Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 czerwca 2013

Testuję z Maliną: Eveline Slim Extreme 4D Złoty peeling-masaż drenujący z kofeiną


Dzisiaj chciałabym napisać o pierwszym produkcie, który mam przyjemność testować z Maliną:  Eveline Slim Extreme 4D Złoty peeling-masaż drenujący z kofeiną.



Opis producenta ze strony eveline.eu


Innowacja z czystym 24-karatowym złotem:
* ANTYCELLULIT
* NAWILŻA I WYGŁADZA
* REWITALIZUJE
* NAPINA I UJĘDRNIA

48h

bioHyaluron Slim Complex™, 24-karatowe ZŁOTO, kofeina, guarana

DO SKÓRY WRAŻLIWEJ I SKŁONNEJ DO ALERGII

ZŁOTY PEELING-MASAŻ DRENUJĄCY to innowacyjny produkt wyszczuplający zainspirowany najnowszymi osiągnięciami światowej kosmetologii i medycyny estetycznej. Peeling-masaż skutecznie złuszcza martwy naskórek, przywracając skórze blask i świeżość.
Czyste 24-karatowe ZŁOTO, działając w synergii z bogatym w kwas hialuronowy bioHyaluron Slim Complex™, guaraną i kofeiną, skutecznie stymuluje mikrokrążenie w tkance podskórnej, usuwa gromadzące się w komórkach toksyny, w rezultacie zauważalnie redukując cellulit. Innowacyjny kompleks Lipomoist 2013 zawierający ekstrakt z alg, bogaty w peptydy, mikroelementy oraz witaminy, tworzy na powierzchni skóry mikrosiateczkę zapobiegającą parowaniu wody z naskórka. Nawilża, wygładza, ujędrnia oraz zwiększa przenikanie składników aktywnych w głąb skóry, intensyfikując efekt wyszczuplający.  D-panthenol koi i łagodzi podrażnienia.

EFEKT 4D

Wyszczuplanie i modelowanie sylwetki w czterech wymiarach:
• nawilża i wygładza  • napina i ujędrnia
• rewitalizuje  • działa do 48h

Innowacyjna formuła bogata w aktywne mikrogranulki delikatnie usuwa obumarłe komórki, likwidując szorstkość i łuszczenie się naskórka. Rewitalizujący masaż odświeża i dodaje energii, pozostawiając skórę jedwabiście gładką. Wygładzona i rozgrzana skóra jest gotowa na kurację antycellulitową.


Skład




Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Cocamide DEA, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Caffeine,Glycerin, Butylene Glycol, Paullinia Cupana Seed Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Urea, Poliquaternium-7, Hyaluronic Acid, Gold, Xanthan Gum, Carrageenan (Chondrus Crispus), Glucose, Panthenol, Allantoin, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinon, Parfum, Mica, Cl 77491, Cl 77492.


Konsystencja



Gęsty żel z drobinkami ściernymi i złotymi drobinkami. Łatwo się rozprowadza, nie spływa ze skóry. Producent zaleca kilkuminutowy masaż - trzeba w trakcie moczyć dłonie, gdyż szorowanie na sucho może skończyć się podrażnieniami. Drobin ściernych jest bardzo wiele, więc nie trzeba nakładać dużo, co czyni peeling wydajniejszym.


Opakowanie, cena


Peeling kupujemy w miękkiej tubce z zamknięciem na klik. Otwór jest niewielki, dzięki czemu możemy precyzyjnie dozować. Miękki plastik ścianek umożliwia bezproblemowe wyciśniecie.
Produktu jeszcze nie widziałam na półce sklepowej, ale wg TrendówKosmetycznych 250 ml kosztuje 21,99 zł.



