypadków zbyt nadgorliwa walka z przetłuszczaniem nasila problem. Przesuszona skóra w geście obronnym zaczyna produkować więcej łoju i koło się zamyka. 

Najważniejsze zasady to:

1. Oczyszczać delikatnie nie obciążając. Prosty, ale delikatny szampon.
2. Stosować zioła i preparaty na alkoholu z umiarem i rozsądkiem (wcierka raz na 2 dni z przerwami co 2 tygodnie zmniejszy przetłuszczanie, ale stosowana codziennie i w połączeniu z innymi specyfikami ziołowymi może wysuszyć skalp i nasilić problem).
3. Odżywiajcie skalp. Może to być maska przed myciem lub lekki spray po myciu (np Eliksir Green Pharmacy). Jeśli Wasze włosy dobrze reagują to także olejowanie skalpu przed myciem na 30 minut lub nawet całą noc. Włosy przy skórze głowy będą Wam potrzebne minimum przez kilka lat, więc jak będą przesuszane i niedopieszczone, to nie nadrobicie zaległości później. Skóra głowy wytwarza włosy, toteż żeby miały lepszy start warto zadbać o nią ;)


A jakie są Wasza sposoby na zminimalizowanie przetłuszczania? Może odkryłyście metodę, która może pomóc również innym dziewczynom, które jak ja borykają się ze znacznie skróconą świeżością włosów?

Pozdrawiam Was serdecznie :)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Farbowanie henną Mehandi 21.12.2012 r.

Po raz kolejny postanowiłam przetestować coś nowego ;) Skoro zamówiłam w DDD 3 ziołowe nowości to czas od razu je przetestować ;)

Na pierwszy ogień poszła henna Hesh Mehandi. W 100% Lawsonia, bez dodatków innych ziół. Po zakupie znalazłam opinie, że uzyskany kolor był o wiele ciemniejszy, co spowodowało moje zaniepokojenia, gdyż zbyt ciemne włosy wyostrzają mi rysy twarzy. Postanowiłam ocenić na własnej skórze czy raczej włosach jej działanie:



Mieszankę już tradycyjnie wzbogaciłam placentą i spiruliną, a także zieloną glinką, która potrzebna mi była do zagęszczenia papki. Zalałam cytrynką od herbaty i nieco przesadziłam, stąd konieczność zagęszczenia ;)

Mieszankę nałożyłam na umyte SLESem włosy na około 2 godziny. Błyskawicznie farbowała skórę, więc z obawą wyczekiwałam efektu :P Po tym czasie dokładnie zmyłam hennę wodą i poczekałam aż włosy wyschną. Efekt był zadowalający ;) Kolor rudy, bez czerwonawego połysku. Kolejnym razem zmieszam Mehandi z octem - powinna być ciemniejsza ;)

Bez lampy:





Z lampą:


 Niestety mój aparat bez lampy czuje się jak bez ręki, więc ostrość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia :/ Jednak lampa błyskowa zmienia nieco kolor, wydaje się on być ciemniejszy. Zdjęcie z prawej najlepiej oddaje włosy po hennowaniu ;)


Co ciekawe włosy wyprostowały się lekko (zdjęcia robiłam po nocy w koczku-ślimaczku) i utrzymały dłużej świeżość. Myłam je dopiero 3 dnia :) Aż dziwne! :D


Korzystając z okazji chciałam Wam życzyć wesołych i spokojnych Świąt! Wykorzystajcie ten czas dobrze, spędźcie z rodziną w ciepłej atmosferze :)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Zakupy :)

Dzisiejszy post mało ambitny, mało edukacyjny, ale jakże przyjemny ;)  Dniu Darmowej Dostawy chyba każdy postanowił zrobić choć maleńkie zakupy ;) Również ja nie mogłam się oprzeć ;) Dodatkowo ku mej ogromnej radości udało mi się zdobyć jedno z himalajskich mydełek w konkursie u Śliwki Robaczywki ;)


Oto moje zdobycze:






Nie jest to imponująca ilość, gdyż ostro walczę ze swoim "zbieractwem", zwłaszcza, że moje zasoby czasowe znacznie się skurczyły, gdy podjęłam dodatkowe zlecenie w pracy. Trzeba jakoś zarobić na swoje hobby (konie i włosy, nie potrzebuję dodatkowej pracy tylko na kosmetyki :P). A tak poważnie to martwi mnie brak czasu na intensywniejszą pielęgnację, ratują mnie odżywki bez spłukiwania oraz oleje, które nakładam w minutę i idę spać. Nie muszę ganiać w turbanie, aby miały czas zadziałać ;)



Zakupy w ekoraliki:



1. Heenara - henna do włosów z dodatkiem hinduskich ziół
2. Mehandi - czysta henna do włosów
3. Amla - odżywka do włosów, już jedno użycie mam za sobą. Zapowiada się ciekawie ;)



Zakupy w setare:



1. Spirulina - świetna jako dodatek do masek do twarzy i włosów oraz dodatek odżywczy do henny
2. Placenta roślinna - cudownie nabłyszcza włosy dodana do maski, można stosować również do twarzy
3. Halaweh - pasta cukrowa do depilacji na zimno - po mojej przygodzie z samodzielnym gotowaniem pasty, która skończyła się dramatem :P postanowiłam kupić już gotową i sprawdzić czy będę w stanie używać jej do depilacji oraz żeby mieć na wzór jej konsystencje przy kolejnej próbie gotowania ;) Kupować pasty na stałe raczej nie będę - 12 zł za 100g cukru z wodą i sokiem z cytryny to jak dla mnie zbytnia rozrzutność :P Już miałam wątpliwą przyjemność użycia, boli bardzo, ale skóra jest gładka. Ciekawe po jakim czasie odrastają włoski :)

