Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 grudnia 2012

Jak walczę z przetłuszczaniem skóry głowy?

Od wielu lat moje włosy szybko się przetłuszczają. Latem myłam je codziennie, co nie stanowiło problemu dzięki wysokim temperaturom. Jednak wraz z nadejściem zimniejszych pór roku postanowiłam wrócić do mycia co drugi dzień. I tu zaczęły się schody... Włosy przyzwyczajone do codziennego mycia po nocy nie wyglądały już atrakcyjnie. Zwłaszcza okolice skroni i boki głowy nad uszami (poduszka wie dlaczego, kręcę się z boku na bok dość intensywnie :P). Moje włosy nie lubią dotykania - przetłuszczają się po intensywnym przeczesaniu szczotką czy ręką blisko skóry głowy nawet kilka godzin po myciu. Z kolei dobrze upięte (tzn nie trzeba co chwilę poprawiać) na upartego są niezłe 3 dni! Obecnie myję co 2 dni i w utrzymaniu świeżości pomaga mi:


1. Niedotykanie! :P 


Staram się jak najmniej ich dotykać. Nie jest to łatwe, gdy są rozpuszczone, gdyż kręcenie pasma włosów na palcu jest takie relaksujące :P Dodatkowo co chwilę trzeba włosy poprawić, przerzucić do tyłu, do przodu itp. Nie mogą być nieruszone zbyt długo :P Dobrym rozwiązaniem jest związywanie, upinanie lub chociaż podpinanie włosów z przodu głowy. I pestki słonecznika lub inny gadżet do zajęcia rąk w stresujących sytuacjach ;)


2. Szampon bez środków odżywczych.


 Używam Babydream, Facelle, ze SLES raz na 1-2 tygodnie Barwę ziołową. Latem używałam Babydream fur Mama - cudowny do codziennego mycia, które w czasie upałów było koniecznością, okazał się zbyt ciężki (dużo olejków w składzie) do mycia co drugi dzień. Włosy szybciej się przetłuszczały i szybko były przyklapnięte. Zaczęłam testy mydełka nepalskiego z henną i obawiam się, że również będzie za ciężki dla skóry głowy. Ciało je kocha, ale skalp już niestety nie. Obecnie muszę wyglądać w porządku i nie mam czasu na powtórne mycie, więc końcową opinię wydam po intensywniejszym użytkowaniu po świętach.


3. Odżywki z dala od skóry albo przed myciem.


 Wręcz uwielbiam odżywki, które mogę stosować na skalp bez obawy przyklapu. Niestety nie ma ich wiele a ich działanie na końce jest za słabe. Stąd mój pomysł na 2 odżywki - 1 w okolicach skalpu (przecież tamte włosy też muszą coś jeść) a druga od połowy długości. Nie musicie kupować od razu 2 odżywek: na skalp stosujcie lekką odżywkę solo lub lekko rozcieńczoną naparem ziołowym, bądź tonikiem ziołowym (np. Ziaja do twarzy ogórkowy, rumiankowy, aloesowy itd), można wzbogacić ją nietłustymi dodatkami: zieloną glinką, spiruliną, placentą, Na długość do odżywki dodajcie kilka kropli olejku i/lub gliceryny (z gliceryną i innymi humektantami radzę uważać: teraz jest zbyt sucho w pomieszczeniach i mogą Wam przesuszyć włosy zamiast zatrzymywać w nich wilgoć). Intensywne odżywianie zostawcie na czas przed myciem. Możecie do maski dodać łychę oleju, żółtko, drożdże i inne niezmywalne wodą cuda, które odżywią Wam włosy a nadmiar zmyjecie szamponem. Polecam trzymanie takiej maski minimum godzinę, ale z 30 minut włosy będą zadowolone. Osobiście dłużej niż godzinę nie mogę trzymać, gdyż zazwyczaj swędzi mnie skóra z tyłu głowy od wilgoci, ciepła i turbanu :P Jedynie hennę znosi dłużej, gdyż swędzenie pojawia się po ok 1,5 godziny lub wcale, jeśli jestem czymś innym mocno zainteresowana :P