Moja opinia


Do tej pory używałam domowych peelingów - dodając sodę oczyszczoną, fusy z kawy czy korund do żelu pod prysznic. Gotowe produkty, w formie żeli pod prysznic, jakie miała możliwość używać zawierały za mało drobinek lub były one za miękkie. Peeling Eveline w większości składa się z drobin ściernych połączonych żelem. Dzięki temu na udo i pośladek (stosowałam tylko na problematyczne miejsca) wystarczy ilość wielkości orzecha laskowego. Na wilgotną skórę nakładałam peeling i masowałam okrężnymi ruchami. Wg zaleceń producenta należy masować 3-5 minut, co jest bardzo męczące :P Ale jakoś ten cellulit trzeba wygonić ;) Masowałam 3 minuty 1 udo, potem 3 minuty drugie a na koniec brzuch. zabawa zajmuje około 10 minut. W trakcie masażu trzeba kilkakrotnie moczyć dłonie, gdyż żel powoli wysycha. Masowanie rozgrzewa skórę (i całe ciało - niezła gimnastyka), wygładza ją. Po masażu peeling spłukiwałam.Uwaga! Dziewczyny z kruchymi naczynkami powinny uważać. Na moich udach po 1,5-2 minutach masażu widoczna była siateczka naczyń, skóra była zaczerwieniona. Po wyjściu spod prysznica zaczerwienienie stopniowo znika, brak pieczenia czy innych nieprzyjemnych odczuć. Dobrym uzupełnieniem kuracji jest chłodzące serum, które stosujemy zawsze po peelingu (najlepiej 2 razy dziennie). O nim więcej w kolejnej recenzji. Peeling należy stosować 1-3 razy w tygodniu. Ja używałam co drugi, czasem trzeci dzień. Skóra po peelingu stawała się natychmiast gładka jak jedwab - taki efekt powinien dawać każdy peeling. Zwiększenie krążenia po pewnym czasie powinno ułatwić usuwanie toksyn i zmniejszenie ilości tłuszczyku pod skórą (zwłaszcza w połączeniu z piciem dużej ilości wody i ćwiczeniach ;)). Ponadto peeling zapobiegał wrastaniu włosków po depilacji.

Produkt otrzymałam do testów z Malinowego Klubu, co nie miało wpływu na moją opinię.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Złuszczanie kwasem mlekowym - uwaga długi post

Postanowiłam intensywniej zadziałać na moją skłonną do niespodzianek i proszącą o nawilżenie skórę. Chciałam ją odnowić - złuszczyć i nawilżyć. Bardzo popularne są w ostatnim czasie kwasy hydroksylowe, a zanim przyjdzie wiosna można jeszcze się nimi pobawić ;) Czytałam wiele na stronach BeautyEver, BiochemiiUrody, Mazidła czy ZróbSobieKrem, a także na blogach, m.in. Kascysko czy Siempre (w związku z pojawiającymi się na powyższych komentarzami osób, które zmieszały kwas z wodą  byle jak i wołają ratunku, postanowiłam stworzyć przydługiego posta w nadziei, że czytelnik przebrnie przez teorię zanim zacznie tworzyć swoją miksturę). Zaczęłam od kwasu, który w razie, gdyby się nie sprawdził do złuszczania, jest świetnym nawilżaczem przy małych stężeniach:

KWAS MLEKOWY


Opis z beautyever.pl :

Kwas mlekowy należy do grupy kwasów alfa-hydroksylowych (AHA), występujących naturalnie w ludzkim organizmie -  jest jednym ze składników NMF czyli naturalnego czynnika nawilżającego naszej skóry.
Kwas w stężeniu do 10 % działa nawilżająco, natomiast w wyższych koncentracjach złuszczająco - usuwa zalegające warstwy zrogowaciałego naskórka pozostawiając skórę zdrową i zadbaną.
Składnik pełni ważna rolę w  stymulacji i odbudowie ceramidów, których produkcja zmniejsza się z wiekiem, dzięki czemu jest ona lepiej chroniona i nawilżona.
Kwas mlekowy doskonale radzi sobie z drobnymi zmarszczkami i pozbawiona elastyczności skórą – aktywnie pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu, dzięki czemu skóra jest jędrna i elastyczna.
Preparaty z kwasem mlekowym są polecane w przypadku cery tłustej i trądzikowej - usuwają zanieczyszczenia, oczyszczają pory i działają antybakteryjnie.
Kwas mlekowy zwiększa poziom glikozoaminoglikanów, które to związki wiążą i utrzymują wodę, przez co nawet głębokie warstwy skóry są odpowiednio nawilżone.
Użyty w odpowiednim stężeniu i właściwym poziomie pH usuwa plamy i przebarwienia dosłoneczne.
Kwas mlekowy pobudza cebulki włosowe, dzięki czemu włosy rosną szybciej, są mocniejsze i bardziej elastyczne. Wystarczy dodać 2-3% kwasu do używanego szamponu czy odżywki.
W trakcie peelingów kwasem mlekowym obowiązkowe należy stosować stabilne filtry z wysokim poziomem protekcji.