  

 

 

Konkurs u Śliwki Robaczywki:




Mydełko nepalskie do ciała i włosów, niearomatyzowane z dodatkiem henny - troszkę szkoda, że niearomatyzowane :P, ale dzięki temu ryzyko podrażnienia jest zminimalizowane. Użyłam go już do twarzy i do włosów. Pieni się zaskakująco dobrze, nie ściąga skóry i domywa włosy, chociaż po jego spłukaniu miałam dziwne uczucie oblepienia. Zobaczymy jak sprawdzi się na dłuższą metę, gdyż skład ma idealny: naturalne oleje i henna ;) Jest to moje drugie mydełko, które stosuję do twarzy, ciała i włosów, więc będę miała porównanie - używałam do tej pory rosyjskie mydełko z dziegciem i spodobało mi się zwłaszcza do twarzy ;) Mydełko nepalskie ma zapach mydła i nie straszy wędzonkowy aromatem dziegciu jak mydełko rosyjskie ;)



Zakupy w Tesco :P

 



Maska Bingo Spa z proteinami kaszmiru i kolagenem - Tesco znajduje się na drugim końcu miasta, więc rzadko tam bywam, toteż korzystając z okazji wstąpiłam i dorwałam ulubioną maskę proteinową :) 7,49 zł to nieduży wydatek, a lubię ją i na pewno będę stosować :) Wiem - chomik ze mnie :P Ale przynajmniej oszczędny chomik :D


Większość przedstawionych produktów to nowości - tym bardziej sprawia mi przyjemność ich testowanie :) Macie może któreś z powyższych? Jak się u was sprawdzają?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Nakarm włosy - domowa maseczka i płukanka (zbiorczy)

Lubie "modzić" własne maski, wzbogacać gotowe, ale nie jestem specjalistą na tyle, żeby intensywnie sięgać po półprodukty. Lubię zrobić zapasy w spożywczym i aptece a następnie zabrać się za kombinowanie. Być może rozwinął się u mnie lęk przed "drobnymi" zakupami w internecie (półproduktów raczej nie kupimy stacjonarnie) z powodu niewyjaśnionej ucieczki pieniędzy z portfela i miejsca w szafce/lodówce :P Poniżej już zbiorczo opiszę sposoby na intensywnie pielęgnujące maseczki lub płukanki domowej roboty. W większości należy stosować je przed myciem włosów ;) Warto zerknąć na stronę dobre-rady, gdzie znajdziemy przepisy na domowe maseczki i płukanki piwne. Dodatkowo polecam zapoznanie się z postem Czarownicującej o produktach z kuchni i apteki w pielęgnacji włosów ;)

 A teraz biegniemy do kuchni i sprawdzamy co mamy:


Składnik 1: jajko

 

 Jest to chyba najpopularniejszy składnik ;)

Żółtko- nadaje gęstość, puszystość i miękkość. Zawiera wielkocząsteczkowe proteiny, bez dodatku oleju nadaje włosom objętości i lekko je usztywnia. Z dodatkiem oleju nawilża i daje miękkość.

Białko - ubite na sztywną pianę i nałożone na włosy zmniejszy przetłuszczanie i nada włosom puszystość.

Najpopularniejsza maseczka to: żółtko, oliwa z oliwek oraz sok z cytryny. Jest to baza, którą możemy modyfikować dodając olejek rycynowy (lub inny olej), miód, zioła i co tylko wpadnie nam do głowy ;)

Przepis Anwen

Przepis Hinaty

Przepis Aliny

Maseczki z dobre-rady


Składnik 2: piwo

 


Piwo -  przede wszystkim nadaje połysk, ponadto odżywia włosy, gdyż zawiera proteiny zbożowe ;)

Zastosowanie: wetrzeć nierozcieńczone piwo w skórę i włosy, zawinąć folią i ręcznikiem, po minimum 30 minutach umyć włosy. Można piwo rozcieńczyć wodą i używać do ostatniego płukania włosów. Po wysuszenia zapach powinien się ulotnić. Ostatnią metodą, którą ja osobiście stosuję to po umyciu włosów i odciśnięciu wody kilkakrotnie płuczę włosy w nierozcieńczonym piwie, po chwili odciskam nadmiar i nakładam odżywkę/maskę d/s. Po pewnym czasie, najlepiej godzinie, spłukuję całość. Piwo zawiera alkohol, który może wysuszać, toteż warto wlać je do kubka dzień wcześniej, aby alkohol chociaż częściowo wyparował ;)

Przepis Aliny

Płukanki piwne dobre-rady



Składnik 3: żel lniany

 

Siemię lniane - konkretnie żel powstały z gotowania ziaren (2 łyżeczki na szklankę wody). Żel możemy nakładać solo po umyciu włosów, następnie nakładamy czepek i ręcznik. Po godzinie spłukujemy. Inny sposób to nałożyć żel na suche włosy i na to olej. Po godzinie lub nawet całej nocy myjemy włosy. Żel lniany może nam posłużyć jako stylizator - nakładamy go na suche włosy i stylizujemy. Delikatnie utrwala fryzurę a sztywność możemy zniwelować wygniatając kosmyki po jego wyschnięciu. Po stylizacji żelem lnianym włosy są delikatnie sztywne, ale stosując go regularnie można zauważyć po umyciu włosów, że są bardziej miękkie i nawilżone ;)


Składnik 4: drożdże

 

Drożdże -  zapobiegają nadmiernemu przetłuszczaniu się, wzmacniają cebulki i przyspiesza porost.

