Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mumtaz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mumtaz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2013

Farbowanie henną Mumtaz 14.07.2013r.

Witajcie ponownie. Poprzednie hennowanie pozostawiło sporo do życzenia, posypały się komentarze zawierające bardzo ciekawe rady. Zwłaszcza dziękuję Ignis, która pokierowała mnie na ciekawy blog i fragment wątku wizażowego (wątek znam, ale jest już III część a setki stron do przewertowania to dla mnie masakra, zwłaszcza, że 80% to pytania i to często o to samo...dlatego wolę blogi określonych osób, których wiedza i zdanie mnie interesuje i nie muszę przekopywać się przez te same pytania). Nabyta wiedza (czy raczej częściowo nabyta, nadal czytam, szukam ;)) spowodowała, że z większą radością będę kombinować z henną. Jestem w trakcie pisanie kompendium wiedzy o hennie, którą w ostatnim czasie intensywnie poszerzam ;)W dniu dzisiejszym postawiłam na prostotę ;)


Skład mieszanki:

* henna Mumtaz
* przegotowana bardzo ciepła woda
* placenta i spirulina dla dodatkowego odżywienia
* chusteczka pokazująca magię henny :P

Proszek jest jeszcze bardziej zielony niż na zdjęciu poniżej a papka wygląda jak zmielona trawa :P


Magiczna chusteczka


Poprzedniego wieczoru zalałam samą hennę, po dokładnym wymieszaniu przykryłam folią tak, aby dotykała powierzchni papki. Na wierzch szczelnej folii (sprawdziłam!) położyłam białą chusteczkę (no dobra, chusteczki wyszły i położyłam fragment białego papieru toaletowego, ale magiczny papier toaletowy brzmi niezbyt zachęcająco, więc będę posługiwać się słowem chusteczka :P ). Docisnęłam ją do powierzchni i zostawiłam w łazience. Rano sprawdziłam i co? Chusteczka w miejscu dotykania folii była żółtawa, jakby ubrudzona herbatą! Teraz niech ktoś mi powie jak henna, czy raczej jej barwnik lawson przeniknął przez folię?! W każdym razie to może wskazywać na fakt, że barwnik się uwolnił i hennę można kłaść na włosy.

Zdjęcie przedstawia zabarwioną chusteczkę - leżała złożona na hennie, więc jest zabarwiona nierównomiernie:


Aplikacja


Włosy umyłam szamponem ze SLeS, nie nakładałam odżywki. Odcisnęłam wodę i owinęłam w koszulkę. Lekko podgrzałam papkę w kąpieli wodnej (jesienna pogoda powoduje, że w parterowym mieszkaniu jest zimno i papka była zimna- brrr!). Dodałam placentę i spirulinę dla efektu odżywczego. Nałożyłam papkę na włosy, na to woreczek i turban. W mieszkaniu jest bardzo zimno, wiec podgrzałam głowę suszarką. Przesiedziałam w turbanie około 3 godziny. Następnie bardzo dokładnie spłukałam głowę letnią wodą do momentu, aż lecąca woda była czysta a na głowie nie czułam żadnego pyłu hennowego ;)

Efekty


Już po spłukaniu wiedziałam, że kolor chwycił lepiej niż ostatnio. Dlaczego? Skóra była zabarwiona :P Włosy przy twarzy, które szybciej schną po zdjęciu turbana "świeciły" na rudo na tle ciemnej, jeszcze mokrej reszty ;) Zdjęcia w świetle dziennym przy oknie, od czasu do czasu pojawiało się nieśmiałe słońce:




Wnioski:


* zakwaszenie mieszanki nie jest konieczne
* lepiej hennę nakładać niedługo po rozrobieniu ciepłą wodą niż kisić ponad 24 godziny, gdyż traci swoje właściwości, dlatego jak nie masz pewności czy jutro pofarbujesz nie rozrabiaj henny. Znajdziesz czas to rozrobisz hennę i od razu nałożysz na włosy.
* warto podgrzać mieszankę lub turban (jak jest zimno to będzie Tobie przyjemniej z ciepłym niż z lodowatym turbanem na głowie,  a barwnikowi będzie łatwiej wniknąć i połączyć się z keratyną włosa).


poniedziałek, 26 listopada 2012

Farbowanie henną Mumtaz i papryką słodką 25.11.2012 r.

Postanowiłam przetestować patent z czerwoną papryką podczas hennowania. Nie zrezygnowałam też z odżywczej placenty i spiruliny, które sprawdziły się przy poprzednim farbowaniu.