Jak działa kwas L-mlekowy:
  • nawilża, uelastycznia i ujędrnia
  • regeneruje starzejąca się skórę z objawami fotostarzenia
  • reguluje grubość warstwy rogowej i keratynizację naskórka
  • wzmacnia i odświeża skórę
  • prokolagenowo
  • antybakteryjnie w przypadku trądziku
  • zwiększa przenikanie składników aktywnych
  • rozjaśnia i niweluje przebarwienia
  • pielęgnuje i nawilża włosy
  • reguluje pH produktów
  • zwiększa poziom glikozoaminoglikanów
  • wpływa na syntezę ceramidów w naskórku

Zastosowanie:
  • toniki i żele do suchej skóry
  • preparaty na zgrubiałą, szorstką  skórę stóp i rąk
  • w produktach przeciwtrądzikowych
  • preparaty do włosów, dodatek do gotowych produktów
  • produkty do mycia i higieny intymnej – dodatek w celu obniżenia pH

Skład: Kwas L-mlekowy 80%
Zalecane stężenie: 2 - 15 %, dodatek do gotowych produktów około 4%
Wartość pH 80% roztworu – 1,8%
Rozpuszczalność: rozpuszczalny w wodzie i alkoholu etylowym.

Warto mieć na uwadze sposoby rozcieńczania - na oko do nich nie należy ;) Strona zrobsobiekrem.pl podaje prosty przykład:
Przykłady rozcieńczeń dla 100 ml:
Roztwór 10% -  10 ml kwasu mlekowego i 87.5 ml wody
Roztwór 20% -  20 ml kwasu mlekowego i 75.0 ml wody
Roztwór 30% -  31 ml kwasu mlekowego i 63.5 ml wody 
Roztwór 40% -  42 ml kwasu mlekowego i 50.0 ml wody 
Roztwór 50% -  52 ml kwasu mlekowego i 37.5 ml wody 

PEELING KWASOWY


Tonik: stężenie 5-10%, trzeba zneutralizować do poziomu pH 3-4 (potrzebna nam soda i wskażnik Ph).Stosujemy jak zwykły tonik po oczyszczeniu i demakijażu twarzy, a przed nałożeniem kremu. Możemy poprzestać na stosowaniu toniku - skóra będzie jaśniejsza, delikatnie oczyszczona, objawy trądziku zminimalizowane, skóra wygładzona. Niskie pH zwiększa bio-dostępność kwasów i siłę działania produktu, więc nie neutralizując toniku 10% uzyskamy preparat do okresowego złuszczania skóry - nie będzie to tonik na co dzień, ale np. na 2-miesięczną kurację.

Peeling: stężenie 10 - 40% (najlepiej zacząć od 20%), roztworu nie należy neutralizować  - będzie miał pH równe 1. Peeling nakładamy na twarz, zostawiamy zależnie od stężenia na 10-20 minut. Najlepiej zacząć od krótszego czasu i powtarzając zabieg za tydzień zwiększać czas o 1-2 minuty. Następnie zmywamy peeling, najlepiej wodą z mydłem, który zneutralizuje kwas na naszej skórze ;) Po zmyciu nakładamy treściwe kremy nawilżające (również w kolejnych dniach). Skóra zacznie się złuszczać, niestety nakładany makijaż może zwiększać widoczność suchych skórek. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na rezygnację z makijażu to proponuję stopniowe złuszczanie mniejszym stężeniem lub krótszym czasem trzymania.

Zanim zastosuje się peeling kwasami AHA należy dwa tygodnie wcześniej przygotować skórę do zabiegu:
- w pierwszym tygodniu stosować raz dziennie tonik lub kremy z niską zawartością kwasów (5-8%)
- w drugim tygodniu stosuje się krem z kwasami dwa razy dziennie

Bezpośrednio przed zabiegiem eksfoliacji skórę twarzy należy dokładnie oczyścić. Tłuszcz i sebum przeszkadzają kwasom wniknąć w głębsze warstwy skóry.
Serum z dużym stężeniem rozprowadza się na twarzy, szyi i dekolcie i pozostawia na 1-2 minuty, po czym zmywa się je wodą. Następnie trzeba przemyć skórę alkalicznym neutralizatorem. Neutralizator zmywa się wodą, osusza skórę i smaruje odpowiednim dla cery kremem natłuszczająco - nawilżającym, który złagodzi podrażnienie. Takie zabiegi przeprowadza się 6-10 razy w około tygodniowych odstępach, wydłużając za każdym razem czas zabiegu o minutę.
Serię peelingów kwasami AHA nie należy robić częściej niż raz w roku a najlepiej raz na dwa lata. W trakcie kuracji należy unikać działania promieni UV i stosować wysokie filtry UV. Przez cały okres miedzy peelingami należy stosować preparaty z małym stężeniem kwasów AHA.

