Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farbowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farbowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2013

Farbowanie włosów BAQ Henna z Pole Henny 21.10.2013

Jak dowiedziałam się, że P. Urszula umożliwia odbiór osobisty zamówionej w Pole henny paczki niecały kilometr od mojej stancji to nie mogłam z tego zrezygnować. Najpierw zamówiłam Cassię i jakość jej przekonała mnie, że warto kupić też hennę, zwłaszcza, że to henna jakości BAQ. Jak już byłam przekonana do zakupu okazało się, że jest przedstprzedaż i można kupić zioła w korzystnych cenach. Zamówiłam, poczekałam na dostawę i zaraz następnego dnia po odbiorze postanowiła wypróbować. Nie miałam czasu na dojrzewanie henny, więc zastosowałam nie do końca wg zaleceń...

Składniki:

* BAQ henna
* goździki
* imbir
* wrzątek

Wykonanie

Goździki i imbir zalałam wrzącą wodą, poczekałam aż się zaparzą i ostygną nieco. Gorącym, ale nie parzącym naparem zalałam hennę. Proszek niewiele różnił się od poprzednich, które używałam, ale pasta wyszła niesamowicie gładka i jednolita. Dzięki dobremu połączeniu się z naparem dodałam go mniej i pasta wyszła gęsta i jednorodna. Po 30 minutach nałożyłam ją na świeżo umyte szamponem ze SLES włosy. Papkę trzymałam 2,5 h i następnie spłukałam wodą. Nie używałam żadnej odżywki ani środka do stylizacji.

Wg zaleceń papkę henny powinno trzymać się do czasu uwolnienia barwnika minimum 6h, a nawet 24h. Wyznacznikiem jest "magiczna chusteczka". Papkę henny porzykrywamy szczelnie folią tak, aby dotykała powierzchni. Kładziemy czystą, białą chusteczkę higieniczną. Jak chusteczka zabarwi się na kolor herbaciany (jakby nasiąknęła słabą herbatą i wyschła) to lawson uwolnił się wystarczająco. Nie pytajcie jak barwnik przenika przez folię - nie mam pojęcia, sama jestem zdziwiona, ale faktycznie tak jest ;) Tym razem nie czekałam na dojrzenie henny a włosy i tak kolor zmieniły, więc po co to wszystko? Celem dojrzewania jest maksymalne uwolnienie barwnika, który jest czerwono-pomarańczowy i taki odcień nadaje włosowm. Niedojrzała henna barwi włosy na pomarańczowo, kolor jest jaśniejszy i mniej trwały. Jak to wygląda w praktyce? Zobaczcie efekty:

Efekty



Włosy złapały dość silnie odcień rudy, widoczne jest to zwłaszcza u nasady, gdyż długość "pamięta" wielokrotne wcześniejsze hennowania. Niestety zdjęcia tylko z lampą, gdyż było już ciemno. Kolor podoba mi sie, kolejnym razem sprawdzę, jaki efekt da dojrzała henna.


Używałyście henny BAQ? Jakie macie wrażenia? :)

poniedziałek, 2 września 2013

Farbowanie henną Mumtaz z cassią 25.08.2013

Jak obiecałam, tak zrobiłam: dodałam do mieszanki farbującej cassię z ciekawością wypatrując efektów ;) Z przykrością jednak stwierdzam, że hennując włosy od kilku lat (regularnie co miesiąc od ok. 2 lat) mam już pewną stała pulę barwnika we włosach, więc wszelkie nowe receptury w niewielkim stopniu zmieniają efekt kolorystyczny ;) Skoro raz henna wyszła ciemniej to kolejne hennowanie nie rozjaśni tego, co już jest. Ale drobne różnice w połysku, odcieniu czy kondycji włosów jestem w stanie wychwycić ;)


Składniki:


* ok 40 g henny Mumtaz
* ok 40 g Cassi
* napar z rumianku i goździków
* łyżeczka imbiru
* łyżeczka miodu

Zaparzyłam rumianek z dodatkiem goździków i po lekkim ostygnięciu zalałam mieszankę cassi, henny i imbiru. Mieszanka stała przykryta folią ok 10-12 godzin, po czym dodałam do niej łyżeczkę miodu. Nałożyłam na umyte SLESem i odsączone ręcznikiem włosy. Trzymałam  na włosach 2,5 godziny i spłukałam wodą. Nie używałam odżywek i środków stylizujących.