4. Wcierki


 Joanna Rzepa bardzo szybko umożliwiła mi ograniczenie mycia co drugi dzień. Dodatkowo przyspieszyła porost i spowodowała inwazję babyhair (stosowałam ją wiosną i teraz mam już grzywkę z babyhairów sięgająca do brwi, a także stosowałam w listopadzie - kłujące maluchy sterczą na wszystkie strony). Jednak zawiera ona alkohol, więc wrażliwa skóra głowy może się zbuntować. Nie polecam stałego stosowania każdego dnia. Dla mnie optymalna dawka to wcieranie zaraz po myciu co 2gi dzień. Warto zrobić w połowie buteleczki tygodniową przerwę. Do tej pory nie zaobserwowałam żadnych objawów podrażnienia czy wysuszenia, ale profilaktycznie nie zwiększam częstotliwości stosowania. Stosowałam też inne wcierki alkoholowe: Seboravit, wodę brzozową Barwa a także niealkoholowe Green Pharmacy Eliksir przeciw wypadaniu włosów, Jantar, Odżywka pokrzywowa Anna, ale nie dały one spektakularnego efektu przedłużenia świeżości. Jantar świeżość skracał a Eliksir nie wpływał na nią, ale łagodził swędzenie i koił skalp. Obecnie stosuję kozieradkę na mokre włosy, zaraz po myciu (tzn wcieram w skalp przed wysuszeniem) i nie wpływa ona na przetłuszczanie. Wypracowałam sobie możliwość mycia co drugi dzień i kozieradka nie niweczy moich starań ;) Wtarta po wysuszeniu przetłuszcza mi włosy (czy raczej pobudzam masażem gruczoły do pracy - patrz punkt 1). Żeby przedłużyć jej świeżość oraz wzbogacić działanie dodałam do 2/3 kozieradki 1/3 wody brzozowej Barwa. Ku mojej radości uzyskany płyn nie śmierdzi rosołem jak kozieradka ani spirytusem jak woda brzozowa. Zapach jest ziołowy, lekki z nutą alkoholu - nic drażniącego ;) 


5. Suchy szampon - talk dla dzieci.


 Nie stosuję po każdym myciu, gdyż obawiam się że skóra głowy może czuć się "zapchana", ale przy ekstremalnych sytuacjach używam i mam 1 dzień gratis bez mycia ;) Pisałam więcej o nim TU.


6. Ostatnio odkryta Amla 


Użyłam jak zawsze balsamu  Agafii, który delikatnie obciąża włosy u nasady i dodałam Amli w proszku. Nałożyłam na skalp po myciu i spacerowałam z czepkiem godzinę. Na końce nałożyłam Romantic z olejkiem. Po zmyciu wodą i ich wyschnięciu okazało się, że są uniesione u nasady, lśniące, ale nieobciążone. Po nocy wyglądają jak zaraz po myciu ;) 


7. Henna 


Wymieszana z sokiem z cytryny i trzymana minimum 2 godziny: nie nakładam żadnych odżywek, aby kolor mógł dojrzeć i przy okazji włosy były świeże 3 dni! Co prawda dość suche i plączące się, ale problem znika po pierwszym myciu. Nie jest to metoda trwała, ale warto zauważyć, że również henna ogranicza przetłuszczanie.


8. Płukanki ziołowe z octem lub sokiem z cytryny.


 Działają podobnie jak wcierki - zioła regulują pracę gruczołów łojowych w skórze głowy a dodatkowo delikatnie wysuszają sam włos. Nie należy stosować ich przy każdym myciu, gdyż efekt w postaci sianka na głowie murowany :P Nie można stosować zbyt wiele ziół na raz, więc używajcie płukanki lub wcierki. Podczas jednego mycia i jedno i drugie to zbyt wiele ;) Podobnie Amla wg mnie wyklucza dodatkowe użycie płukanki lub ziołowej wcierki. Pamiętajcie  - umiar przede wszystkim ;)

Skupiłam się na zewnętrznych metodach radzenia sobie z tym problemem. Wiadomo, że przy nadmiernym przetłuszczaniu może pomóc zmiana diety a może nawet konieczne być leczenie, gdyż przyczyna jest poważniejsza niż nadgorliwe gruczoły łojowe. Gdy Wasze włosy nie są w stanie wyglądać świeżo przez kilka godzin mimo prawidłowej pielęgnacji to warto zasięgnąć porady lekarza. Gdyż samo przetłuszczanie może być jedynie jednym z objawów zaburzeń organizmu. Ale nie wpadajcie od razu w panikę - w większości przypadków zbyt nadgorliwa walka z przetłuszczaniem nasila problem. Przesuszona skóra w geście obronnym zaczyna produkować więcej łoju i koło się zamyka. 