(żródło: zróbsobiekrem, Biochemia Urody, blog Siempre)

W wielu aspektach kwas mlekowy jest preferowany i polecany ponad inny popularny kwas AHA - kwas glikolowy.
- Kwas mlekowy posiada nieco większą cząsteczkę niż kwas glikolowy, dzięki temu działa łagodniej i jest bezpieczniejszy w zastosowaniu, a jednocześnie jest równie skuteczny.
- W badaniach wykazano, że kwas mlekowy wykazuje lepsze działanie przeciwstarzeniowe, aniżeli kwas glikolowy.
- W odróżnieniu od kwasu glikolowego kwas mlekowy posiada silniejsze działanie nawilżające (10% kwasu mlekowego nawilża porównywalnie do 10% gliceryny).
- Peelingi kwasem mlekowym w wyższych stężeniach (20-30%) są bezpieczniejsze i możliwe nawet w warunkach domowych, natomiast kwas glikolowy bardzo łatwo penetruje w głąb skóry i w niedoświadczonych rękach, użyty w wyższym stężeniu, nałożony nierównomiernie i pozostawiony zbyt długo na skórze, może powodować blizny i powiększone pory skóry. 
(źródło: Biochemia Urody)


Po zapoznaniu się z teorią, przechodzimy do praktyki ;)

Co jest nam potrzebne?


Na początek trzeba zaopatrzyć się w "sprzęt laboratoryjny" i produkty: 

SKLEP Z PÓŁPRODUKTAMI
* kwas hydroksylowy - np. mlekowy
* aloes (mogą być też inne składniki nawilżające alantoina, mocznik, kwas hialuronowy - warto poszukać receptur na zrobsobiekrem, BiochemiiUrody, czy Mazidłach)
* hydrolat, np. oczarowy (nie jest konieczny może go zastąpić woda destylowana)
* wskaźniki pH (warto o nich pamiętać zamawiając kwas czy hydrolat)

SKLEP/HIPERMARKET
* woda destylowana (za litr zapłaciłam 1 zł :P)
* soda oczyszczona do neutralizacji pH
* mydło (jeśli skusimy się na peeling to po zmyciu trzeba zneutralizować go np. mydłem)

APTEKA
* strzykawki 20ml, dla wody czy hydrolatu, 2 ml dla składników w mniejszej ilości wymagających precyzji ;)
* pojemnik - może być jałowy na mocz (od razu z podziałką), po wodzie utlenionej czy półprodukcie (dokładnie wymyty i wypłukany, najlepiej na koniec wodą destylowaną)

WYKONANIE


Trzeba przyzwyczaić skórę do działania kwasu, więc zaczęłam od toniku. Zainteresowały mnie przepisy ze strony Zrób sobie krem:
Tonik oczyszczający - by Lorri
Składniki dla porcji 50 ml
37 ml
5.0 ml
4.9 ml
3.6 ml
Tonik ten zawiera 9.6% kwasów
AHA

Do hydrolatu dodać wszystkie składniki toniku, wymieszać. Tak wykonany tonik posiada pH 4. Jeżeli używamy innego hydrolatu albo wody należy po wymieszniu wszystkich składników ustalić odczyn za pomocą wodorowęglanu sodu na poziomie przynajmniej pH = 4. Tutaj opis jak ustalić pH.


Jednak go nieco zmodyfikowałam i na początek zrobiłam mniejszą porcję 20 ml, zwłaszcza, że nie będzie miał dodatku konserwantu.

Roztwór 10% -  2 ml kwasu mlekowego i 17,5 ml wody (20 ml)

SKŁAD:

hydrolat oczarowy 16 ml
kwas mlekowy 2 ml
aloes zatężony 200x (1 g aloesu zateżonego 200x rozpuszczony w 200 ml wody pozwala na otrzymanie 100% żelu, więc 1g rozpuszczony w 20 ml daje aloes zatężony 10x, mam go w formie proszku i nie mogłam rozrobić mikroskopijnej ilości, więc wsypałam ilość mieszczącą się na czubku noża)  0,1 ml 
niacynamid (wit. B3) 1 ml

Nie zawiera konserwantu, więc proponuję przechowywać w lodówce ;) Powyższe 3 pierwsze składniki zamówiłam na BeautyEver i żeby było śmiesznie jako gratis dostałam niacynamid - czyli witaminę B3 właśnie, którą początkowo miałam pominąć ;) Jednak sklep mi na to nie pozwolił i dzięki temu będzie wersja na wypasie :P

Do hydrolatu dodałam aloes, wymieszałam, potem B3, wymieszałam i na końcu kwas ;) Całość wymieszałam i schowałam do lodówki. Zmierzyłam pH papierkiem i wyszło około 4, więc nie neutralizowałam.

