Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lipca 2013

Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Maska do włosów z jedwabiem

Jakiś czas temu, szukając prostych, najlepiej bezsilikonowych produktów do włosów przeglądałam półki w małych drogeryjkach i sklepach Społem. Była Barwa, były Pottersy, ale Glorii ni chu chu :P Znalazłam maskę Romantic z jedwabiem (KWC). Nie powalił mnie jej skład, dlatego obejrzałam i odstawiłam na półkę. Minęło kilka miesięcy, aż pewnego dnia będąc w Leclercu znalazłam nową serię - Romantic właśnie, ale inny kolor opakowania mnie zainteresował. Była maska (500 ml za 10 zł), odżywka (1l! za ok 8 zł) i szampon (również 1l). Z ciekawości zerknęłam na skład maski - była to Romantic Anti-Age (KWC). Skład zdecydowanie dłuższy i bogatszy niż tej z jedwabiem. Zerknęłam na opinie wizażanek i moje przewidywania się sprawdziły! Jest to ciekawa maska, nieźle działa na włosy, a do tego jest bardzo tania. Odżywka miała podobny skład, była w wielkiej litrowej butli z pompką.Kupiłam maskę, a jakiś czas potem balsam. Maska już dawno sięgnęła dna i z powodu dużego podobieństwa do Bingo dziwnym trafem żyłam w przeświadczeniu, że już Wam ją przedstawiałam :P Jednak nie, co też dzisiaj nadrabiam ;)

Forte Sweden, Romantic Professional Anti - Age, Maska do włosów z jedwabiem 

 źródło: wizaż (KWC)

Opis producenta:

Maska Romantic Anti - Age to profesjonalne rozwiązanie dla zniszczonych i starzejących się włosów. Zawarty w masce kompleks składników aktywnych Vecorexin Protective pomaga zwalczać wolne rodniki i chroni włosy przez degradacją jednostek budulcowych, przeciwdziałając procesom starzenia się. Dodatkowo, zawarte w masce proteiny jedwabiu mają działanie nawilżające i regenerujące.

Skład:

Aqua, 
Cetearyl Alcohol - zmiękczacz i regulator lepkości, substancja natłuszczająca, nadająca skórze miękkość, elastyczność i gładkość.,
Cetrimonium Chloride - zmiękczacz lub środek utrzymujący wilgotność, antystatyczny, wygładzający, polepsza rozczesywanie włosów,
Behentrimonium Chloride - jest substancją aktywnie myjącą, ma działanie wygładzające, włosy odzyskują swój blask, miękkość i gładkość, ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów,
Isopropyl Myristate - substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca, zapewniająca ochronę,
Dimethicone Copolyol - ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów, natłuszcza, nawilża, wygładza, zapewnia prawidłową ochronę, zmywalny nawet odżywką,
Hydrolized Silk - hydrolizowane proteiny jedwabiu,
Butelyne Glycol - kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza, skórę i włosy. Pełni rolę promotora przenikania,
Lecithin - emulgator, nawilżacz,
Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtr UV,
Hydrolized Soy Protein - hydrolizowane proteiny soi,
Hydrolized Wheat Protein - hydrolizowane proteiny pszenicy,
Tocopheryl Acetate - syntetyczna witamina E,
Linoeamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate - nietłusty emolient, łagodna substancja myjąca,
Propelyne Glycol - humektant, promotor przenikania,
Calendula Officinalis Flower Extract - ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego,
Sunflower (Helianthus Annus) Seed Oil - olej słonecznikowy,
Glycerin - humektant, zatrzymuje wodę,
Matricaria (Chamomilla Recutita) Flower Extract - ekstrakt z kwiatów rumianku, 
Walnut (Juglans Regia) Shell Extract - ekstrakt ze skorupy orzecha włoskiego,  
Tocopherol - witamina E,
Tripeptide-1 - działa ujędrniająco i nawilżająco, częsty składnik kosmetyków anti-age, 
Actylates C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolimer - substancja kondycjonująca - wygładza i zmiękcza, w preparatach do stylizacji - utrwala fryzurę i kondycjonuje włosy. Substancja filmotwórcza, dzięki czemu odpowiednio nawilża. Nadaje połysk włosom,
Carrageenan (Chondrus Crispus) Xanthan Gum - substancja zagęszczająca i stabilizująca uzyskana z chrząstnicy kędzierzawej (glon z rodziny krasnorostów),
Triethanolamine - regulator pH,
Dimethylmethoxy Chromanol - syntetyczna witamina E, antyoksydant, 
Glycolipds - składniki błony komórkowej,
Caprylyl Glycol - "tłusty" emolient, substancja filmotwórcza,
Phenoxyethanol - konserwant,
Parfum
Isopropyl Alcohol, 
Magnesium Nitrate, 
Magnesium Chloride, 
Methylchloroisthiazolinone, 
Citric Acid, 
Linalool, Limonene.