Najważniejsze zasady to:

1. Oczyszczać delikatnie nie obciążając. Prosty, ale delikatny szampon.
2. Stosować zioła i preparaty na alkoholu z umiarem i rozsądkiem (wcierka raz na 2 dni z przerwami co 2 tygodnie zmniejszy przetłuszczanie, ale stosowana codziennie i w połączeniu z innymi specyfikami ziołowymi może wysuszyć skalp i nasilić problem).
3. Odżywiajcie skalp. Może to być maska przed myciem lub lekki spray po myciu (np Eliksir Green Pharmacy). Jeśli Wasze włosy dobrze reagują to także olejowanie skalpu przed myciem na 30 minut lub nawet całą noc. Włosy przy skórze głowy będą Wam potrzebne minimum przez kilka lat, więc jak będą przesuszane i niedopieszczone, to nie nadrobicie zaległości później. Skóra głowy wytwarza włosy, toteż żeby miały lepszy start warto zadbać o nią ;)


A jakie są Wasza sposoby na zminimalizowanie przetłuszczania? Może odkryłyście metodę, która może pomóc również innym dziewczynom, które jak ja borykają się ze znacznie skróconą świeżością włosów?

Pozdrawiam Was serdecznie :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Nakarm włosy - domowa maseczka i płukanka (zbiorczy)

Lubie "modzić" własne maski, wzbogacać gotowe, ale nie jestem specjalistą na tyle, żeby intensywnie sięgać po półprodukty. Lubię zrobić zapasy w spożywczym i aptece a następnie zabrać się za kombinowanie. Być może rozwinął się u mnie lęk przed "drobnymi" zakupami w internecie (półproduktów raczej nie kupimy stacjonarnie) z powodu niewyjaśnionej ucieczki pieniędzy z portfela i miejsca w szafce/lodówce :P Poniżej już zbiorczo opiszę sposoby na intensywnie pielęgnujące maseczki lub płukanki domowej roboty. W większości należy stosować je przed myciem włosów ;) Warto zerknąć na stronę dobre-rady, gdzie znajdziemy przepisy na domowe maseczki i płukanki piwne. Dodatkowo polecam zapoznanie się z postem Czarownicującej o produktach z kuchni i apteki w pielęgnacji włosów ;)

 A teraz biegniemy do kuchni i sprawdzamy co mamy:


Składnik 1: jajko

 

 Jest to chyba najpopularniejszy składnik ;)

Żółtko- nadaje gęstość, puszystość i miękkość. Zawiera wielkocząsteczkowe proteiny, bez dodatku oleju nadaje włosom objętości i lekko je usztywnia. Z dodatkiem oleju nawilża i daje miękkość.

Białko - ubite na sztywną pianę i nałożone na włosy zmniejszy przetłuszczanie i nada włosom puszystość.

Najpopularniejsza maseczka to: żółtko, oliwa z oliwek oraz sok z cytryny. Jest to baza, którą możemy modyfikować dodając olejek rycynowy (lub inny olej), miód, zioła i co tylko wpadnie nam do głowy ;)

Przepis Anwen

Przepis Hinaty

Przepis Aliny

Maseczki z dobre-rady


Składnik 2: piwo

 


Piwo -  przede wszystkim nadaje połysk, ponadto odżywia włosy, gdyż zawiera proteiny zbożowe ;)

Zastosowanie: wetrzeć nierozcieńczone piwo w skórę i włosy, zawinąć folią i ręcznikiem, po minimum 30 minutach umyć włosy. Można piwo rozcieńczyć wodą i używać do ostatniego płukania włosów. Po wysuszenia zapach powinien się ulotnić. Ostatnią metodą, którą ja osobiście stosuję to po umyciu włosów i odciśnięciu wody kilkakrotnie płuczę włosy w nierozcieńczonym piwie, po chwili odciskam nadmiar i nakładam odżywkę/maskę d/s. Po pewnym czasie, najlepiej godzinie, spłukuję całość. Piwo zawiera alkohol, który może wysuszać, toteż warto wlać je do kubka dzień wcześniej, aby alkohol chociaż częściowo wyparował ;)