STOSOWANIE


 Powyższy tonik stosowałam przez pierwszy tydzień jedynie wieczorem, natomiast w drugim tygodniu 2 razy dziennie: rano i wieczorem. Poniżej możecie przeczytać mój dziennik, w którym zapisywałam dokładnie swoje eksperymenty i ich wyniki ;)

26.02.2013 tonik wieczorem. Skóra zapiekła lekko i po kilkunastu sekundach było ok.
27.02.2013 tonik wieczorem. Piekło troszkę bardziej, ale szybko minęło.
28.02.2013 tonik rano i wieczorem. Pieczenie po masażu silne, ale mija po minucie, zaczerwienienie potrzebuje więcej czasu żaby zniknąć.
01.03.2013 tonik rano i wieczorem, pieczenie bez zmian - mija po minucie, podobnie zaczerwienienie - schodzi po kilkunastu minutach, ale skóra na nosie i policzkach pozostaje lekko zaczerwieniona cały czas.. Zaczęło się delikatne łuszczenie na lewym skrzydełku nosa tylko, na czole pojawiają się z powrotem niewielkie niedoskonałości,
02.03.2013  tonik wieczorem. Łuszczenie zaczyna się rozprzestrzeniać. Obejmuje już częśc czoła pośrodku, lewy policzek pod okiem oraz podbródek pod ustami i po lewej stronie oraz przy skrzydełkach nosa.. Skóra w tych miejscach jest szorstka i twarda. Miejsca te pieką bardziej przy nakładaniu toniku.
03.03.2013  tonik wieczorem. Łuszczenie postępuje, obszary pozostają te same, nie dochodzą nowe (prawy policzek nietknięty:P), ale na brodzie skóra zaczyna się osypywać, po nawilzeniu kremem i nałożeniu makijażu jest ok max godzinę. Potem widać suche skórki
04.03.2013  tonik wieczorem. Łuszczenie postępuje, obszary pozostają te same, na brodzie skóra nie osypuje się.Pojawiają się niespodzianki na czole - małe czerwone pośrodku czoła, wieksze pojedyncze na czole bliżej linii włosów i na linii od skrzydełka nosa, okolice kącika ust do brody z lewej strony. Zawsze z lewej w tym miejscu...
05.03.2013  tonik wieczorem. Łuszczenie postępuje, teraz obejmuje również lewy policzek pod okiem, nos, cześć twarzy, która pierwsza zaczęła się łuszczyć jest już gładka, skóra nie osypuje się.
06-07.03.2013  tonik wieczorem,łuszczenie praktycznie zakończone, stan skóry nie zachwyca, pojawiają się czerwone pryszcze, po lewej i prawej stronie ust na policzkach i w górnej części czoła :/ W weekend idzie w ruch peeling.
08.03.2013  tonik wieczorem po peelingu mechanicznym, rano maseczka z drożdży i kozieradki - trzeba jakoś opanować te czerwone paskudy :/ Jutro wieczorem peeling - zima wróciła, więc nie ma strachu przed UV :P Jednak łuszczenie gdzieś sobie postępuje - nie mam już fragmentów skóry jak papier ścierny, ale na brodzie i skrzydełkach nosa po nałożeniu podkładu pojawiły się suche skórki i to w dość pokaźnej ilości. Wieczorem przed nałożeniem toniku zrobiłam peeling mechaniczny i skóra od razu nabrała kolorytu ;)
09.03.2013 wieczorem po umyciu twarzy: peeling 30% kwasem na 15 minut. Piekło, czy raczej swędziało ok 10 minut, miałam ochotę się podrapać. Pod koniec zabolała mnie skóra na lewym skrzydełku nosa - pojawiły się tam 2 malutkie bąbelki, które po dotknięciu pękły. Nie został po nich ślad, ale natychmiast umyłam twarz mydłem i nasmarowałam masłem shea zmieszanym z oliwką Babydream fur mama. Skóra ok, lekko zaczerwieniona tylko miejsce po bąbelkach piecze przy dotyku.
