Pokazywanie postów oznaczonych etykietą venita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą venita. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 października 2012

Farbowanie henną Mumtaz + Venita kasztan 25.10.2012 r.

Minął miesiąc od poprzedniego farbowania, toteż czas je powtórzyć ;) Tym razem użyłam reszty henny Mumtaz (mniej niż 30g, zakupiona w  Deesis za 6,99 zł za 100g.) oraz napoczętego opakowania Venity kolor kasztan (ok 20 g - zawiera sztuczny barwnik i indygo, dlatego przestałam ją stosować, ale resztę opakowania postanowiłam zużyć):


Zdjęcia pochodzą z internetu, gdyż z rozpędu sprzątając po farbowaniu swoje wyrzuciłam :P

Tym razem zainspirowana Eve postanowiłam moje farbowanie uczynić nieco bardziej odżywczym ;) Dodałam placentę oraz spirulinę.

Wykonanie:


30g henny Mumtaz
20g Venity kasztan
1 łyżeczka placenty
1/2 łyżeczki spiruliny
ocet jabłkowy i woda (zapomniałam kupić cytrynkę)

Hennę zalałam wodą z octem 24h wcześniej, przed farbowaniem podgrzałam w kąpieli wodnej i dodałam Venitę. Jak mieszanka delikatnie ostygła to dodałam placentę i spirulinę. Papkę nałożyłam na umyte szamponem ze SLES i odsączone z wody włosy. Papkę trzymałam ponad 2h (oglądałam film:P). Po tym czasie spłukałam obficie ciepłą wodą, jak była czysta to samą długość polałam zimną. Włosy odcisnęłam z wody i wysuszyłam suszarką (zbliżała się pierwsza w nocy - nie było mowy o naturalnym wyschnięciu).

Efekt:


Po lewej jest zdjęcie przed a po prawej po farbowaniu. Jak kolor się spłucze to widać odrosty - prawdopodobnie po nieszczęsnym farbowaniu pianką Wellaton - kolor jasne kakao. Kolor był ciemniejszy od mojego, dość szybko się wypłukał, ale razem z moim kolorem! Odrosty po ciemnej farbie miałam ciemniejszy - czyli Wellaton rozjaśnił mi włosy :/ To było moje pierwsze i chyba ostatnie farbowanie "trwałą" farbą chemiczną :( Henna na szczęście nieco łagodzi różnicę w kolorze, a zresztą ostatnio modny stał się look pt. ombre hair :P

Zwłaszcza włosy u nasady mocniej złapały kolor - możliwe, że końce bardziej zmęczone życiem nie puszczają tak szybko koloru z poprzedniego farbowania ;) Mimo wszystko są wyraźnie jaśniejsze - takie rudzielce ;) Chciałabym całe włosy mieć w tym odcieniu, ale póki co nie zdecyduję się na rozjaśnianie.


Tu widać różnicę w odcieniu włosów u nasady i przy końcach. Po lewej bez lampy a po prawej z lampą. Oba zdjęcia zrobione po farbowaniu ;) 


Uwielbiam włosy po hennowaniu - są bardzo błyszczące, gładkie i miękkie mimo braku jakiejkolwiek odżywki. Odcień jest zależny od światła - najpiękniej rozbłyska w jesiennym słońcu :) Niestety fotografa nie mam, wiec pozostanie podziwiać efekt po lampie błyskowej ;P


Pozdrawiam Was serdecznie, nie dajcie się zimie! Prognozy są bezlitosne - najpóźniej jutro zacznie prószyć śnieg.