Przepis Anwen

Mój przepis:
1/4 kostki drożdży
mleko
łyżeczka oleju rycynowego lub łopianowego
gęsta maska do włosów

Drożdże zalewam gorącym mlekiem (zdarzało mi się zalać zimnym i żadnych negatywnych reakcji skalpu nie zauważyłam), po rozpuszczeniu drożdży dodaję olejek a następnie dla poprawy konsystencji i komfortu nakładania dodaję maskę. Polecam maski pachnące wanilią lub czekoladą, wtedy zapach maski staje się przyjemniejszy - jak drożdżówka nadziewana budyniem lub czekoladą ;) Po upływie godziny myjemy włosy. Polecam stosowanie 1-2 razy w tygodniu. Stosowanie przy każdym myciu powoduje utrwalenie zapachu -  skóra głowy pod wpływem wilgoci (deszcz czy pot) zaczyna wydzielać drożdżowy zapaszek :)


Składnik 5: mleko kokosowe

 

Mleko kokosowe - działa przeciwłupieżowo, odżywia włosy, zapobiega ich wypadaniu i pobudza porost włosów, nadaje połysk. Nie miałam przyjemności stosować toteż opierałam się na:

Przepisie Anwen 


Składnik 6: miód

 


 Miód - nawilża włosy, sprawia że są miękkie i błyszczące. Przy dłuższym stosowaniu może rozjaśniać włosy i nadać im złotych refleksów.

Miód najlepiej dodawać do masek do włosów lub domowych sprayów pod olej. Dłużej trzymany na włosach może delikatnie rozjaśnić ich odcień.


Składnik 7: mleko, produkty mleczne 

 


Mleko, jogurt naturalny czy śmietana - nawilży, nabłyszczy i zmiękczy włosy- wpłynie też dobrze na skórę głowy. Możemy stosować też kefir, który dzięki większej zawartości bakterii fermentacyjnych może złagodzić nam wszelkie dolegliwości skalpu ;)

Zastosowanie: jako dodatek do domowych masek, mleko może być dodatkowo stosowane jako płukanka po rozcieńczeniu wodą.

Składnik 8: oleje

 


Oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, rzepakowy i inne - olej nawilży włosy i nada im blasku, włosy staną się elastyczne i bardzie odporne na uszkodzenia. Olejowanie włosów to temat rzeka ;) Gatunków olei jest mnóstwo i ich działanie moze się różnić na każdych włosach w zależności od ich porowatości czy indywidualnych upodobań ;) Najcenniejsze są oleje nierafinowane tłoczone na zimno.

Zastosowanie:
1. klasyczne olejowanie: nakładamy olej na suche włosy i trzymamy minimum 30 minut. Możemy nałożyć czepek i ręcznik w celu utrzymania ciepła, bądź naolejowane włosy pozostawić na noc i umyć je dopiero rano.  Pewną modyfikacją jest olejowanie na mokre włosy - wtedy włosy zatrzymują w sobie więcej wilgoci a olej ma za zadanie zamknąć nawilżenie we włosie. Można włosy spryskać sprayem złożonym z wody, gliceryny, odżywki (i/lub innych dodatków) i dopiero na to nałożyć olej (bądź od razu zmieszać porcję oleju ze sprayem i taki nakładać na włosy). Czytałam opinie, że aby wykorzystać właściwości oleju należy nakładać go na suche włosy, natomiast nakładany na mokre lub na odżywkę pozwala lepiej jej zadziałać i nawilżyć włosy. 
2. dodanie odrobiny do maski d/s lub jeszcze mniejszej ilości do odżywki b/s. 
3. wprawniejsze osoby mogą kropli oleju używać jako zabezpieczenia końcówek. Łatwo wtedy przesadzić, więc warto zastosować lżejszy olej i to w minimalnej ilości ;)

Składnik 9: sok z cytryny, ocet jabłkowy



Sok z cytryny - rozjaśnia, więcej TU

Ocet jabłkowy - przyciemnia
Oba specyfiki zakwaszają i zamykają łuskę. Pomagają utrzymać kolor we włosie, ale stosowane często i w dużym stężeniu mogą wpłynąć na ich kolor i dodatkowo wysuszyć. 

Najpopularniejsze zastosowanie to płukanka - na litr wody dodajemy łyżkę octu jabłkowego lub soku z cytryny. Dodatkowo możemy po kilka kropli dodać do maski. Dodaje się je również do henny, która uwalnia barwnik lepiej w kwaśnym środowisku. Henna z dodatkiem octu dawała delikatnie ciemniejszy kolor z przewagą rudo-czerwonego połysku. Z kolei zmieszana z sokiem z cytryny powodowała wystąpienie złotego blasku. Różnica jest minimalna, ale zauważalna zwłaszcza przy regularnym stosowaniu ;)

Składnik 10: zioła


Kozieradka - więcej TU, hamuje wypadanie, zmniejsza przetłuszczanie skóry, przyspiesza gojenie (sprawdzone głównie na twarzy :P)

Łopian, tatarak, skrzyp - zapobiegają wypadaniu, wzmacniają, szczegóły m.in. TU

Rumianek - łagodzi podrażnienia, może rozjaśniać(masowy atak w celu rozjaśnienia to rumianek, miód i sok z cytryny ;) )

Pokrzywa, mięta - hamuje przetłuszczanie.