10-14.03.2013 tonik codziennie wieczorem. Skóra zaczyna widocznie się łuszczyć - poczynając od lewego skrzydełka nosa, podbródka, policzków w górnej części. Widoczne suche skórki po nałożeniu podkładu i pudru, z upływem dnia jeszcze wyraźniejsze. Niespodzianki z policzków po peelingu złuszczyły się po 2 dniach, teraz są bladoróżowe i z każdym dniem słabiej widoczne. Nie zanotowałam nowych mimo, że zbliża się miesiączka;) Czyżby szło ku lepszemu? :)
15-17.03.2013 tonik wieczorem. Łuszczenie minimalne, nawet pod makijażem suche skórki są ledwo widoczne, brak nowych niespodzianek, poprzednie są coraz bledsze. Policzki mam również bardziej blade - nie mam rumienia, który w ostatnich tygodniach mi towarzyszył i nie wrócił mimo ataku zimy. Prawdopodobnie poprzednie sposoby walki z pryszczami powodowały podrażnienie. Kwas nie podrażnia, uspokaja skórę - mimo że po nałożeniu czasem piecze. Ciekawe zjawisko ;) Na zaskórniki (czarne kropki) chyba nie zadziałało - jak były tak są :/  Ale mimo to jestem bardzo zadowolona ;) Powtórzę peeling w niedzielę lub poniedziałek wieczorem ;)
18.03.2013 peeling 40 % na 10 minut. Skóra piekła bardzo, więc zmyłam wcześniej niż planowałam. Na szczęście żadne pęcherzyki się nie pojawiły. Po zmyciu i posmarowaniu kremem skóra piecze mniej, ale marszczenie nosa wywołuje silniejszy ból.
19-21.03.2013 tonik wieczorem, stwardniała skóra na obu skrzydełkach nosa i całym podbródku. Łuszczy się bardzo w tych miejscach. Już chwilę po nałożeniu kremu widoczne są suche skórki.
22.03.2013 tonik wieczorem,  skóra jest bardziej miękka, ale mocno się łuszczy, suche skórki widać tylko po nałożeniu makijażu
23-25.03.2013 tonik wieczorem, nie mam już żadnych stwardniałych fragmentów, skóra nie łuszczy się tak intensywnie, ale zaczęła łuszczyc się na czubku nosa. Po nasmarowaniu kremem nic nie widać, za to makijaż obnaża wszystkie suche skórki. Jest ich na szczęście o wiele mniej niż 1-2 dni temu. Cały czas intensywnie nawilżam i natłuszczam skórę. Rano po nałożeniu matującego kremu nakładam niezmydlaną frakcję sojową a wieczorem na krem na noc wsmarowuję olejek arganowy. W okolicy okresu niestety nadal pojawiają się niespodzianki, ale mniejsze, mniej bolesne i szybciej znikają. Zaskórniki (czarne kropki:P) stały sie lekko bledsze - już nie czarne a szare. Zawsze to jakiś postęp ;)
26-29.03.2013 skończył się tonik, wiec zrobiłam mocniejszy - ok 20%. Po jednorazowym użyciu pojawiły się na następny dzień suche skórki. Zrobiłam jednodniowa przerwę, następnie używałam wieczorem raz dziennie. Brak łuszczenia, skóra jest jaśniejsza, pojawia się mniej niespodzianek, a te które jednak są szybko się goją, poza tym są niewielkie.
30.03.2013 tonik wieczorem, ale dodałam do niego jeszcze hydrolat oczarowy aby otrzymać 10% tonik. Przemywam nim skórę codziennie wieczorem, a jeśli pojawi się jakiekolwiek złuszczenie to robię 1 dzień przerwy. Niedługo pojawi się słońce, więc kończę tegoroczną przygodę ze złuszczaniem. Kwas mlekowy będę dodawać do toniku stosowanego wieczorem z maksymalnym stężeniem 5%.