Efekty


Odcień jest rudy, nie ma śladu czerwonego połysku. Niewiele różni się od hennowania Mumtaz czy innej z sokiem z cytryny. Możliwe, że prześwitują starsze warstwy henny, stąd różnice są subtelne. Na szczęście omija mnie problem nawarstwiającego się barwnika na końcach, które nie stają się ciemniejsze od reszty - nadal są jaśniejsze i łapią jaśniejszy rudy kolor. Najchętniej całą długość zrobiłabym taką, ale kąpiel rozjaśniająca nie zadziałała, a silniejszych środków nie chcę używać ;) Ostatnio miałam okazję zobaczyć włosy w innym świetle w pracy (zmieniłam pracę - trzymajcie kciuki żeby była taka, jaką mi oferują, w przeciwieństwie do poprzedniej), było to dość silne światło centralnie z góry, które pozwoliło mi obejrzeć włosy u nasady. Wyraźnie było widać, że naturalne odrosty są lekko jaśniejsze i bardziej złote (mają cm więc przy słabszym świetle trudno wychwycić). Podejrzewam, że pozostając przy mieszance henna+cassia można zejść do jaśniejszych, bardziej złotych włosów ;)

Zazwyczaj po hennowaniu (a czasem po przetrzymaniu zbyt długo maski) swędziała mnie skóra z tyłu głowy. Tym razem swędzenia brak, a mieszankę trzymałam pod folią 2,5 h. Może to cassia, może to imbir, może to rumianek? :)

Stan włosów przed farbowaniem oglądałyście w poście o cassi, przypomnę:


Efekty po hennowaniu:

1) w słońcu


2) w świetle dziennym:



3) w świetle dziennym z "ozdobą":


 Jak wspominałam wcześniej mam 2 koty - mieszkają u rodziców. Tofika już poznałyście TU, a poniżej kot w barwach maskujących: Tośka:




Na koniec mam bardzo istotną wiadomość odnośnie henny Mumtaz, której używam. Skarżyłam się Wam, że niepokoi mnie brak informacji o składzie na pudełku henny. Okazało się, że jest wśród nas detektyw, który napisał do producenta maila z zapytaniem. Co odpowiedział producent:

"If you bought Mumtaz (Henna for your hair) Superior Quality Henna then it doesn't have any additives of any herbs or chemicals which we assure you off. It contains only powder of Lawsonia Inermis.
If you bought Mumtaz Herbal Henna, then ofcourse it has herbs like Amla, Shikkai, etc. but no chemicals."

Henna Mumtaz, którą posiadam to czysta henna: sproszkowana Lawsonia inermis. Nie ma dodatku żadnej chemii, czy ziół. Producent posiada jeszcze w ofercie Mumtaz ziołową z dodatkiem amli, shikakai, ale nie widziałam jej jeszcze w sprzedaży w Polsce.

Bardzo dziękuję Marcie T., która podzieliła się ze mną tą bardzo ważną informacją :) Pozdrawiam Cię serdecznie :*

piątek, 30 sierpnia 2013

"Farbowanie"(?) cassią 21.08.2013

Chcąc rozjaśnić nieco kolor moich włosów lub chociaż ich dodatkowo nie przyciemniać zainteresowałam się cassią. Cassia nazywana jest bezbarwną henną (więcej pisałam o rodzajach henny TU), stosuje się ją głównie w celach pielęgnacyjnych. Jednak nie jest ona obojętna dla koloru włosów. Nadaje złoty połysk, w mieszankach z henną pozwala uzyskać jaśniejsze, rude odcienie. Znalazłam też na jednym z blogów wpis, w którym pokazane były farbowane chemicznie włosy potraktowane cassią, które delikatnie rozjaśniły się - prawdopodobnie cassia wymieszana z sokiem z cytryny i trzymana 12h (!) na włosach przyspieszyła wypłukiwanie się farby, ale złoty  blask też powoduje wrażenie jaśniejszych włosów. Nic nie szkodzi spróbować ;)

Wykonanie


50 g cassi zalałam naparem z rumianku i dodałam sok z 1 cytryny i łyżkę miodu (oba ostatnie składniki mają właściwości rozjaśniające). Mieszanka odstała godzinę, a następnie nałożyłam ją na umyte SLESem włosy. Nie miałam zbyt wiele czasu, więc trzymałam papkę 1,5 h. Spłukałam tylko wodą.