Ziele bylicy bożego drzewka - przyspiesza porost.

Mydlnica lekarska - dzięki saponinom pieni się, wiec możemy na jej bazie stworzyć domowy, naturalny szampon ;)

Szałwia, kora dębu, liść orzecha - przyciemniają.

Przykładowe płukanki ziołowe znajdziecie np.:  TU.

Zioła to kolejny, jak oleje, temat rzeka ;) Ograniczę się do ogólnych informacji. Zazwyczaj stosujemy ich rozcieńczony napar jako płukanka lub stężony jako wcierka na skalp. Jeśli myjecie włosy metodą kubeczkową to warto w kubeczku rozcieńczyć szampon naparem z ziół, zamiast wodą ;)


Składnik 11: owoce


Owoce egzotyczne - szczegóły TU,

Osobiście nie przekonuje mnie nakładanie owoców na włosy - obawiam się, że ich fragmenty będę usuwać z włosów godzinami :P Ale jeśli macie kuchenny sprzęt, który zmiksuje owoce na bardzo gładką masę, to warto spróbować ;)

Składnik 12: ryż, makaron i kasze


Pisałam o tym TU, ciekawa metoda. Skrobia nadaje włosom miękkość, więc możemy użyć też skrobi ziemniaczanej, kukurydzianej, czy ryżowej - zależy co mamy w kuchni ;)

Większość zdjęć pochodzi z google, część z mojego profilu na wizażu i mojego bloga.

Na razie opisałam najczęściej spotykane w kuchni produkty. Maseczkę z żółtka i oliwy to chyba każda z nas może bez konieczności robienia zakupów zrobić. Podobnie płukanki z octu,cytryny czy ziół ;) A jakie są wasze ulubione maseczki domowe? Ja nie ukrywam, że z powyższej listy uwielbiam drożdżową :D

wtorek, 4 grudnia 2012

Ampułki Joanna Rzepa

Skorzystałam z promocji w Naturze i kupiłam za 11,90 zł poniższe ampułki. Włosy nadal mi wypadają, więc powoli zbierałam sie do zakupu już sprawdzonej kuracji Joanna Rzepa. Jednak gazetka Natury przekonała mnie do spróbowania ampułek. Skład mają niemal identyczny jak kuracja, jest ich mniej 7*10 ml (kuracja 100 ml). Do nakładania wykorzystam niezastąpioną buteleczkę po kuracji. Patrząc na powyższe co mnie skusiło do zakupu ampułek? Hmmm... Nielogiczna ciekawość :D Poniżej obrazkowy opis - nie widzę sensu przepisywać z pudełka :)

Joanna Rzepa ampułki wzmacniające


 

 

Opis producenta i stosowanie:


 

 

Skład:


Skład Kuracji Rzepa dla porównania:
Aqua, Alkohol Denat., PEG-75 Lanolin,

Raphanus Sativus Extract - wyciąg z rzodkwi zwyczajnej.
Urtica Dioica Extract
- wyciąg z pokrzywy.
Arcitium Lappa Extract
- wyciąg z łopianu większego,
Humulus Lupulus Extract -
wyciąg z chmielu zwyczajnego.
Glycogen, Glycerin, Niacinamide - wit. B3, Panthenol, Menthol, Allantoin, Laureth-10- emulgator. , Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphentyl Methylpropinal, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone

Same ampułki:

Stosowanie:


Rozpoczęłam kurację z nowym miesiącem - od 01.11.2012 r. Wcierałam co drugi dzień zaraz po myciu w skórę głowy wykonując przy tym delikatny masaż. Po około 2 tygodniach zrobiłam niecały tydzień przerwy i powróciłam do stosowania. Ampułki wystarczyły prawie na całą kurację - przelewałam do buteleczki wcierki Rzepa i stosowałam na przedziałki. Forma szklanych ampułek ma tylko jedną zaletę - każda porcja 10 ml jest zamknięta i niepotrzebnie nie wietrzeje. Natomiast jest to niepraktyczna i zupełnie nienadająca się do bezpośredniej aplikacji. Konieczne jest przelanie do buteleczki z wąską szyjką lub atomizerem. Ja nie chciałam bawić się z ampułkami co jakiś czas, wiec hurtem otworzyłam wszystkie i przelałam do plastikowej buteleczki.