Przepis Aliny

Płukanki piwne dobre-rady



Składnik 3: żel lniany

 

Siemię lniane - konkretnie żel powstały z gotowania ziaren (2 łyżeczki na szklankę wody). Żel możemy nakładać solo po umyciu włosów, następnie nakładamy czepek i ręcznik. Po godzinie spłukujemy. Inny sposób to nałożyć żel na suche włosy i na to olej. Po godzinie lub nawet całej nocy myjemy włosy. Żel lniany może nam posłużyć jako stylizator - nakładamy go na suche włosy i stylizujemy. Delikatnie utrwala fryzurę a sztywność możemy zniwelować wygniatając kosmyki po jego wyschnięciu. Po stylizacji żelem lnianym włosy są delikatnie sztywne, ale stosując go regularnie można zauważyć po umyciu włosów, że są bardziej miękkie i nawilżone ;)


Składnik 4: drożdże

 

Drożdże -  zapobiegają nadmiernemu przetłuszczaniu się, wzmacniają cebulki i przyspiesza porost.

Przepis Anwen

Mój przepis:
1/4 kostki drożdży
mleko
łyżeczka oleju rycynowego lub łopianowego
gęsta maska do włosów

Drożdże zalewam gorącym mlekiem (zdarzało mi się zalać zimnym i żadnych negatywnych reakcji skalpu nie zauważyłam), po rozpuszczeniu drożdży dodaję olejek a następnie dla poprawy konsystencji i komfortu nakładania dodaję maskę. Polecam maski pachnące wanilią lub czekoladą, wtedy zapach maski staje się przyjemniejszy - jak drożdżówka nadziewana budyniem lub czekoladą ;) Po upływie godziny myjemy włosy. Polecam stosowanie 1-2 razy w tygodniu. Stosowanie przy każdym myciu powoduje utrwalenie zapachu -  skóra głowy pod wpływem wilgoci (deszcz czy pot) zaczyna wydzielać drożdżowy zapaszek :)


Składnik 5: mleko kokosowe

 

Mleko kokosowe - działa przeciwłupieżowo, odżywia włosy, zapobiega ich wypadaniu i pobudza porost włosów, nadaje połysk. Nie miałam przyjemności stosować toteż opierałam się na:

Przepisie Anwen 


Składnik 6: miód

 


 Miód - nawilża włosy, sprawia że są miękkie i błyszczące. Przy dłuższym stosowaniu może rozjaśniać włosy i nadać im złotych refleksów.

Miód najlepiej dodawać do masek do włosów lub domowych sprayów pod olej. Dłużej trzymany na włosach może delikatnie rozjaśnić ich odcień.


Składnik 7: mleko, produkty mleczne 

 


Mleko, jogurt naturalny czy śmietana - nawilży, nabłyszczy i zmiękczy włosy- wpłynie też dobrze na skórę głowy. Możemy stosować też kefir, który dzięki większej zawartości bakterii fermentacyjnych może złagodzić nam wszelkie dolegliwości skalpu ;)

Zastosowanie: jako dodatek do domowych masek, mleko może być dodatkowo stosowane jako płukanka po rozcieńczeniu wodą.

Składnik 8: oleje

 


Oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, rzepakowy i inne - olej nawilży włosy i nada im blasku, włosy staną się elastyczne i bardzie odporne na uszkodzenia. Olejowanie włosów to temat rzeka ;) Gatunków olei jest mnóstwo i ich działanie moze się różnić na każdych włosach w zależności od ich porowatości czy indywidualnych upodobań ;) Najcenniejsze są oleje nierafinowane tłoczone na zimno.