Efekty


Nie trzymałam mieszanki kilku godzin w ciepłym miejscu, aż cassia uwolni barwnik, na włosach cassia działała też niezbyt długo, więc efekt jest słabszy. Włosy nie rozjaśniły się niestety...ale zyskały bardzo subtelny i ładny złoty połysk. Myślę, że dla ocieplenia koloru nadaje się świetnie. Mój aparat niestety ma swoją wizję kolorów, diametralnie różną w każdym świetle, więc zdjęcia niewiele pokażą, ale wierzcie mi na słowo ;)

Przed:                                                                                                                                   Po:


























Poza złotym połyskiem włosy były bardzo lśniące, na prawdę bardzo - jak zaraz po farbowaniu henną. Ten blask i złoty połysk (masło maślane, ale może wiecie o co chodzi :P ) mógłby mnie skłonić do pozostania przy naturalnym kolorze ;) Ale póki co warstwy henny z kilku lat farbowania nie dopuszczą zbyt szybko do naturalek, co nie martwi mnie wcale :) Najbliższe hennowanie będzie mieszanką: cassia + henna :)


Dziewczyny lubiące ciepłe odcienie zachęcam do spróbowania cassi - włosy jak po hennowaniu bez zmiany koloru. Wielbicielki zimnych blondów czy brązów nie będą zadowolone: cassia krótkotrwale, ale jednak ociepli kolor (przy blondzie może nawet efekt będzie znaczny).


Stosowałyście cassię? Co o niej sądzicie?

środa, 17 lipca 2013

Henna i inne barwiące zioła do włosów

HENNA


Są to sproszkowane liście rośliny Lawsonia inermis lub alba. Zawiera pomarańczowo-czerwony barwnik lawson. To jest jedyna prawdziwa henna ;) Dlaczego o tym piszę? A dlatego, że wiele osób słowem henna nazywa wszystkie ziołowe (i nie tylko) farby do włosów i malowania ciała, a także preparat do przyciemniania brwi i rzęs, który zazwyczaj nie zawiera nawet odrobiny henny ;) Na dole wpisu macie info o cassji ("bezbarwna henna") i indygo ("czarna henna"). Zawierają one inne barwniki, mają inne wymagania i trwałość. Poniżej znajdziecie informacje, wskazówki dotyczące zastosowania ziół indyjskich do koloryzacji włosów. Niestety jest wiele opinii, sposobów, pomysłów i sprzeczności, gdyż natura nie jest tak uporządkowana jak chemia ;) Najlepiej znaleźć metodę najlepszą dla siebie, swoich włosów. Eksperymentujcie, inspiracje znajdziecie poniżej. Na końcu podam garść ciekawych linków, gdzie często temat jest bardziej rozwinięty ;)

Kupujemy hennę


Czysta henna jest w postaci zielonego proszku. Nie jest to trawiasta zieleń, ale szaro-zielony proszek. Może mieć konsystencję mąki (tworzy gładką pastę, łatwą w nakładaniu), jeśli jest dokładnie przesiana a czasem widać grubsze fragmenty (wtedy pasta ma konsystencję błota z farfoclami :P lub jeśli nie jest aż tak źle to błota, nakłada się gorzej, ale jest to wykonalne). Henna często sprzedawana jest w towarzystwie innych ziół,  nie wpływających na kolor np. Heenara lub z indygo (ciemniejsze, chłodne odcienie), cassią (jaśniejsze, złotawe) czy amlą (lekko ochładza rudość henny). Najważniejsze jest to, żeby nie zawierała sztucznych barwników (Venita, Eld - odcień chna to henna z talkiem jako wypełniaczem, pozostałe odcienie opierają się na sztucznych barwnikach), a przede wszystkim PPD (czarna henna, która w krótkim czasie pozwala uzyskać czerń, bez dwufazowego hennowania, jak przy indygo). Zdarza się, że dodawany jest zielony barwnik, czy raczej dodatek zielonego proszku, który nie wpływa na kolor włosów, ale samego proszku. Jest pogląd, że intensywnie zielony kolor proszku oznacza, że henna jest świeża, więc sprzedawca koloryzuje produkt, żeby się sprzedał ;) Najważniejszy jest zapach - henna pachnie jak trawa, zioła, po prostu jakieś bliżej nieokreślone zielsko bez żadnej chemicznej  nuty ;) Najwyższej jakości jest henna do Mehandi (tatuowania ciała), nazywa się BAQ (Body Art Quality) henna. Malując misterne wzory na ciele przeciska się pastę przez rożek - jakiekolwiek grudki zapychałyby otwór, spadały i uniemożliwiały malowanie linii, dlatego BAQ henna jest najdrobniejsza - przesiana w celu pozbycia się grubszych partii, które często są sprzedawane jako tania henna do włosów ;) Aplikacja na włosy nie wymaga aż takiej precyzji ;)



