Trzecią metodą, którą chciałabym Wam przedstawić po koczku-ślimaczku i warkoczu francuskim, jest słynny sock bun, czyli po naszemu koczek skarpetkowy ;)
Omawiany kok jest bardzo ciekawą fryzurą na dzień - elegancki i dodający objętości włosom. Jednak włosy muszą być odpowiedniej długości. Wszystkie włosy... Ja posiadam włosy cieniowane, co w tym przypadku, jak przy większości uporządkowanych upięć, nieco utrudnia mi wykonanie. W związku z tym, a także z powodu niezbyt rozwiniętych zdolności manualnych stosuję tą fryzurkę w celu uzyskania skrętu ;)
Co będzie nam potrzebne?
* gumka/frotka do włosów
* skarpetka (czysta, ale taka, której nie będzie nam żal :P) lub specjalny wypełniacz do koka (jeśli takowy posiadamy - również się nada ;)
* nożyczki - jeśli po raz pierwszy "tworzymy" własny skarpetkowy sprzęt ;)
Ja użyłam starej skarpetki ;) Należy obciąć palce, a następnie zwinąć skarpetkę w rulon - powstanie oponka ;)
Wykonanie
Natomiast poniżej moja "kulawa" :P wersja powyższego:
A teraz wyobrażam sobie jak włosy mi urosną jeszcze z 10-20 cm i jak ładnie będę wyglądać chodząc w tym koczku na co dzień :P Wracając do tematu po rozwinięciu tego cudaka uzyskujemy całkiem ładny skręt ;) Nie był niczym utrwalany, jedynie czas trzymania koczka miał spowodować skręcenie włosów ;) Warto by było wgnieść w nie trochę stylizatora, ale w związku z tym, że wychodząc z domu i tak muszę związać włosy to daję im wolne od stylizatorów ;)
Fryzura ta mimo, że zbyt wątła i delikatna, nadawała się do spania. Koczek zrobiony odpowiednio wysoko tylko trochę się zmierzwi, ale nie rozpadnie w nocy ;) Liczę, że wraz ze wzrostem włosów i wprawy będzie ona solidniejsza i bardziej reprezentatywna :)
Próbowałyście wyczarować już taki kok na swoich włosach? I jak efekty?