Składniki mieszanki wybuchowej:

ok. 40g henny Mumtaz
ok. 10-15g czerwonej słodkiej papryki w proszku
pół łyżeczki placenty
pół łyżeczki spiruliny
gotowy sok z cytryny: tzw cytrynka do herbaty

Mieszankę trzymałam na włosach 3 godziny (oglądałam  film). Żadnego podrażnienia nie odnotowałam ;) Przez 24 h nie będę używać żadnych odżywek czy szamponów do włosów.

Efekty:


Włosy nabrały intensywniejszego rudozłotego odcienia. Zwłaszcza te jaśniejsze (przy twarzy i końce rozjaśnione słońcem i nieszczęsnym chemicznym farbowaniem). Poprzednio użyłam takiej samej mieszanki, ale z octem i bez papryki. Kolor bardziej wpadał w kasztan, połysk był rudy. Teraz włosy są jaśniejsze, możliwe, że swój udział, oprócz papryki, miała cytryna i 3h trzymania na włosach :P Efekt bardzo mi się podoba - podejrzewam, że będzie szybciej się zmywać, ale i tak było warto :)

Przed farbowaniem:


 w świetle dziennym


 
nasada włosów, zdjęcie z lampą





Po farbowaniu:

 w świetle dziennym, żółciutkie babyhairy :)


 w słońcu - lśnią jak złoto :D



Efekt ogólny - są jaśniejsze w porównaniu do poprzednich (sama henna Mumtaz z cytryną oraz Mumtaz z Venitą kasztan zalane octem jabłkowym). Ostatnio narzekałam na przyciemnienie, więc tym bardziej jestem zadowolona ;)

Porównując poprzednie hennowania Mumtaz zauważyłam, że henna zalana octem jabłkowym daje delikatnie ciemniejszy odcień z rudo-bordowym połyskiem. Ta sama henna zalana cytrynką daje odcień jaśniejszy z rudo-złotym połyskiem. Dodatek słodkiej papryki powoduje jeszcze intensywniejszy złoty połysk ;) Jedna henna a różne efekty. Same widzicie jak duży wpływ mają dodatki ;)

piątek, 26 października 2012

Farbowanie henną Mumtaz + Venita kasztan 25.10.2012 r.

Minął miesiąc od poprzedniego farbowania, toteż czas je powtórzyć ;) Tym razem użyłam reszty henny Mumtaz (mniej niż 30g, zakupiona w  Deesis za 6,99 zł za 100g.) oraz napoczętego opakowania Venity kolor kasztan (ok 20 g - zawiera sztuczny barwnik i indygo, dlatego przestałam ją stosować, ale resztę opakowania postanowiłam zużyć):


Zdjęcia pochodzą z internetu, gdyż z rozpędu sprzątając po farbowaniu swoje wyrzuciłam :P

Tym razem zainspirowana Eve postanowiłam moje farbowanie uczynić nieco bardziej odżywczym ;) Dodałam placentę oraz spirulinę.

Wykonanie:


30g henny Mumtaz
20g Venity kasztan
1 łyżeczka placenty
1/2 łyżeczki spiruliny
ocet jabłkowy i woda (zapomniałam kupić cytrynkę)

Hennę zalałam wodą z octem 24h wcześniej, przed farbowaniem podgrzałam w kąpieli wodnej i dodałam Venitę. Jak mieszanka delikatnie ostygła to dodałam placentę i spirulinę. Papkę nałożyłam na umyte szamponem ze SLES i odsączone z wody włosy. Papkę trzymałam ponad 2h (oglądałam film:P). Po tym czasie spłukałam obficie ciepłą wodą, jak była czysta to samą długość polałam zimną. Włosy odcisnęłam z wody i wysuszyłam suszarką (zbliżała się pierwsza w nocy - nie było mowy o naturalnym wyschnięciu).

Efekt:


Po lewej jest zdjęcie przed a po prawej po farbowaniu. Jak kolor się spłucze to widać odrosty - prawdopodobnie po nieszczęsnym farbowaniu pianką Wellaton - kolor jasne kakao. Kolor był ciemniejszy od mojego, dość szybko się wypłukał, ale razem z moim kolorem! Odrosty po ciemnej farbie miałam ciemniejszy - czyli Wellaton rozjaśnił mi włosy :/ To było moje pierwsze i chyba ostatnie farbowanie "trwałą" farbą chemiczną :( Henna na szczęście nieco łagodzi różnicę w kolorze, a zresztą ostatnio modny stał się look pt. ombre hair :P

Zwłaszcza włosy u nasady mocniej złapały kolor - możliwe, że końce bardziej zmęczone życiem nie puszczają tak szybko koloru z poprzedniego farbowania ;) Mimo wszystko są wyraźnie jaśniejsze - takie rudzielce ;) Chciałabym całe włosy mieć w tym odcieniu, ale póki co nie zdecyduję się na rozjaśnianie.