Ja osobiście używałam:
- Venitę, Eld (odcień chna): łatwo dostępne, tanie, jakość słaba - opakowanie dopełnione jest talkiem :P Nadadzą sie dla początkujących, którym szkoda inwestować w prawdziwą hennę lub płacić za jej przesyłkę. Od niej zaczynałam, używałam wiele lat, również inne odcienie z chemicznym barwnikiem - szybciej kolor znikał. Krzywdy nie zrobiła, ale wolę zapłacić za paczkę henny a nie henny z talkiem ;)
- Mehandi, firmy Hesh - henna solo. Hennowanie 16.04.2013
- Mumtazhenna solo, prawdopodobnie, ale producent nie pofatygował się napisać składu. Hennowanie 14.07.2013
- Heenara, firmy Hesh - mieszanka henny i innych indyjskich ziół o działaniu kondycjonującym. Hennowanie 08.06.2013
- Hna indyjska naturalna, firmy Fitocosmetic - henna solo, skład może i jest, ale po rosyjsku :P Hennowanie 16.03.2013

Strasznie mam ochotę sprawdzić BAQ hennę, do tej pory tego jeszcze nie zrobiłam, ale nadrobię ;) Polecana jest henna Jamila na Mazidłach. A ja teraz po sąsiedzku (osiedle obok) mogę odebrać hennę od Pola Henny ;) Dość wykrętów, że przesyłka droga :P Inne rodzaje henny, pakowane przez producentów  w kartoniki możecie kupić w sklepach internetowych czy zielarniach. Są to henny Hesh: Mehandi, Heenara, a także Mumtaz (gorzej z dostępnością, ale najtańsza) oraz Khadi (w ofercie mają wiele odcieni, mieszanki ziół, czystą hennę, indygo i cassię).

 

Przygotowanie mieszanki:

Zalać bardzo ciepłą wodą (nie gorącą!), przykryć folią (ma dotykać powierzchni henny i nie dopuszczać powietrza)  i odstawić w ciepłe miejsce na kilka godzin (6-12h). Położyć chusteczkę na folii - jak będzie lekko pomarańczowa to henna jest gotowa (magiczną chusteczkę zobaczcie TU).


Żeby kolor był bardziej rudy (miedziany) i jaśniejszy można:

* dodać cassię
* zalać herbatką rumiankową
* dodać sok z cytryny
* dodać miód
* dodać kurkumę
* dodać paprykę słodką

Żeby kolor był ciemniejszy można:

* dodać kawę
* dodać amlę (dodatkowo ochładza kolor)
* dodać ecliptę (bhringraj)
* zalać mocną czarną herbata
* zalać naparem z łupin orzechów włoskich
* zalać naparem z kory dębu 
* dodać zmielone goździki - kolor będzie intensywniejszy 
* dodać olejek z drzewa herbacianego lub lawendowy (łagodniejszy) godzinę przed nałożeniem 

Gdy henna jest za rzadka i w celu odżywczym można dodać:

* glinkę,
* placentę,
* spirulinę,
* zioła indyjskie (m.in. amla wpływa na kolor, niektóre zioła nie mają wpływu: neem)
* skrobię ziemniaczaną.
* żel lniany
* odżywkę bez silikonów i parafiny, z niewielką ilością olejków (chociaż henna Lush jest na bazie olejków i farbuje bez problemu...) 
* kozieradkę (wydziela śluz, więc może poprawić konsystencję pasty)
* cukier (wpływają na konsystencję pasty , zwiększają jej lepkość, można dodać też landrynki :P)

Przed nałożeniem:

* podgrzewamy hennę w kąpieli wodnej (żeby była ciepła, nie gorąca! ja mam zimne mieszkanie i papka jest zimna jak stoi kilka godzin)
* myjemy włosy szamponem ze SLES, nie używamy odżywki


Nakładanie, spłukiwanie:

- nakładamy na mokre lub suche włosy, koniecznie czyste, bez silikonów, środków stylizujących, czy kurzu.
- po nałożeniu nakładamy na włosy folię (czepek, reklamówkę, owijamy włosy folią spożywczą - co jest dla Was najwygodniejsze) i ręcznik/czapkę. Warto coś ciemnego położyć na szyi, gdyż w przypadku zbyt gęstej lub rzadkiej mieszanki mogą osypywać się grudki lub spływać strużki brązowej wody (ja mam zazwyczaj problem z tym drugim, gdyż głowa poci mi się pod turbanem :P).
- trzymamy minimum 30 minut (na próbę koloru), a najlepiej 1-6 godzin (optymalnie 2-3 godziny). Henna ma uśmierzać ból głowy, ale jeśli jej zapach drażni Was, albo turban ciąży to nie warto się katować ;) Im dłużej trzymamy tym intensywniejszy będzie kolor i dłuższa będzie jego trwałość.
- wszelkie zacieki i mazy ze skóry twarzy i szyi zmywajcie od razu ;) Henna świetnie łapie głównie skórę rąk i stóp, ale żółte plamy chętnie Wam zostawi również na szyi ;)
- po upłynięciu założonego czasu delikatnie spłukujemy włosy pod bieżącą wodą do momentu, jak nie będziecie czuć grudek czy piasku we włosach, a przede wszystkim aż woda będzie czysta. Teoretycznie można użyć łagodnego szamponu, ale ja trzymam się wersji, że tylko spłukuję i nie używam żadnych kosmetyków włosowych co najmniej przez 24h. Dzięki temu henna dojrzeje na włosach i wolniej będzie się wypłukiwać (niektórzy twierdzą, że nie ma to wpływu)

Aby przedłużyć trwałość:

* spłukujemy hennę tylko wodą, nie używamy szamponu czy odżywki przez 24-48h
* po hennowaniu przez kilka dni unikamy: gliceryny, protein i olejów wnikających, np. kokosowego
 

Mity  na temat henny:

1. Henna powoduje łamliwość włosów pod ciężarem
Takie oto wyjaśnienie znalazłam na wizażu: "henna niestety łamie włosy pod wpływem ich wzrostu.Henna jest cięższa od farby i okleja włos dlatego efekt farbowania henną jest nie trwały i szybko się wypłukuje.Z racji tego że henna jest cięższa i okleja włos to pod wpływem wzrostu osłabia się "nowa" część i przez to może cięższa część odłamać się od reszty". Skoro oklejanie jest takie groźne to już wiem skąd nagonka na silikony :P

2. Henna okleja włos i nie dopuszcza składników odżywczych
Barwnik z henny lawson łączy się z keratyną włosa. Dlatego jest trwały (oczywiście trwałość zależy od wielu czynników). Nie okleja włosów, spokojnie przyjmują one odżywki, czy oleje. Dlaczego włosy wydają się grubsze? Może dlatego, że inaczej odbijają światło, albo dlatego że są sztywniejsze i bardziej puszyste ;)