Proteiny, ekstrakty, silikon


Żródło: wizaż, kosmopedia

Opakowanie:


Plastikowy słoik z dodatkowym zabezpieczeniem. Styl bardzo praktyczny, nie zabrudzi się zewnętrzne wieczko. Maska dość gęsta, wygodnie wydobywa się ją z opakowania do ostatniej kropli ;)


Stosowanie i działanie


Maska od początku strasznie kojarzyła mi się z maskami Bingo. Zapach ma na szczęście przyjemniejszy, delikatny i zupełnie "nieszkodliwy". Maska jest lekka, nie obciąża włosów, delikatnie je wygładza i ułatwia rozczesywanie. Włosy pozostają po niej puszyste, ale końcom przydałoby się coś więcej. Jest to typowa nieszkodliwa podstawowa maska, która idealnie nadaje się do tuningowania. Jest gęsta i świetnie emulguje oleje. Cena (ok. 7 zł w promocji, standardowo ok. 10 zł za 500 ml) tym bardziej przekonuje do jej używania. Maska nadaje się także do mycia włosów ;) Obecnie używam balsam z tej serii - litrowa butla o składzie niemal identycznym. Mam wrażenie, że to po prostu rozcieńczona maska. W związku z tym cechy balsamu będą również cechami maski - wystarczy dodać do niej nieco wody ;) Balsam używam do pierwszego O w OMO. Trochę ułatwia rozplątanie włosów, wygładza. Po delikatnym wmasowaniu balsam pieni się, nadaje się do mycia włosów. Zmywa także olej. Podsumowując muszę przyznać, że produkty Romantic są bardzo uniwersalne. 
Przyglądając się składowi możemy kupić tylko maskę, która może służyć posiadaczom mało wymagających włosów jako:
1. Maska - najlepiej po stuningowaniu - sama jest słaba
2. Odżywka/balsam  d/s solo lub po rozcieńczeniu - nałożona na szybko lekko zmiękczy włosy, troszkę pomoże w rozczesywaniu i nie obciąży
3. Odżywka do mycia/pierwszego O - pieni się, emulguje oleje, chroni włosy przed środkami myjącymi szamponu

Produkt przyjemny, gdyż tani i nadaje się do wzbogacania. Cudów nie robi w wersji solo, ale dla osób, które lubią bawić się dodatkami jest świetną bazą. Przyjemnie będę wspominać, ale tęsknić nie będę :P Poznałam lepsze produkty, które mają bogatszy skład, lepiej wygładzają, nabłyszczają włosy, nie zabierając im przy tym objętości ;)

piątek, 14 czerwca 2013

Love2Mix maska z proteinami pereł

Brałam udział w konkursie u dark_lady,  właścicielki sklepu setare.pl. Nagrodą był właśnie balsam Love2Mix. Jest to pierwszy mój kosmetyk z tej serii. I nie ostatni ;) Zobaczcie dlaczego ;)

Love2Mix maska z proteinami pereł


Opis producenta z setare.pl:




Maska  głęboko nawilża i wygładza włosy, regeneruje i wzmacnia ich strukturę, dodaje blasku. Ułatwia rozczesywanie tak suchych, jak i wilgotnych włosów. Włosy są miękkie i lepiej się układają. Wchodzący w skład maski organiczny ekstrakt jagód acai, bogaty w witaminy, pięknie pielęgnuje włosy, odżywiając je i zwilżając. Proteiny  perły nasycają włosy minerałami i aminokwasami, dając włosom miękki perłowy blask. Włosy są równe,  gładkie, pełne blasku, silne i elastyczne.
Zalety produktu:
  • Zawiera certyfikowane składniki organiczne.
  • Nie zawiera SLS, parabenów, olei mineralnych, ftalanów, glikoli, glutenu.
  • Nawilża i odżywia włosy, czyniąc je zdrowymi i pięknymi.
  • Wyjątkowy skład: organiczne ekstrakty protein perły i egzotyczne jagody acai.
Składniki aktywne:
Organiczny ekstrakt jagód acai (Organic Euterpe Oleracea Fruit Extract) ? jagody z drzew rosnących w puszczy amazońskiej. Znakomicie natłuszczają, przywracają suchym włosom blask i elastyczność. Wyniki analiz brazylijskich naukowców wykazały wysoką zawartość tłuszczu w suchej masie jagód (33-49%). W oleju z acai aż 71% stanowił kwas oleinowy.
Proteiny perły (Pearl  Extract) -  zawierają silnie skoncentrowaną odżywczą i wzmacniającą proteinę perły conchyoline, która jest składnikiem budulcowym wnętrza muszli ostryg perłowych i samej perły. Dzięki jej działaniu włosy stają się gładkie i błyszczące, a ich powierzchnia lepiej odbija światło.
Litwor Arcydzięgiel (Organic Angelica Archangelica Extract) - znajduje zastosowanie w kosmetykach o działaniu przeciwzapalnym oraz redukujących przekrwienia. Olejek zawarty w surowcu na właściwości bakteriobójcze, niszczy wiele grzybów, przyśpiesza gojenie się ran, oparzeń.

Sposób użycia:

Nanosimy maskę  na czyste wilgotne włosy, rozprowadzamy na całej długości, pozostawiamy na 5 minut a następnie zmywamy wodą.

Skład:


INCI: Aqua with infusions of Organic Euterpe Oleracea Fruit, Pearl Extract, Organic Angelica Archangelica Extract, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Cetyl Ether, Divinyldimethicone/Dimethicone Copolymer, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Organic Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Pearl Protein, Theobroma Cacao Seed Extract, Panax Ginseng Extract, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid,Citric Acid, Beetroot red, Chlorophyllin-cooper complex



Opakowanie i konsystencja



Maska zapakowana jest w miękką, czarną tubkę z elegancką i nienachalną szatą graficzną. Maska ma konsystencję kremu, dobrze wyciska się z tubki, ale przy tego typu opakowaniu wydobycie resztek będzie wymagało rozcięcia. Z drugiej strony tubka ułatwia oszczędne stosowanie, gdyż nurkując w słoiczku zazwyczaj nabiera się więcej ;)



Stosowanie i działanie:



Stosowałam ją zazwyczaj raz w tygodniu. Niewielka ilość rozprowadzona na włosach daje uczucie śliskości, ułatwia rozplątanie włosów. Nakładałam na długość, następnie rozczesywałam palcami, dzięki czemu maskę rozprowadzałam również na włosy u nasady. Następnie trzymałam 5-10 minut. Efekt: mimo niewielkiej ilości maski i krótkiego czasu trzymania włosy były miękkie, lśniące, lekko wygładzone i nie traciły objętości (cudny efekt gładkich ale i lekkich włosów). Ten sposób można wykorzystywać nawet częściej niż raz w tygodniu. Nie szkoda maski używać jako odżywki, gdyż potrzebna ilość była na prawdę niewielka! Stosowałam też bardziej intensywną kurację: większą ilość maski nakładałam na włosy i trzymałam pod czepkiem 15-30 minut. Włosy były jeszcze bardziej wygładzone, ale zwłaszcza u nasady traciły objętość. Najlepszy okazał się mix obu metod ;) Nakładałam odrobinę na włosy, przeczesywałam palcami, żeby rozprowadzić też na włosach u nasady, a następnie kolejną porcję nakładałam na samą długość. Na to czepek i ręcznik. Po 15-30 minutach spłukiwałam. Włosy nie traciły objętości u nasady, ale końce były mocniej wygładzone. Ostatnie 2 metody nadawały się do stosowania raz w tygodniu, przy częstszym stosowaniu włosy były zbyt wygładzone i bez objętości.


Podsumowując muszę stwierdzić, że maska jest warta swojej ceny! Od momentu otrzymania w konkursie  (początek marca) używam jej średnio raz w tygodniu (początkowo częściej) i mam około 1/3 opakowania. Moje włosy narzekają na brak objętości, a końce warto wygładzić. Dlatego często sięgam po maski przed myciem. Maska Love2Mix z proteinami pereł to niezawodny kosmetyk - jak znalazłam sposób dla siebie to zawsze po nią sięgam, jak włosy mają focha ;) Po niej są gładsze, a nie są przyklapnięte. Podejrzewam, że na bardzo zniszczonych i/lub suchych włosach trzeba by nakładać jej więcej, gdyż może okazać się w powyższej formie za lekka. Zastrzegam, że fakt, iż maskę otrzymałam w konkursie nie miał wpływu na moją opinię. Długo ją testowałam zanim wyraziłam ostateczną opinię ;)