 

 

Moja ocena:


- opakowanie niepraktyczne
- skład bardzo podobny do tańszej kuracji Rzepa

+ zapach przyjemny - jak to czarna rzepa ;) Osobiście go lubię ;)
 + baby hair - to jest największa zaleta produktu. Wręcz spektakularnie zaroiło się od nowych włosków. Czuję ukłucie pod palcami, jak dotykam przedziałku ;) Włoski są krótkie, wiec kują jak igiełki :D Mam 2 pokolenia babyhair - dłuższe, około 6-8 cm i najnowsze - niecały centymetr. O dziwo oba wysypy związane są z Rzepą Joanny - pierwszy z kuracją, drugi z ampułkami.
+ delikatnie spowalnia przetłuszczanie - bez problemów myłam co 2gi dzień, a bez Rzepki drugiego dnia wieczorem już zbyt świeże nie były
+ przyrost miesięczny około 1,3 cm (ciężko mi samodzielnie mierzyć, ale na pewno urosły więcej niż standardowy centymetr)
+/-  wypadanie bez zmian


Podsumowując muszę stwierdzić, że jest to produkt bardzo dobry, świetnie działa, ale osoby unikające alkoholu w kosmetykach na skalp mogą być niezadowolone. Jednak jest to produkt porównywalny do kuracji Joanna Rzepa, która jest tańsza i ma lepsze opakowanie. W związku w tym, jeśli mamy wybór, z czystym sercem polecam kurację, a nie ampułki :) Po obu kuracjach byłam równie zadowolona ;)


poniedziałek, 3 grudnia 2012

Dzień darmowej wysyłki 03.12.2012 :)

W całej blogosferze aż huczy, ale ja również dodam swoje trzy grosze ;) Cały spis sklepów znajdziecie TU, a poza tym w każdym sklepie biorącym udział jest oznaczenie. Chciałam jednak zachęcić Was do sprawdzenia oferty sklepów:

1) "blogowe" - wlaścicielki prowadzą bloga i głównie z nich trafiłam do sklepu:



2) "kto by się spodziewał" - tu postanowiłam Wam przedstawić sklep, który odkryłam. Właściwie jest to portal zrzeszający drobniejszych sprzedawców. Kiedyś bawiłam się w ręcznie wykonywaną biżuterię i korzystając z darmowej wysyłki postanowiłam reaktywować to hobby - dlatego weszłam na stronę sklepu:


A tu psikus! Koraliki i akcesoria są, ale znalazłam, ku przestrodze dla włosomaniaczek, dość pokaźny zasób kosmetyków. Zwłaszcza bardzo tanie indyjskie odżywki do włosów w pudrze. Są również oleje i maski takich firm jak znana Vatika ;) Niejednokrotnie taniej, niż w sklepach są też produkty Green Pharmacy, Marion i Joanna. Nie przestraszcie się perukami i sztucznymi pasemkami na pierwszej stronie. Na kolejnych są produkty mniej ekstrawaganckie ;) Chciałabym jednak zastrzec, że złożyłam zamówienie w tym sklepie i nie otrzymałam jeszcze przesyłki, toteż nie mogę zaświadczyć o solidności sklepu. Mam nadzieję, że organizatorzy dokładnie weryfikują partnerów zgodnie z zapisami regulamin akcji ;)

Tym oto sposobem akcja denko leży i kwiczy, a mój mozolnie zmniejszający się zasób kosmetyków urośnie znowu :P Portfel skurczył się dokładnie o 62,87 zł, więc dramatu nie ma ;)

sobota, 1 grudnia 2012

Mój zasób kosmetyków do włosów - grudzień 2012 + denko

Szampony:

a) łagodne bez SLS, bez SLES:
1. Rossmann, Babydream (szampon dla dzieci)
2. Rossmann, Facelle intim, Sensitive (płyn do higieny intymnej)
3. Himalajskie niearomatyzowane mydło do ciała i włosów

b) oczyszczające z SLES:
1. Barwa ziołowa, Czarna Rzepa


Odżywki d/s:

a) bez silikonów

1. Rossmann ISANA wygładzająca z olejkiem babassu (D!!!)
2. Receptury Agafii - Balsam ziołowy specjalny (D!!!)
3. Receptury Agafii - Balsam domowy
4. Bingo, SPA, Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem

b) z silikonami:
1. Lorys duo chocolate krem nawilżajacy (D!!!)
2. Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Balsam do włosów z jedwabiem (Dimethicone Copolyol)
3.  Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Maska do włosów z jedwabiem (Dimethicone Copolyol)


Odżywki b/s

a) bez silikonów:
1. Joanna Naturia odżywka bez spłukiwania z lnem i rumiankiem (D!!!)

b) z silikonami:
1. Shauma, Odbudowa i pielęgnacja, spray bez spłukiwania
2. Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym


Wcierki:

1. Woda brzozowa, Barwa
2. Joanna Rzepa, ampułki wzmacniające (D+)
3. Farmona, Jantar
4. ISANA, Woda brzozowa (głównie w roli płukanki)
5. Kozieradka


Półprodukty i dodatki:

1. Gliceryna
2. Algi - spirulina
3. Zielona glinka
4. Czerwona glinka z algami
5. Placenta roślinna
6. Kolagen z elastyną
7. Hesh, Amla puder 

 Henna:

1. Mumtaz
2. Hesh, Heenara Herbal Hair Pack
3. Hesh, Mehandi


Oleje:

1. Olej rycynowy
2. Olej kokosowy rafinowany (D!!!)
3. Olej sezamowy
4. Olej z pestek winogron
5. Olej z orzechów włoskich
6. Babydream 2op. (D+) 
7. Babydream fur Mama
8. Cien Oliwkowy olejek do masażu
9. Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem  (D!!!)

DENKO
(D!!!) plan zużyć na miesiąc
(D+)
zrealizowane zużycia

Ostatnie denka produktów włosowych nie wyglądają imponująco :P Ale staram się, mimo wszystko dbając o różnorodność.  Potrzeby moich włosów zmieniają się co chwilę - dla lepszego skrętu wolą lżejsze odżywki z proteinami, a czasem wołają o nawilżenie.