Zastosowanie:
1. klasyczne olejowanie: nakładamy olej na suche włosy i trzymamy minimum 30 minut. Możemy nałożyć czepek i ręcznik w celu utrzymania ciepła, bądź naolejowane włosy pozostawić na noc i umyć je dopiero rano.  Pewną modyfikacją jest olejowanie na mokre włosy - wtedy włosy zatrzymują w sobie więcej wilgoci a olej ma za zadanie zamknąć nawilżenie we włosie. Można włosy spryskać sprayem złożonym z wody, gliceryny, odżywki (i/lub innych dodatków) i dopiero na to nałożyć olej (bądź od razu zmieszać porcję oleju ze sprayem i taki nakładać na włosy). Czytałam opinie, że aby wykorzystać właściwości oleju należy nakładać go na suche włosy, natomiast nakładany na mokre lub na odżywkę pozwala lepiej jej zadziałać i nawilżyć włosy. 
2. dodanie odrobiny do maski d/s lub jeszcze mniejszej ilości do odżywki b/s. 
3. wprawniejsze osoby mogą kropli oleju używać jako zabezpieczenia końcówek. Łatwo wtedy przesadzić, więc warto zastosować lżejszy olej i to w minimalnej ilości ;)

Składnik 9: sok z cytryny, ocet jabłkowy



Sok z cytryny - rozjaśnia, więcej TU

Ocet jabłkowy - przyciemnia
Oba specyfiki zakwaszają i zamykają łuskę. Pomagają utrzymać kolor we włosie, ale stosowane często i w dużym stężeniu mogą wpłynąć na ich kolor i dodatkowo wysuszyć. 

Najpopularniejsze zastosowanie to płukanka - na litr wody dodajemy łyżkę octu jabłkowego lub soku z cytryny. Dodatkowo możemy po kilka kropli dodać do maski. Dodaje się je również do henny, która uwalnia barwnik lepiej w kwaśnym środowisku. Henna z dodatkiem octu dawała delikatnie ciemniejszy kolor z przewagą rudo-czerwonego połysku. Z kolei zmieszana z sokiem z cytryny powodowała wystąpienie złotego blasku. Różnica jest minimalna, ale zauważalna zwłaszcza przy regularnym stosowaniu ;)

Składnik 10: zioła


Kozieradka - więcej TU, hamuje wypadanie, zmniejsza przetłuszczanie skóry, przyspiesza gojenie (sprawdzone głównie na twarzy :P)

Łopian, tatarak, skrzyp - zapobiegają wypadaniu, wzmacniają, szczegóły m.in. TU

Rumianek - łagodzi podrażnienia, może rozjaśniać(masowy atak w celu rozjaśnienia to rumianek, miód i sok z cytryny ;) )

Pokrzywa, mięta - hamuje przetłuszczanie.

Ziele bylicy bożego drzewka - przyspiesza porost.

Mydlnica lekarska - dzięki saponinom pieni się, wiec możemy na jej bazie stworzyć domowy, naturalny szampon ;)

Szałwia, kora dębu, liść orzecha - przyciemniają.

Przykładowe płukanki ziołowe znajdziecie np.:  TU.

Zioła to kolejny, jak oleje, temat rzeka ;) Ograniczę się do ogólnych informacji. Zazwyczaj stosujemy ich rozcieńczony napar jako płukanka lub stężony jako wcierka na skalp. Jeśli myjecie włosy metodą kubeczkową to warto w kubeczku rozcieńczyć szampon naparem z ziół, zamiast wodą ;)


Składnik 11: owoce


Owoce egzotyczne - szczegóły TU,

Osobiście nie przekonuje mnie nakładanie owoców na włosy - obawiam się, że ich fragmenty będę usuwać z włosów godzinami :P Ale jeśli macie kuchenny sprzęt, który zmiksuje owoce na bardzo gładką masę, to warto spróbować ;)

Składnik 12: ryż, makaron i kasze


Pisałam o tym TU, ciekawa metoda. Skrobia nadaje włosom miękkość, więc możemy użyć też skrobi ziemniaczanej, kukurydzianej, czy ryżowej - zależy co mamy w kuchni ;)

Większość zdjęć pochodzi z google, część z mojego profilu na wizażu i mojego bloga.

Na razie opisałam najczęściej spotykane w kuchni produkty. Maseczkę z żółtka i oliwy to chyba każda z nas może bez konieczności robienia zakupów zrobić. Podobnie płukanki z octu,cytryny czy ziół ;) A jakie są wasze ulubione maseczki domowe? Ja nie ukrywam, że z powyższej listy uwielbiam drożdżową :D