Znacie maski Love2Mix? Co o nich sądzicie? Którą polecacie? :)

czwartek, 14 marca 2013

Lorys Hair Cream Duo Chocolate - czekoladowy cudak :)

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić krem do włosów Lorys Duo Chocolate. Na początku włosomaniactwa czytałam na temat Lorysów sporo pozytywnych opinii: dobrze działają, są tanie, ale trudno dostępne. Nie mam u siebie w mieście Auchan, więc korzystając z wyjazdu do Białegostoku postanowiłam zaopatrzyć się w to codo, czy raczej cudaka :P W markecie cała półka Lorysów była pełna, wszystkie w litrowych słojach, których cena nie przekraczała 16 zł! Raj normalnie. Przeglądałam składy, wąchałam, analizowałam, aż w końcu z powodu uwielbienia do czekolady wybrałam wersję Duo Chocolate ;)

LORYS HAIR CREAM - DUO CHOCOLATE



 

Opis producenta

 

Nic dodać nic ująć ;)


Skład

 

Skład jest słaby. Przed zapachem zawiera karmel – w sumie nie wiem co karmel ciekawego może zrobić z naszymi włosami. Ponoć cukier może być niezłym humektantem – pewnie karmel też ;) Dalej zawiera niezwykle cenną parafinę i silikony, a także barwniki i konserwanty. Tyle szumu o te Lorysy a skład mają wbrew jakiejkolwiek zasadzie włosomaniaczek – nic odżywczego i dużo silikonów :P

Opakowanie i cena


Krem zapakowany jest w litrowy słój, bez dodatkowego wieczka, owinięty w dodatkową folię, która jest jednocześnie etykietą. Nie jest przezroczysta, wiec dopiero w połowie opakowania zrozumiałam co znaczy duo chocolate w nazwie :P Ale o tym w dalszej części ;) Krem kosztował 12 zł za 1000 ml.

Konsystencja, kolor i zapach


Krem ma przyjemną wg mnie konsystencję gęstego kremu. Sprawia wrażenie treściwej maski, dobrze nakłada się na włosy i jest wydajny – odrobina nadaje spory poślizg ;) Zapach ma deseru czekoladowego, ale lekki i niedrażniący. Głównie zapach zdecydował o zakupie – pozostałe Lorysy miały gorsze zapachy. Kolor ma też bajerancki – perłowy, połowa opakowania ma kolor ciemnobrązowy (ciemna czekolada), a w miarę zużywania coraz jaśniejszy, aż bliżej dna znajdziemy kolor beżowy (biała czekolada).



Działanie i sposoby użycia


Producent zaleca wmasować krem w mokre włosy i po kilku minutach spłukać lub zastosować na dłużej pod czepkiem, ale omijając skórę głowy. Dlaczego? Czyżby taka ilość barwników i konserwantów mogłaby kogokolwiek podrażnić? Niemożliwe :P 

Ja stosowałam po myciu na włosy na kilka minut lub nawet 30 sekund. Włosy momentalnie były gładsze, mogłam je rozplątać, a po wyschnięciu były gładsze, bardziej proste (u mnie to wada :P) i lśniące. Im dłużej trzymałam tym efekty były silniejsze. Omijałam skalp w obawie przed przyklapem. 

Krem stosowałam też jako odżywkę b/s lub raczej zabezpieczenie końców. Na mokre lub suche włosy nakładałam odrobinę kremu roztartego w dłoniach i ugniatałam fale. Mała ilość kremu nie odciążała a końce przyjemnie i delikatnie pachniały ;) 

Ostatnią metodą jest pierwsze O w myciu głowy OMO. Moczyłam włosy, nakładałam Lorysa i masowałam. Gdy włosy były bardzo poplątane to od samej nasady aż po końce delikatnie rozczesując palcami. Dzięki temu nawet najbardziej skołtunione włosy w krótkim czasie rozczesałam. Następnie nakładałam szampon i masowałam. Lorys zmniejszał nieco plątanie włosów (Facelle i Babydream cudownie skutecznie plączą włosy, Lorys im to utrudniałJ ).