Podsumowanie zapuszczania - listopad 2012, plan na grudzień 2012

Za mną pierwszy miesiąc konkretnego zapuszczania.Tak jak zapowiadałam na początku miesiąca sięgałam po różne środki:

1. WcierkaJoanna Rzepa, ampułki wzmacniające wcierana po każdym myciu co drugi dzień - cudo! Może nie urosło mi 5cm włosów, ale cały gąszcz babyhair. Przynajmniej poprawię gęstość nadwyrężoną jesiennym wypadaniem ;)

2.Odżywka na skalp: Receptury Agafii - Balsam ziołowy specjalny  z dodatkiem placenty po myciu - nie czułam jego cudownego działania, ale włosy u nasady były bardzo lśniące, jak rozcieńczyłam odżywkę tonikiem nagietkowym Ziaja to nawet obciążenie było minimalne. W każdym razie moje liczne babyhairki miały co jeść ;)

3. Placenta roślinna - jako dodatek do balsamu Agafii - połysk nadaje świetny ;)

4. Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem   - olejowanie skalpu na noc lub 30 minut przed myciem minimum 1x w tygodniu - nie spodobała mi się ta metoda. Postaram się ją kontunuować do zakończenia buteleczki.

5. MASAŻ- nakładając powyższe cuda zawsze masowałam skalp. Najsilniejsze efekty czułam po rzepce - słynne mrowienie czuję nadal, mimo stosowania już miesiąc. Skalp się nie przyzwyczaił i reaguje na ten preparat.

6. Wewnętrznie picie pokrzywy,  witaminki: A+E oraz B complex - skończyłam je w połowie miesiąca i teraz nie łykam nic. Piję pokrzywkę i jako suplement zajadam się pestkami słonecznika i rodzynkami - ten duet mnie ostatnio pochłonął ;)

Efekty


 - zobaczycie w aktualizacji.

Przyrost miesięczny standardowo wynosi 1 cm, w listopadzie włosy urosły: 1.3 cm

Efekt średni, ale pora roku przyrostowi nie sprzyja ;). Walczę dalej, ale będzie konieczne podcięcie końcówek. Powinnam to zrobić tuż przed akcją, ale niestety zapomniałam :P


Jaki mam plan na grudzień:


1. Wcierka: Jantar lub kozieradka. Wstępnie planowałam Jantar, ale skoro kozieradka nabrała rozgłosu (Kascysko stosowała na włosy i cerę, Anwen na włosy) to chyba się na nią skuszę ;) Jeszcze delikatne usztywnienie włosów u nasady powodujące push-up jest dodatkową zachętą ;)

2. Olejek łopianowy Green Pharmacy będę stosować minimum raz w tygodniu - niewiele mi go zostało, więc go zmęczę.

3. Suplementy - na razie pozostawiam pestki ze słonecznika i raz w tygodniu ziarenka lnu (produkt uboczny gotowania żelu lnianego). Pokrzywa bez zmian ;) Dodam słynne Calcium Pantothenicum - 1 opakowanie

4. Pozostałe punkty bez zmian - masaż, balsam Agafii z placentą


piątek, 30 listopada 2012

Aktualizacja włosów - listopad 2012 r.

Kolejny wpis z serii. Przedstawię Wam moje włosowe postępy lub ich brak :P a także pielęgnację, która się do tego przyczyniła ;)

Stan włosów w poprzednim miesiącu

31.10.2012 : 50 cm



Stan włosów na dzień 30.11.2012



Długość 30.11.2012 : 51,3 cm

Włosy niestylizowane, rozczesane po wysuszeniu. Są fale mimo braku jakiejkolwiek stylizacji ;) Może coś z nich będzie :P


Po prostej stylizacji - na suche włosy nałożyłam żel lniany i ugniatałam. Powyższe zdjecia są po częściowy odgnieceniu żelu.

Suplementy


01-08.11.2012 napar z pokrzywy, wit. A+E, B kompleks
09-17.11.2012 napar z pokrzywy, wit. B kompleks
18-30.11.2012 napar z pokrzywy z dodatkiem bratka lub brzozy - cały listopad z małymi przerwami

Picie naparu pokrzywy to już mój rytuał :)


Szczegółowa pielęgnacja i kosmetyki, jakich używałam

Szampon do codziennego mycia:

* Babydream

Babydream używałam cały miesiąc. Każde mycie było metodą OMO z balsamem Romantic Anti-Age w roli pierwszego O. Balsam w litrowej butli z pompką kosztuje 10 zł, więc kupiłam go specjalnie w tym celu. Nakładam go na mokre włosi i skalp a następnie masuję w celu oczyszczenia. Przy spłukiwaniu wszelkie splątania na włosach rozczesuję bezproblemowo ręką. Po spłukaniu nakładam jeszcze raz balsam, ale na samą długość aby ograniczyć plątanie, a skalp myję Babydreamem. Zgrany duet ;)

Szampon oczyszczający:

* Barwa, Czarna Rzepa (raz na tydzień lub dwa) w sumie: 1 x 
* rosyjskie mydełko dziegciowe x1


Barwy użyłam tylko raz profilaktycznie, aby zmyć silikony przed hennowaniem. Zakupiłam z myślą o walce z trądzikiem mydło dziegciowe i postanowiłam przetestować na włosach. Oczyszcza świetnie, dobrze się pieni. Użyłam tylko raz i włosy były takie, jak po Barwie.