Tu widać różnicę w odcieniu włosów u nasady i przy końcach. Po lewej bez lampy a po prawej z lampą. Oba zdjęcia zrobione po farbowaniu ;) 


Uwielbiam włosy po hennowaniu - są bardzo błyszczące, gładkie i miękkie mimo braku jakiejkolwiek odżywki. Odcień jest zależny od światła - najpiękniej rozbłyska w jesiennym słońcu :) Niestety fotografa nie mam, wiec pozostanie podziwiać efekt po lampie błyskowej ;P


Pozdrawiam Was serdecznie, nie dajcie się zimie! Prognozy są bezlitosne - najpóźniej jutro zacznie prószyć śnieg.

czwartek, 20 września 2012

Farbowanie 19.09.2012 r. - henna Mumtaz

Henna Mumtaz - superior quality henna






Hennę kupiłam w sklepie Deesis za 6,99 zł za 100g. Niestety brak jest informacji na opakowaniu o składzie owego proszku. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jest to henna bez chemicznych dodatków. Ma on intensywniejszy zielony kolor niż poprzednie stosowane przeze mnie produkty Venita i Eld.





Wykonanie:

Do moich włosów zużywam ok 30g produktu (1 opakowanie wystarcza mi na 3 farbowania). Proszek wsypałam do plastikowej miseczki i zalałam sokiem z cytryny (gotowa "Cytrynka" do herbaty) do uzyskania konsystencji śmietany. Proszek wchłonął sporo soku, więc dolałam jeszcze ciepłej wody, aby mieszanka nie była za gęsta, gdyż wtedy osypuje się z głowy (brudzące grudki spadają i brudzą wszystko w okolicy). Z kolei za rzadka masa będzie spływać z włosów - również wszystko brudząc. Tak sporządzoną mieszankę trzymam w temperaturze pokojowej ok 24 h (tym razem 48h, gdyż planowo farbować miałam wczoraj).
Tuż przed nałożeniem mieszam intensywnie i nieco podgrzewam w kąpieli wodnej - nie jest to konieczne, ale mam dość zimne mieszkanie i nie lubię nakładać chłodnej masy ;) Tym razem wyszła mi nieco za rzadka niestety:


Po zamieszaniu miała kolor idealnie przypominający trawę :/


W dzień farbowania myje włosy szamponem z SLESem, aby dokładnie je oczyścić i ułatwić barwnikowi wnikanie ;) Ręcznikiem osuszam włosy - bez osuszenia może spowodować to spływanie mieszanki. Następnie nakładam pędzelkiem i/lub rękawiczką papkę na włosy zaczynając od odrostów. Po nałożeniu farby zwijam włosy w koczek, nakładam czepek foliowy i ręcznik. Farbę trzymam minimum godzinę, jak mam czas to staram się trzymać 2-3h. W międzyczasie co pół godziny podgrzewam turban suszarką. Im krócej trzymam tym więcej ogrzewam ;) Tym razem trzymałam 2h, co nie było miłe, gdyż masa mi spływała po szyi, a podgrzewałam ok 10 minut na początku.

Po upłynięciu czasu przeznaczonego na farbowanie dość długo zmywam mieszankę ciepłą wodą wykonując delikatny masaż, aż woda będzie czysta. Spływający proszek dodatkowo robi mi peeling skóry głowy :D

Po spłukaniu nie używam żadnych odżywek i szamponów przez minimum 24 h a jeśli świeżość włosów na to pozwala nawet 48h. Suchość włosów znika już przy kolejnym myciu ;)

Efekt:


Kolor ma bardziej rudy połysk niż Venita czy Eld, które miały delikatnie czerwono-kasztanowy połysk, dodatkowo Mumtaz pozostawił jaśniejsze włosy - nie przyciemnił ani odrobinę, tylko nadał rudy odcień. Farbuję już drugi raz, więc wiem jak trwały jest kolor. Spiera się podobnie jak Venita, ale jest od razu jaśniejsza, więc różnica między włosami tuż po farbowaniu a tymi po 2-3 tygodniach jest mniejsza.
Przed (światło dzienne):
Po (niestety tylko z lampą - lało cały dzień i było szaro, ponuro - na zdjęciach bez lampy nic nie widać):
Kolor wyszedł bardziej realnie na drugim zdjęciu w zbliżeniu ;) Przede wszystkim jest bardziej ujednolicony i lśniący.

Mimo braku odżywki po myciu są gładkie, trochę bardziej sztywne i puszyste. Po rozczesaniu wolniej zbierają się w kolonie ;)