Podsumowując muszę powiedzieć, że jest to świetne zabezpieczenie końców przed uszkodzeniami, szybkie wygładzenie i ułatwienie rozplątania włosów. Nie jest to odżywka – nie ma czym odżywiać, ale jako krem do włosów sprawdza się świetnie. Jednak do tego celu nie potrzebujamy aż tak dużo produktu i litrowy słoik dobija swą wydajnością. Używam od wakacji i zostało mi jeszcze 50 ml (przekładam do słoiczka po kremie – nie trzymam litrowego pojemnika w łazience ;) ). Uważam, że osoby, które pragną wygładzić swoje włosy będą zadowolone – ja, jako fanka fryzury „jak piorun w miotłę” musiałam ograniczać jego zastosowania ;) Swoją drogą widać, że producent (Made in Brazil) oszczędzał na tłumaczu – dość zabawny jest opis właściwości i zastosowania kremu ;) Czy kupię ponownie - nie wiem. Zapewne nie, gdyż produkt ten nie jest na tyle zachwycający, żeby polować na niego w czasie jakiś wyjazdów. Jak by był stacjonarnie to mogłabym pomyśleć nad nim, ale tylko w mniejszym opakowaniu ;)

Używałyście masek/kremów Lorys? Co o nich sądzicie?


środa, 9 stycznia 2013

Kosmetyk obciąża/przetłuszcza włosy - co robić?

Często zdarza się, że dany kosmetyk ma świetny skład, łagodzi skalp, przyspiesza porost, nawilża lub regeneruje włosy, ale co z tego skoro po jego zastosowaniu włosy są przyklapnięte, bez życia i szybciej się przetłuszczają? Wytrzymać, bo jego działanie długofalowe się opłaci? Przemęczyć się z tłustymi strąkami, upinać lub związywać włosy? No cóż - można ;) ale są też inne sposoby, aby nie rezygnować z jego dobroczynnego działania jednocześnie nie narażając się na negatywne skutki obciążenia.

Jak zminimalizować obciążenie włosów?


1. Nakładać przed myciem włosów 


Dużą porcję obciążającej maski czy odżywki nakładamy na mokre/wilgotne włosy, na to czepek i ręcznik. Spacerujemy tak minimum 30 minut. Maskę możemy dodatkowo wzbogacić olejami, żółtkiem lub drożdżami, których raczej nie da się stosować po myciu i wyjść do ludzi ;) Po seansie myjemy włosy łagodnym szamponem - silnie oczyszczający szampon nie jest konieczny, a poza tym zmyje więcej dobroczynnych składników z naszych włosów, które jednak warto by było zachować. Metodę tę polecam do naprawdę obciążających masek czy odżywek. 

Podobnie wcierki również możemy stosować przed myciem, warto by było trzymać je na skalpie minimum kilka godzin, więc jeśli myjecie włosy rano to wcierkę aplikujcie właśnie na noc. W ten sposób zużyłam moją pierwszą buteleczkę Jantaru - wcierając go po myciu miałam przetłuszczone włosy! Poradziłam sobie z problemem wcierając go na noc przed myciem, a na końce nakładałam olej ;)


2. Rozcieńczyć hydrolatem, tonikiem, naparem ziołowym lub chociaż wodą.


 Jeśli maska/odżywka daje u Was efekt lekko obciążonych włosów to można ją po prostu rozcieńczyć. Zwłaszcza napar ziołowy ograniczy ten efekt dodatkowo wpływając na przetłuszczanie skóry głowy lub porost (napar z pokrzywy, skrzypu, bylicy bożego drzewka itp). Swoją rolę spełniają też proste w składzie toniki (np. Ziaja rumiankowa, ogórkowa itd.). Pomysł z tonikiem znalazłam u Czarownicującej. Prosty i skuteczny ;)

3. Dodać zioła.


 Konkretnie dodawałam Amlę. Powodowała ona lekką sztywność włosów, ale wydawały się grubsze i odbite od głowy.

4. Stosować tylko na długość włosów - od ucha w dół. 


Sposób logiczny w przypadku odżywek silnie nawilżających czy regenerujących. Jednak nieodpowiedni w przypadku odżywek/masek powstrzymujących wypadanie czy wzmacniających cebulki (np. Balsam Agafii specjalny przeciw wypadaniu z mumio). Szkoda zużywać ich tylko na długość ;)