PODSUMOWANIE


Kwas mlekowy złuszcza skutecznie skórę, większe stężenie, trzymane za długo może nam poparzyć skórę, więc warto podejść do tematu ostrożnie. Planuję powtórzyć intensywną kurację kolejnej zimy, ale zacznę wcześniej, abym mogła przeprowadzić serię peelingów. Efekt jest zadowalający mimo wykonania mniejszej ilości peelingów:
* niespodzianki pojawiają się rzadziej,
* skóra jest jaśniejsza, mniej jest zaczerwienionych partii na policzkach,
* zaskórniki są leciutko jaśniejsze, efekt niezbyt spektakularny

Nie jest to kosztowna kuracja, więc warto ją sobie zafundować. Oczywiście po rozpoznaniu tematu i dobraniu kwasu do własnych potrzeb. Przy zachowaniu ostrożności i rozsądku zabieg jest niegroźny ;)

Wybaczcie kilometrowy post, ale chciałam zachować w pamięci moje perypetie i ich efekty, aby w przyszłości nie popełnić tych samych błędów ;)

Macie doświadczenia z kwasami? Jakie stosowałyście? Zadowolone jesteście z efektów?

poniedziałek, 11 marca 2013

Peeling kawowy w kostce

Ostatnio bardzo popularnym, ze względu na swoją skuteczność i niską cenę wykonania, środkiem do eksfoliacji jest peeling kawowy. Podstawowa wersja to fusy z kawy, oliwka i żel pod prysznic. Więcej mozecie przeczytać na wizażu. Wszystko super tylko kawa mimo wszystko brudzi. Mieszkam na stancji, więc wanna, jaką posiadam ma już swoje lata, więc supergładka nie jest. Dodatkowo mam bardzo twardą wodę, więc kamień trzeba z niej usuwać co kilka dni a co za tym idzie jest podatna na farbowanie. Jej szorowanie z brązowych smug po kawie 2 razy w tygodniu doprowadziłoby mnie do zwątpienia, więc póki co fusy z kawy zastępowałam sodą oczyszczoną. Jednak kawa, oprócz właściwości peelingujących pobudza krążenie dzięki zawartości kofeiny, więc mogłaby pogonić cellulit z moich ud. Jak zwykle niezawodna ze swoją skłonnością do eksperymentów okazała się Kascysko. Ona zawsze wymyśli coś prostego i genialnego w swej prostocie ;) Zanim spróbowałam tradycyjny peeling kawowy to ona już zmodyfikowała przepis ratując wannę przed farbowaniem :P Idąc za jej radą wyprodukowałam własny:

PEELING KAWOWY W KOSTCE




Składniki i sprzęt:


* mydło Oriflame Full Moon (zły pomysł - intensywny zapach wody Full Moon z kawą sie gryzie :P Na szczęście przy użyciu dominuje kawa. Następnym razem wybiorę mydło bezzapachowe lub o zapachu spożywczym: mleczne, kakaowe, kokosowe lub kawowe)
* olej winogronowy
* mielona kawa
* plastikowy pojemniczek (po sałatce na wagę) jako foremka
* tarka

Prawdopodobnie dodałam za dużo oleju - po 3-tygodniowym leżakowaniu mydło nadal było miękkie i nie pękło, ale można je stosować ;) Po pierwszym użyciu ubyło sporo i to, co pozostało było już kształtną i twardą kostną. Czyli tylko wierzchnia warstwa była zbyt miękka ;)

Na poniższym zdjęciu widzicie zużycie po pierwszym peelingu całego ciała. Była to miękka warstwa - stąd aż tak spory ubytek:

Sposób użycia i działanie


Używamy na zmoczonej skórze pod prysznicem, masujemy całe ciało okrężnymi ruchami stopniując intensywność w zależności od wrażliwości skóry (kawa mocno ściera, więc można nieźle się podrapać i nabawić czerwonych podrażnień). Co jakiś czas warto zmoczyć kostkę lub skórę (je peelingowałam się przy zakręconej wodzie - po co ma lecieć po próżnicy?) i masować dalej. Na suchej skórze sucha kostka może łatwiej zrobić "rysy" ;) Podczas użycia unosił się zapach kawy, skóra była brązowa, tak jak kapiąca kawa. Jednak mimo wszystko płynny peeling kapałby mocniej i wszędzie - nie tylko na sam spód wanny, który po szybkim spłukaniu był z powrotem czysty ;) Po prysznicu skóra nie była ściągnięta, ale jak zawsze nasmarowałam się kremem ISANA ;) Obecnie mam granatowy - dodałam do niego masła shea i jest o wiele treściwszy ;)

Skóra po peelingu była gładka, nie było problemu z wrastaniem włosków po depilacji. Liczę na chociaż minimalne zmniejszenie cellulitu, ale na to za wcześnie ;) Polecam używać 1-2 razy w tygodniu.


Stosujecie peeling kawowy? W jakiej formie? Lubicie ten sposób złuszczania naskórka całego ciała? 

Pozdrawiam Was wiosenno-śnieżnie :D

środa, 27 lutego 2013

Pólprodukty twarzowe - nowości

Do tej pory bardzo ograniczałam swoje zapędy w kwestii zakupu półproduktów. Jestem w posiadaniu placenty, kolagenu z elastyną, gliceryny, spiruliny oraz glinek. Jednak moja cera postanowiła zafundować rozrywkę i zaatakowała masowo zaczerwienieniem i pękającymi naczynkami a jednocześnie z radością zapychała się kremami do cery naczynkowej, mimo wszystko wołając o nawilżenie i reagując ściągnięciem na lżejsze kremy :/ Postanowiłam postawić na naturę i własne kuracje półproduktami. Zwłaszcza, że ratowałam się masłem shea, które jednak nie nadawało się na dzień, gdyż strasznie nabłyszczało skórę, musiałam znaleźć coś innego. Na oczyszczanie kwasami jest ostatni moment - już niedługo słońce nie pozwoli na tego typu kuracje. Za kilka tygodni napiszę co konkretnie mi pomogło, bo już na szczęście jest lekko lepiej, więc przewiduję mały lub może nawet duży sukces  ;) Nie przypominam pryszczatej nastolatki, jak jeszcze 3 tygodnie temu ;) Ale to dopiero początek kuracji ;)



