Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heenara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heenara. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2013

Farbowanie henną Heenara 08.06.2013

W czerwcu postanowiłam wygospodarować czas na hennowanie, w maju niestety z powodu wyjazdów podkoloryzowałam się jedynie szamponetką. Teraz więcej czasu spędzam w domu, gdzie dzielnie walczę z pisaniem pracy i nic nie stoi na przeszkodzie, żebym miała na głowie turban ;)

HEENARA Herbal Hair Pack




Skład:




Zawiera wiele indyjskich ziół, znanych jako wzmacniające włosy, zapobiegające siwieniu i chorobom skóry głowy.


Skład mojej mieszanki:


ok. 1/2 opakowania Heenary
herbata czarna zaparzona z 2 torebek (czarna jak smoła)
łyżeczka octu jabłkowego (cytrynka wyszła :P)

Po zmieszaniu papka czekała 6 godzin.


Wykonanie i efekty:


Umyłam włosy szamponem z SLES, odsączyłam z wody i nałożyłam grubą warstwę papki. Było jej sporo i była ciut zbyt rzadka, więc nie założyłam nic na głowę i 20 minut chodziłam z gołą głową, żeby troszkę papka podeschła. Następnie na około 1,5 godziny założyłam folię i turban w celu podgrzania. Pod koniec tego czasu ciemne strużki zaczynały spływać mi po szyi - myślę: Czas zmyć! Ale sporo mam czas postanowiłam pokombinować - zdjęłam turban i poczekałam chwilę z gołą głową. Henna znowu podeschła lekko i przestała spływać. Posiedziałam tak jeszcze z godzinkę. Zawsze wydawało mi się, że henna jest jak glinka - żeby działać nie może wysychać. Jednak henna wyschła lekko tylko z wierzchu a pod spodem była wystarczająco mokra żeby działać. Spłukałam ją w sumie po 3h (rekord!). Mogłabym trzymać jeszcze, gdyż nie spływała, nice swędziała głowa, ale wieczorem chciałam wyjść. Spłukałam samą wodą, trochę dłużej mi to zajęło, gdyż na skroniach czy karku miałam skorupkę, którą mogłam zdrapać razem z włosami lub odmoczyć. Wybrałam to drugie ;) Włosy wyschły naturalnie i moim oczom ukazał się taki kolor:

przy oknie:



zaszalałam i mam prostą grzywkę - pierwszy raz od liceum :P



 z lampą błyskową, widać długość po podcięciu 06.06 (fale po koczku z poprzedniego zdjęcia):



Możliwe, że dzięki dłuższemu trzymaniu henna złapała lepiej włosy u nasady. Hinduski trzymają hennę po 6 i więcej godzin - może i ja powinnam w miarę możliwości? Zobaczymy jak z trwałością ;) Jestem zadowolona, została mi jeszcze henna Mumtaz i Hna rosyjska - postaram się zastosować je podobnie w przyszłych miesiącach ;)

niedziela, 17 lutego 2013

Farbowanie henną Heenara 16.02.2013

Użyłam po raz pierwszy farbę Heenara. Zawiera ona oprócz henny bardzo wiele innych ziół, więc postanowiłam nie kombinować z odcieniem za pierwszym razem  ;) Hennę zalałam cytrynką (na opakowaniu jest napisane, żeby zalać ciepłą wodą lub herbatą, ale jakoś polubiłam cytrynkę, zazwyczaj daje nieco jaśniejszy odcień). Odczekałam 24 h i dodałam składniki, które koloru nie zmienią, ale nadadzą połysk i odżywią skórę i włosy, czyli placentę i spirulinę ;)


Heenara KWC:


Skład:  Mehendi Leaves (36%), Maka Leaves (9%), Shikakai Fruit, Amla Fruit (5%), Methi Seed, Narangi Chal, Neem Leaves, Kumari Leaves, Japakusum Flower, Mandoor Powder, Behda Fruit, Kapur Kachli Stem, Brahmi Leaves, Harde Fruit, Chandan, Sugandhi Dravya.


Jak widać zawiera tylko 36 % henny, więc na uzyskany kolor mogą mieć znaczący wpływ pozostałe zioła. Amla oziębia i przyciemnia odcień. W opisie w sklepach widnieje zazwyczaj informacja, że daje kolor miedziany, który by mi odpowiadał ;)



Mieszankę nałożyłam standardowo na umyte SLESem włosy, odciśnięte z nadmiaru wody. Papkę trzymałam pod folią i ręcznikiem ok. 3h.


Efekty:

Włosy faktycznie nabrały pięknego koloru z miedzianym połyskiem, nie jest to odcień zimny, ani nie jest ciemniejszy niż np.: solo henna Mehandi. Mam wrażenie, ze nawet jest delikatnie jaśniejszy, do czego mogła przyczynić się cytryna. Jasne włosy przy twarzy nabrały intensywnego miedzianego koloru. W świetle dziennym nie zauważam czerwonego połysku, natomiast przy zdjęciach z lampą taki odcień się pojawił. Jest pochmurno, więc ciężko zrobić zdjęcie bez lampy, które odda kolor, jaki ja widzę na żywo. Niezawodna placenta dodatkowo uwolniła niesamowity połysk :)


Poniżej zdjęcie z lampą aparatem (loki po nocy z koczkiem skarpetkowym):



Miedziany połysk lepiej oddaje zdjęcie komórką:


W każdym razie odcień "rozbłyska" na rudo w świetle lampy, prawdopodobnie też słonecznym - pochmurne dni nie pozwoliły mi sprawdzić ;)

Edit:

W związku z większości niezasłużonymi zachwytami nad kolorem :P dodaję zdjęcie w pochmurny dzień bez lampy.

 

To zdjęcie uświadomi Wam jak henna kocha światło i co się dzieje, jak go ma mało ;) Już nie lśnię w tłumie, ale kolor nadal jest wielotonowy i zdecydowanie ładniejszy od tego, co dała mi natura. Przynajmniej ja tak uważam ;)


Pozdrawiam Was cieplutko - zwłaszcza, że ponoć duże mrozy mają wrócić ;)