3. Po hennie nie wolno farbować i rozjaśniać włosów bo wyjdą zielone
Zielony czy niebieski barwnik może uwolnić indygo. Często mieszanki zawierają indygo jeśli mamy uzyskać brąz. Najlepiej samemu łączyć hennę z indygo. Rozrobić hennę kilka godzin wcześniej, a tuż przed nałożeniem rozrobić indygo i zmieszać z henną. Nie jestem specjalistką od indygo, więc nie będę wdawać się w szczegóły dotyczące tego w jakich proporcjach mieszać ;) Wracając do tematu - lawson mniej lub bardziej intensywnie "trzyma się" keratyny we włosie i nie jest chętny, żeby pod wpływem rozjaśniacza puścić ;) Zwłaszcza, gdy hennujemy od lat, to lawson jest już właściwie stałym bywalcem naszych włosów. Warto spróbować łagodniejsza formę - kąpiel rozjaśniającą, zanim napakujemy na włosy rozjaśniacz. Zwłaszcza, że naturalne włosy (odrosty) zareagują inaczej niż hennowana długość, toteż możemy nabawić się niechcianego ombre ;) Ale jeśli nie używałyście indygo nie znajdziecie na głowie zieleni ani błękitu, najwyżej czerwienie, pomarańcze i żółcie ;) W każdym razie mam niemal 100% pewność, że henna nie wpłynie na efekt farbowania szamponem koloryzującym, czy saszetką. 

Gloss 

W celu odświeżenia koloru, nadania refleksów, czy po prostu odżywienia można zastosować gloss. Mieszamy hennę z odżywką, najlepiej bezsilikonową, jeśli zależy nam na efekcie kolorystycznym. Można dodać olejek. Trzymamy 30-60 minut. Intensywność koloru zależy od ilości henny. Można "pobawić" się rozrabiając hennę ciepłą wodą do pasty a następnie dodać odżywkę. Przy niewielkiej ilości odżywki i dłuższym trzymaniu mieszanki kolor wyjdzie intensywniejszy, będzie to właściwie farbowanie ;)

Cassia

Cassia (Cassia obovata) - zwana bezbarwną henną jest stosowana głównie w celu odżywczym. Dodajemy ją do odżywki lub mieszamy z odżywką i trzymamy na włosach 30-60 minut. Zalana ciepłą wodą jak henna i trzymana dłużej może nadać włosom złociste refleksy, ocieplić kolor. Dodana do mieszanki z henną rozjaśnia jej kolor i jest on bardziej miedziany (niż czerwony).

Indygo

Indygo - barwnik uzyskiwany z rośliny Indigofera tinctoria L. – indygowiec barwierski, zawiera niebieski barwnik, używana do farbowania na czarno i na ciemne brązy w połączeniu z henną. Specjalistką jest Eve - zapraszam do jej bloga po szczegóły ;) Napiszę o niej pokrótce, jako uzupełnienie wiedzy o roślinnej koloryzacji. Indygo w przeciwieństwie do henny nie uwalnia barwnika w kwaśnym środowisku, dlatego wszelkie mieszanki henny z indygo należy wykonywać po oddzielnym rozrobieniu i łączyć tuż przed nałożeniem (rozrabiamy hennę wg metod powyżej i np.: odstawiamy na 12h, indygo rozrabiamy tylko wodą, tuż przed wymieszaniem i nałożeniem). Indygo uwalnia barwnik bardzo szybko i bardzo szybko traci właściwości. Dlatego gotowe farby z henną i indygo rozrabiamy tuż przed nałożeniem - jeśli chcemy wykorzystać właściwości indygo: jego ciemny kolor i zimny odcień. Zalanie mieszanki kwaśnym płynem i dojrzewanie przez kilka-kilkanaście godzin spowoduje, że indygo praktycznie nie zadziała i otrzymamy ciepły, rudy kolor od henny. Może trochę ciemniejszy. Indygo szybko się wypłukuje, jest mniej trwałe, ale za to farbowanie chemią czy rozjaśnianie włosów po indygo może dać "ciekawe" efekty kolorystyczne. Niebieski lub nawet zieleń ;) Indygo łapie słabiej, dlatego polecane jest farbowanie dwuetapowe przy jasnych włosach. Hennujemy włosy (rudą henną), a następnie nakładamy indygo (indygujemy? :P). Nakładamy oczywiście po spłukaniu henny. Jeśli rudość henny nam nie przeszkadza to możemy indygo nałożyć kolejnego dnia. Zwłaszcza, jeśli mamy włosy farbowane chemicznie i/lub rozjaśniane a chcemy uzyskać ciemny kolor to henna stanowi bazę i ułatwia indygo połączyć się z włosem. Indygo zalewamy tylko wodą, bez żadnych kwaśnych dodatków (amla jest kwaśna!) i nakładamy wkrótce po zmieszaniu. Dodatek soli wzmacnia uwalnianie barwnika (szczypta soli).