Zrobiłam zakupy w sklepie BeautyEver:




Hydrolat oczarowy




Tonik z kwasem zrobię "na wypasie" - zamiast wody destylowanej będzie właśnie hydrolat oczarowy, który nadaje się do cery tłustej, gdyż oczyszcza, zmniejsza wydzielanie sebum, a jednocześnie obkurcza naczynia krwionośne, toteż dla cery naczynkowej również będzie odpowiedni ;)


Kwas mlekowy




Wybrałam go do złuszczania, gdyż w razie gdyby się nie sprawdził to nadaje się jako nawilżacz do szamponów, odżywek, balsamów czy kremów ;) Tonik 10% już jest w użyciu ;) Czuć, że działa, ale  lekkie pieczenie po kilkunastu sekundach mija.


Aloes zatężony 200x




Jego dodatek w toniku będzie dbał o nawilżenie, ale nie będę ograniczać się w jego stosowaniu tylko do tego celu ;) Jest bardzo wszechstronny.


Niezmydlana frakcja sojowa




Po bardzo pozytywnej recenzji Siempre, zwłaszcza informacji o jego matujących właściwościach postanowiłam go wypróbować. Zaczęłam od 10 g, ale pierwsze użycie przekonało mnie do jego właściwości ;) Natłuszcza podobnie jak shea, ale pozostawia skórę matową. Nie sądziłam, że to możliwe, a jednak ;) Dobrze opisano to w sklepie: "produkt nie zatyka porów a pomimo tłustej konsystencji daje efekt matujący". 


Paski do mierzenia pH




Tonik powinien mieć wyregulowane pH. Nie jestem "małym chemikiem" z arsenałem pomysłów na różne kombinacje, więc kupiłam na sztuki :) Jak temat "kręcenia" kosmetyków wciągnie mnie bardziej, to może pokuszę się na całe opakowanie.


Gratis - niacynamid




Niacynamid był bardzo miło niespodzianką, zwłaszcza, że w przepisie na tonik znajduje się właśnie jego dodatek. Planowałam go opuścić, ale Państwo z BeautyEver dodając próbki chyba domyślali się co planuję zrobić i dodali najodpowiedniejszy gratis do reszty produktów ;) To dopiero profesjonalizm! Niacynamid ma właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne, co czyni z niego odpowiedni składnik do walki z trądzikiem ;)



Macie doświadczenia w złuszczaniu skóry kwasami? Stosowałyście może kwas mlekowy? Co o nim sądzicie?

środa, 12 września 2012

Domowy peeling chemiczno-mechaniczny

Mój blog jest główne włosowy, ale chciałabym podzielić się z Wami również moimi doświadczeniami w pielęgnacji twarzy i ciała. Dzisiejsza notka dotyczyć będzie domowego peelingu za pomocą sody oczyszczonej. Popularne jest złuszczanie kwasami, a soda jest ich przeciwieństwem. Ma pH zasadowe, ale ze złuszczaniem radzi sobie nieźle, jest tania i łatwo dostępna, a odpowiednimi dodatkami oraz postępowaniem możemy modyfikować siłę jej działania ;)


Składniki:

* soda oczyszczona
* woda/żel do mycia twarzy/olej

Wykonanie:

Łyżeczkę sody oczyszczonej mieszamy w zagłębieniu dłoni z odrobiną wody (wersja najostrzejsza), żelu do mycia twarzy lub oleju (może być mieszanka do OCM). Nie może być grudek, ani "suchej sody", gdyż może być ona za ostra. Mieszankę nakładamy na twarz i delikatnie masujemy. Dla peelingu chemicznego zostawiamy na 5-10 minut (żeby soda mogła zadziałać, "rozpuścić" złuszczony naskórek) a następnie znów masujemy (peeling mechaniczny - można go pominąć) i spłukujemy wodą (lub ścieramy chusteczką nawilżaną). Po zabiegu warto wyrównać pH przecierając twarz tonikiem, a następnie posmarować kremem.

Efekt:

Skóra gładsza, matowa oraz zwężone pory. Dodatkowo złuszczony naskórek nie blokuje już dostępu dobroczynnych składników - nasz krem ma szansę zadziałać lepiej ;)

UWAGA: osoby o wrażliwej skórze powinny ograniczyć się do nałożenia mieszanki na twarz i spłukania po 5-10 minutach. Zdecydowanie soda nie nadaje się do stosowania na uszkodzoną skórę - strasznie piecze. Jeśli macie jakieś ranki lub ropne wypryski - lepiej zrezygnujcie.