5. Zmienić "sprzęt" do aplikacji.


Głównie dotyczy to wcierek ;) Posłużę się przykładem wspomnianego Jantaru. Przy pierwszej buteleczce używałam go tylko prze myciem. Po kilku miesiącach postanowiłam znowu sprawdzić jego działanie i zrozumiałam swój błąd z poprzedniego razu! Jantar jak wiecie sprzedawany jest w szklanej buteleczce z kroplomierzem (?). Dla mnie jest to sprzęt nie do opanowania :P Od razu przelałam do buteleczki po kuracji Rzepa Joanny, którą uwielbiałam. I tu pojawił się problem - z wąskiej szyjki buteleczki wydobywają się kropelki płynu. Tam, gdzie na przedziałku spadła kropla miałam przetłuszczone włosy mimo rozprowadzania palcami i wcierania w cały przedziałek. Jak nakładałam mniejszą ilość to miałam wrażenie, że nie wystarczy na równomierne rozprowadzenie na całym przedziałku. Poddałam się. Tym razem jestem w posiadaniu kilku buteleczek z atomizerem. Zużyłam Eliksir Green Pharmacy i przekonałam się do psikania wcierką na przedziałek. Przelałam Jantar do buteleczki z atomizerem, konkretnie buteleczki po mgiełce do ciała Avonu, gdyż jest poręczniejsza niż ta po Eliksirze i rozpyla delikatniejszą mgiełkę. I to był strzał w dziesiątkę! Dwa psiknięcia na każdy przedziałek wystarczą, żeby cały miał kontakt z wcierką. Mgiełka jest na tyle drobna, że rozprowadza płyn równomiernie, ale w minimalnych ilościach. Teraz Jantar spokojnie mogę użyć po myciu ;) 

Jeśli z kolei macie odżywkę b/s, która Was obciąża, a szkoda Wam ją spłukiwać, możecie zrobić z niej spray -  rozcieńczacie płynem z punktu 2 (tonikiem, hydrolatem) i spryskujecie włosy po myciu. Balsam b/s zamienia się w odżywkę w sprayu ;)



A jakie Wy macie sposoby na obciążające włosy produkty?

sobota, 3 listopada 2012

Recenzja: Bingo Spa - Maska do włosów z shea i 5ma algami

Markę Bingo darzę sympatią, za to, że jest Polska i nie ma przekombinowanych składów. Dzisiaj opisana maska jest już czwartą z firmy Bingo ;)

Bingo SPA Maska do włosów masło shea i 5 alg




Opis producenta:

Opis krótki, bez zbędnego "wciskania kitu" o cudownych i nierealnych właściwościach produktu. Mogliby rozwinąć temat właściwości alg i masła shea, ale to tylko taka mała sugestia :) Lubię sobie poczytać - ale tylko sensowny opis ;)

Skład:

 A w składzie jest: masło shea, gliceryna oraz ekstrakty wspomnianych 5 alg (Aqua Fucus Vesiculosus Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Undaria Pinnatifida Extract, Lithothamniom Calcareum Extract). Dopiero potem mamy Zapach, który jest najgorszym składnikiem maski (nic tak nie drażniło mojego nosa :/ ). Gdyby produkt był bezzapachowy byłabym wraz z moim nosem szczęśliwa :D


Konsystencja:

Konsystencja gęsta, kremowa - łatwo i przyjemnie się nakłada na włosy.

Opakowanie:

Standardowy słoiczek masek Bingo ze sprytnym zabezpieczeniem i możliwością wydobycia kosmetyku do dna oraz zobaczenia ile produktu pozostało bez konieczności zaglądania do środka ;)


 Moja opinia:

Niestety działanie mnie nie powaliło - o ile maska kaszmirowa nadawała przyjemną puszystość to wersja z shea już nie. Włosy po jej użyciu były obciążone u nasady i szybciej się przetłuściły a długość i końce były tylko lekko nawilżone. Nie było tego poślizgu i ułatwionego rozczesywania po jej nałożeniu (rozczesuję włosy palcami w czasie jak mam na nich odżywkę d/s). Świetnie nadaje się do wzbogacania - miesza się z olejkami, drożdżami i spiruliną, bądź glinką. Ma prosty skład i nie zawiera silikonów, wiec nadaje się też jako ulepszacz konsystencji maseczki z glinki na twarz ;) Sporą wadą jest drażniący zapach - nakładam maski pochylona nad wanną (tak też myję włosy) i zapach maski doprowadzał śluzówkę mojego nosa do pieczenia i bólu :/ Na szczęście zapach nie pozostaje na włosach. Plusem jest cena - słoiczek 500 ml w Tesco kosztuje 7,49 zł.