Odżywki przed myciem:

* przed myciem odż. drożdżowa z różnymi dodatkami 3x

Odżywkę drożdżową nadal bardzo lubię, dodawałam do niej mleko/śmietanę, olej rycynowy, czasem kolagen z elastyna lub zieloną glinkę. Aby nadać jej konsystencję dodawałam maskę - sprawdził się Lorys, który ładnie pachnie i zabijał fetorek drożdży ;)

Odżywki d/s:


* Bingo shea 7x
* Romantic Anti-Age 4x
* Goldwell balsam Rich Repair x1
* Lorys 1x
* Balsam specjalny Agafii 8x na skalp solo lub rozcieńczony tonikiem Ziaja z placentą i spiruliną

Bingo shea skończyłam, z dodatkami całkiem nieźle sprawdzała się na moich włosach - oczywiście z dala od skalpu, gdyż powodowała przyklap. Zapach mnie męczył i drażnił nos. Jest tania, ale wolę Bingo kaszmir, która nałożona solo pozostawiała lekkie włosy. Po skończeniu używałam maskę Romantic Anti-Age. całkiem nieźle się spisuje, dorwałam ją w promocji za 7 zł z groszami i co najważniejsze ma przyjemny skład i delikatny zapach. Może będzie w stanie dorównać Bingo kaszmir? ;) Cały czas walczyłam z wypadaniem włosów stosując balsam specjalny Agafii z placentą i spiruliną lub solo. Delikatnie obciąża, ale świetnie nabłyszcza włosy. Nie zauważyłam wybitnego wpływu na wypadanie. Gąszcz babyhair pojawił się dopiero, gdy zaczęłam stosować ampułki Joanna Rzepa ;)
Lorysa użyłam raz, gdyż chciałam wygładzić włosy. Jest to idealna odżywka prostująca. Jeśli oczywiście ktoś na to liczy :P Ja wolę fale, więc pobawiłam się nią raz ;)
Goldwell użyłam do przetestowania zaraz po otrzymaniu. Zapowiada się ciekawie, ale boję się alkoholu w składzie i ciężkiego silikonu. Będę ją stosować max raz w tygodniu lub gdy zauważę przesuszenie, gdyż pomimo tych dwóch mankamentów skład ma bardzo bogaty ;)

Odżywki b/s:

*joanna 12x
* kuracja z olejkiem arganowym Marion 13x
* spray Marion ocet z malin - ostatni raz :(
* Shauma, Odbudowa i pielęgnacja, spray bez spłukiwania - spray 5x

Joanna jest uzupełnieniem pielęgnacji, gdy nie mam czasu na odżywkę d/s, gdy używałam intensywnej maski przed myciem lub gdy użyłam tylko lekkiej odżywki d/s. Jej wydajność jest zabójcza :P Resztki przelałam do buteleczki 50 ml i niewiele ubywa :P Cały czas dodaję do niej kilka kropli olejku kokosowego - dzięki temu mogę stosować go po myciu ;)
Obecnie rolę jedwabiu, jako zabezpieczenia końców pełni Marion kuracja 7 efektów z olejkiem arganowym. Jest lżejsza i rzadsza niż jedwab Naturasilk Mariona, ale ma fajny złoty kolor i zapach wanilii :D Jest wydajny i nie obciąża.
Nadal używam spray jako zabezpieczenie końców najkrótszej warstwy włosów i po skończeniu Marion Ocet z malin postawiłam na coś cięższego - Schauma z kokosem i shea. Pachnie pięknie, jest wydajny - może obciążać, więc psikanie na prawo i lewo, co uskuteczniałam z Marionem, nie wchodzi w grę. Wystarczą 3-4 psiknięcia na całą głowę, psikanie na suche włosy wymaga jeszcze większej oszczędności. Spray ten ma postać lekkiego mleczka a nie kolorowej wody jak Marion ;)


Olejowanie:

* olejowanie  na suche włosy na noc kokos z BD na długość i/lub nie olejek łopianowy GP ze skrzypem na skalp x7
* olejek łopianowy GP ze skrzypem polnym na skalp na całą noc lub przed myciem na 0,5-2h
* olejowanie na domowy spray-odżywkę na noc BD na długość x1po hennie
* olejowanie na sucho na noc BD na długość x1
Staram się olejować na sucho, aby docenić właściwości samego oleju a nie odżywki, którą nakładałam pod olej. Sposób się sprawdza, włosy są elastyczne, lśniące ale lżejsze niż po olejowaniu na mokro. Olej zatrzymywał więcej wody we włosie, więc tym bardziej były obciążone. Tylko raz po hennie zauważyłam przesusz włosów, więc spryskałam domowym sprayem (woda, odżywka, gliceryna, kolagen z elastyną) i nałożyłam oliwkę Babydream. Zaraz po hennie postanowiłam nie używać mocno wnikającego kokosa. Tak w razie czego, żeby nie skrócić żywotności koloru ;)

Wcierka:

* Joanna Rzepa, ampułki wzmacniające 14x

 Po zachwytach kuracją Joanna Rzepa kilka miesięcy temu postanowiłam przetestować ampułki. Nie zawiodłam się! Mija miesiąc, jeszcze pozostał płyn na kilka użyć a ja już jestem zachwycona! Przetłuszczanie utrzymuje w normie, myję co 2 dni a co najważniejsze: stado babyhair kuje mnie w palce, jak dotykam skalpu :) Znowu się nie zawiodłam, myślałam, ze pierwsza wcierka super zadziałała bo wcześniej nie używałam niczego innego, a tu po kilku miesiącach i butelkach innych wcierek Rzepka wybija się ponad przeciętność ;) Szczegółowa analiza wkrótce ;)

Inne:

1) farbowanie henną Mumtaz z czerwoną papryką - recenzja i efekty
2) laminowanie żelatyną z Balsamem Agafii specjalnym 1x
3) płukanka z wodą brzozową Isany i octem jabłkowym1x

Farbowanie jak co miesiąc, ale kombinuję z dodatkami ;)
Laminowanie wykonuję też raz na jakiś czas, ze względu na czasochłonność zabiegu niestety tylko raz udało mi się go wykonać w listopadzie. Efekt podoba mi sie nadal, będę praktykować dalej, może uda mi się częściej ;) Stosuję metodę po myciu - mieszam z odżywką i trzymam na włosach godzinę, potem spłukuję.
Płukankę użyłam dwa razy :P Wiem, wiem - powinnam częściej :P Ładnie nabłyszcza włosy.

środa, 28 listopada 2012

Historia moich włosów sprzed włosomaniactwa

2007

Włosy nietknięte chemią, farbowane Venitą w proszku :) Sielanka :)


 

 2009

Włosy w 2009 roku - stale hennowane, zaczynają pomału odrastać po trwałej. Burza rudych loczków - to co lubię najbardziej. Tylko mały problem - końce rozdzielały się na wiele części i kruszyły :P




Pod koniec 2009 włosy nie nadawały się do rozpuszczenia - odrosty proste, końce spuszone i połamane.


 2010

Musiałam coś  tym zrobić...Większość włosów po trwałej ścięłam w maju 2010, pozostały może ze 3 cm, które bez większego problemu mogłam wyprostować na szczotce. Jednak fryzura nie była twarzowa, ciężko było ją ułożyć, byle opaska czy założenie za ucho powodowało dziwne odgniecenia. Poza tym zwłaszcza przy koniach włosy strasznie przeszkadzały, leciały do oczu. Zazwyczaj posiłkowałam się opaską, co nie wyglądało zbyt estetycznie niestety.


2011

Włosy jeszcze kilkakrotnie obcinałam cieniując coraz mocniej. Najkrótsza warstwa sięgała ledwo do początku ucha, ale dół pozostawał dłuższy. Włosy były wycieniowane perfekcyjnie - trafiłam na świetną fryzjerkę. Jedynie suszarka była mi potrzebna, żeby je ładnie ułożyć. Ale żeby związać to już stado spinek i gumka :P

 Baz spinek robił mi się z tyłu głowy śliczny poziomy przedziałek :) I tak na 2011 roku zakończyłam regularne strzyżenie, aby od 2012 zacząć zapuszczanie ;) Przypomniało mi się, że lubię długie włosy :D













2012

 
 I tak moje włosy stopniowo rosły (razem ze źrebakiem, który jest na poprzednich zdjęciach). I zaczęło się włosomaniactwo a wraz z nim Moja włosowa historia ;)




I tak oto przemyciłam do bloga moją drugą pasję - konie :)

Pozdrawiam i trzymajcie się cieplutko! Wg prognoz niedługo będzie zima:



Nie dajcie się! Byle do wiosny:


:)

wtorek, 27 listopada 2012

Loczki bez fatygi cz. 2 : Warkocz francuski

Czas na kolejny sposób na pokręcenie włosów bez użycia skomplikowanych "sprzętów". Potrzebne są jedynie gumki do włosów i czas. Jedynie dla przyspieszenia czy utrwalenia efektu możemy wspomóc się suszarką ;)

Część pierwszą z koczkiem-ślimaczkiem podwójnym znajdziecie TU.

Warkocz francuski


Warkocz zaplotłam wieczorem po wysuszeniu włosów i poszłam spać. Rano wspomniany warkocz wyglądał tak:





 Zwraca uwagę fachowość zaplecenia francuza - śliczne pasemko wyglądające jakby było doczepione :P Zdecydowanie powinnam dobieranie zakończyć wcześniej, w efekcie pozostały proste pasma.

Fale są całkiem ładne, zaczynają się wysoko, ale z powodu zbyt późnego zakończenia dobierania pozostało proste pasmo. Najlepiej w końce wgnieść mocny żel, aby proste końce nie odróżniały się zbytnio od reszty ;) Przy prawidłowym zapleceniu (moje włosy są cieniowane co znacznie utrudnia mi to zadanie) za gumką powinny pozostać końce długość 3-5 cm. Im mniej - tym lepiej i fale będą niemal do końca włosów ;)

Zaletą tego sposobu jest fakt, że elegancko zapleciony warkocz może posłużyć jako fryzura do wyjścia. Zwłaszcza teraz przy czapkach, szalikach i wietrze nasza misterna fryzura z fal może ulec zniszczeniu zanim dotrzemy do pracy/szkoły. Warkocz możemy rano poprawić, jeśli tego wymaga, a rozpleść dopiero po dotarciu na miejsce i zdjęciu czapki, czy szalika ;) Ponadto zaplecione włosy są w mniejszym stopniu narażone na uszkodzenia mechaniczne ;)