Maska jest poprawna, ale moje włosy obciąża, więc nie ma sensu się z nią męczyć skoro również końce nie czują się po niej dopieszczone. Wole inny rodzaj maski (kaszmir i kolagen <3 br="br">

niedziela, 7 października 2012

Recenzja: Bingo SPA Maska do włosów kaszmir i kolagen

Produkt dobiegł końca, toteż czas na recenzję.

Bingo, SPA, Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem




Skład:


Aqua, 1 Heksadecanol, 1 Octadecanol, Ceteareth- 20 (and) Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Hydrolyzed Keratin (Cashmere), Soluble Collagen, Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben.

Cena: 

7,49 zł/500ml w Tesco, na stronie producenta 12 zł

Opis producenta:


Specjalna formuła maski do włosów BingoSpa, aby włosy stały się jedwabiście miękkie, sprężyste i błyszczące.

Proteiny kaszmiru to doskonały materiał budulcowy struktury włosa, a dzięki swej niskiej masie cząsteczkowej oraz charakterowi podobnemu do soli, są zdolne przenikać również do zewnętrznych warstw naskórka, scalając je i poprawiając poziom nawilżenia.
Proteiny wykazują szeroki zakres mas cząsteczkowych począwszy od wolnych aminokwasów do polipeptydów o dłuższym łańcuchu. Dzięki czemu łączą w sobie własności zwilżające i błonotwórcze. Proteiny kaszmiru, zwiększają zatrzymywanie wilgoci na powierzchni włosów i w ten sposób poprawia ich podatność na układanie, zapobiega elektryzowaniu i nadaje im elastyczność, zdrowy wygląd i miękkość oraz jedwabisty połysk.

Dzięki silnym właściwościom błonotwórczym rozpuszczalnego kolagenu BingoSpa, charakteryzującego się wysoką masą cząsteczkową, tworzy się na powierzchni włosów cieniutki film, który chroni je przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia oraz zwiększa ich nawilżenie oraz elastyczność, sprężystość i podatność na stylizację.

Jedwabiście miękkie i sprężyste, pełne blasku włosy wymagają protein i aminokwasów
– swoich naturalnych cząstek budulcowych.

Sposób użycia: maskę BingoSpa dokładnie rozprowadzić na całej długości włosów oraz wmasować w skórę głowy, pozostawić na 5-10 min., a następnie dokładnie spłukać.


Moja opinia:


1) Stosowałam zgodnie z producentem, wmasowywałam w skórę głowy i włosy. Zostawiałam na 10 minut - w tym czasie brałam prysznic, a następnie spłukiwałam letnią, a końce zimną woda. Maska nie obciążała mi włosów, były sypkie, puszyste i wyglądające zdrowo. Trzymana dłużej dawała ten sam efekt. Końce potrzebowały więcej nawilżenia -uzupełniały to odżywki b/s.

2) Używałam też do mycia włosów - również świetnie sprawdzała się w tym celu.

3) Wzbogacałam maskę i nakładałam na umyte włosy od ucha w dół (lub przed myciem na włosy i skalp), na to czepek i ręcznik. W turbanie chodziłam minimum 30 minut, po tym czasie spłukiwałam. Maska jest świetną bazą do mieszania, gdyż jest gęsta i łatwo mieszają się z nią składniki. Ciężko ocenić jej działanie, gdyż na włosy wpływ miały głównie dodatki.
Czym wzbogacałam? Głównie olejki, miód, algi,witaminy.

4)Stosowałam po myciu na skalp. Wzbogacałam placentą roślinną, algami lub glinką zielona bądź czerwoną. Na końce nakładałam bardziej nawilżającą odżywkę. Maska nadała połysk włosom u nasady, unosiła je a dodatkowo uspokajała i "dokarmiała" skalp ;) To moje ulubione zastosowanie, gdyż z powodu przetłuszczania omijałam skalp z wszelkimi odżywkami i czułam, że jest nieco "niedopieszczony" :P

Podsumowanie:


Maska jest tania i dobra :) To jest najprostsza i najtrafniejsza opinia ;) Sama maska jest lekka, nie obciąża włosów, nadaje się do mycia. Stosowana solo na suchych i zniszczonych włosach cudów nie zdziała (keratyna będzie powolutku odbudowywać włosy, ale jest to efekt długofalowy i w połączeniu z suchością włosów prawdopodobnie niezauważalny). Jest również świetną bazą do domowych masek, gdyż scala dodatki o nieraz niezbyt chętnej do współpracy konsystencji :D Idealnie nadaje się na skalp - mnie żadne jej składniki nie podrażniały. Będę do niej wracać, ale jest tyle nowości do testowania, że nie wiem kiedy. Już za nią tęsknię :P

poniedziałek, 10 września 2012

Mój zasób kosmetyków Wrzesień 2012 r. + denko

Zapewne jak każda początkująca włosomaniaczka, do czego już wiele z Was się przyznało :P, jak tylko poszerzała swoją wiedzę to również poszerzała wachlarz kosmetyków o nowości i wizażowo-blogowe hity (tzn. muszmiecie). Przecież skoro ta odżywka/szampon sprawdza się u tylu osób to muszę to sprawdzić również ja na własnej skórze! I tak kończymy z kilkunastoma kosmetykami w każdej kategorii i nie wiemy przy myciu których użyć?! Najważniejszy jest umiar i dlatego powstaje od kilku miesięcy ten spis kosmetyków. Jest to forma po wielu zmianach - najłatwiej zaplanować pielęgnację, jeśli jednym kliknięciem można sobie "przypomnieć" skład danego kosmetyku i jego opinie ;)
Ja również postanowiłam usystematyzować i ograniczyć ilość moich kosmetyków do włosów. Krok pierwszy wcieliłam już ponad miesiąc temu - drastycznie ograniczyłam kupowanie nowych - zwłaszcza w kategoriach, w których mam już kilka pozycji. Wyjątkiem od reguły stanowiły produkty, których u siebie nie mogę kupić (Lorys kupiłam w Auchan w Białymstoku, u mnie nie ma tej sieci). Postanowiłam zmniejszyć ilość kosmetyków, które mam. Dopuszczam w danej kategorii max 2 kosmetyki. Niektóre produkty mam w dużej ilości (nie ma jak odżywka 600ml lub 1l), więc zużycie przeciągnie się na październik lub nawet listopad :P Jeśli po zużyciu pozostanie tylko 1 kosmetyk, to "pozwolę" sobie na zakup drugiego, który mnie kusi, ale wyjątkiem są produkty, które bardzo wolno się zużywają (szampon z SLES, jedwab, odżywka b/s bez silikonu - w tej roli sprawdzą się także lekkie odżywki d/s). Jest bardzo wiele kuszących nowych produktów i do tego jeszcze promocje :P Ale trzymam się dzielnie - wkrótce moja szafka odetchnie z ulgą ;)
 Oto moja kolekcja:
Szampony:

a) łagodne bez SLS, bez SLES:
1. Rossmann, Babydream (szampon dla dzieci)
2. Rossmann, Babydream fur Mama, Wohlfuhl-Bad (Balsam do kąpieli) (D!!!)
3. Rossmann, Facelle intim, Sensitive (płyn do higieny intymnej)

b) oczyszczające z SLES:
1. Barwa ziołowa, Czarna Rzepa


Odżywki d/s:

a) bez silikonów
1. Bingo, Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem (D!!!)
2. Bingo, Maska do włosów `Masło Shea i pięć alg`
3. Rossmann ISANA wygładzająca z olejkiem babassu
4. Rossmann ISANA azjatycka kuracja do włosów (D+)

b) z silikonami:
1. Diplona profesional do włosów farbowanych (D!!!)
2. Lorys duo chocolate krem nawilżajacy


Odżywki b/s:

a) bez silikonów:
1. Joanna Naturia odżywka bez spłukiwania z lnem i rumiankiem (D!!!)

b) z silikonami:
1. Marion, Naturasilk, odżywka rozświetlająca w sprayu (D+)
2. Marion, Nature Therapy, Ocet z malin spray regenerujacy
3. Jedwab Naturasilk


Wcierki:
1. Woda brzozowa, Barwa
2. Seboravit (D+)
3. Odżywka pokrzywowa, Anna (D+)
4. Green Pharmacy, Eliksir ziołowy przeciw wypadaniu


Półprodukty:
1. Gliceryna
2. Algi - spirulina
3. Zielona glinka
4. Czerwona glinka z algami
5. Placenta roślinna
6. Kolagen z elastyną


Oleje:
1. Olej rycynowy
2. Olej kokosowy rafinowany
3. Olej sezamowy
4. Olej z pestek winogron
5. Oliwa z oliwek
6. Olej słonecznikowy rafinowany
7. Olej z orzechów włoskich
8. Babydream (2 op.) (D!!!)
9. Babydream fur Mama
10. Cien Oliwkowy olejek do masażu

DENKO - first edition
(D!!!) plan zużyć na wrzesień
(D+)
zrealizowane zużycia