Bibliografia po polsku:
2. Hennapage
3. Blog Pola Henny
4. Wątek na wizażu (milion stron, tylko dla wytrwałych! :P Ale skarbnica doświadczeń)



Post ten będę uzupełniać w miarę zdobywania wiedzy, znajdowania ciekawostek. Jak na razie próbuję rozgryźć terpowanie henny ;) W tym temacie jedynie podałam informacje o dodawaniu olejku z drzewa herbacianego i lawendowego do mieszanki. Mile widziane będą Wasze sugestie, doświadczenia. Korzystałam z wielu źródeł, spotykałam wiele opinii, więc podałam te najczęściej spotykane. Jeśli zauważycie jakiś błąd, nie krępujcie się i poprawcie mnie ;) Będę za to wdzięczna :)

niedziela, 14 lipca 2013

Farbowanie henną Mumtaz 14.07.2013r.

Witajcie ponownie. Poprzednie hennowanie pozostawiło sporo do życzenia, posypały się komentarze zawierające bardzo ciekawe rady. Zwłaszcza dziękuję Ignis, która pokierowała mnie na ciekawy blog i fragment wątku wizażowego (wątek znam, ale jest już III część a setki stron do przewertowania to dla mnie masakra, zwłaszcza, że 80% to pytania i to często o to samo...dlatego wolę blogi określonych osób, których wiedza i zdanie mnie interesuje i nie muszę przekopywać się przez te same pytania). Nabyta wiedza (czy raczej częściowo nabyta, nadal czytam, szukam ;)) spowodowała, że z większą radością będę kombinować z henną. Jestem w trakcie pisanie kompendium wiedzy o hennie, którą w ostatnim czasie intensywnie poszerzam ;)W dniu dzisiejszym postawiłam na prostotę ;)


Skład mieszanki:

* henna Mumtaz
* przegotowana bardzo ciepła woda
* placenta i spirulina dla dodatkowego odżywienia
* chusteczka pokazująca magię henny :P

Proszek jest jeszcze bardziej zielony niż na zdjęciu poniżej a papka wygląda jak zmielona trawa :P


Magiczna chusteczka


Poprzedniego wieczoru zalałam samą hennę, po dokładnym wymieszaniu przykryłam folią tak, aby dotykała powierzchni papki. Na wierzch szczelnej folii (sprawdziłam!) położyłam białą chusteczkę (no dobra, chusteczki wyszły i położyłam fragment białego papieru toaletowego, ale magiczny papier toaletowy brzmi niezbyt zachęcająco, więc będę posługiwać się słowem chusteczka :P ). Docisnęłam ją do powierzchni i zostawiłam w łazience. Rano sprawdziłam i co? Chusteczka w miejscu dotykania folii była żółtawa, jakby ubrudzona herbatą! Teraz niech ktoś mi powie jak henna, czy raczej jej barwnik lawson przeniknął przez folię?! W każdym razie to może wskazywać na fakt, że barwnik się uwolnił i hennę można kłaść na włosy.

Zdjęcie przedstawia zabarwioną chusteczkę - leżała złożona na hennie, więc jest zabarwiona nierównomiernie:


Aplikacja


Włosy umyłam szamponem ze SLeS, nie nakładałam odżywki. Odcisnęłam wodę i owinęłam w koszulkę. Lekko podgrzałam papkę w kąpieli wodnej (jesienna pogoda powoduje, że w parterowym mieszkaniu jest zimno i papka była zimna- brrr!). Dodałam placentę i spirulinę dla efektu odżywczego. Nałożyłam papkę na włosy, na to woreczek i turban. W mieszkaniu jest bardzo zimno, wiec podgrzałam głowę suszarką. Przesiedziałam w turbanie około 3 godziny. Następnie bardzo dokładnie spłukałam głowę letnią wodą do momentu, aż lecąca woda była czysta a na głowie nie czułam żadnego pyłu hennowego ;)

Efekty


Już po spłukaniu wiedziałam, że kolor chwycił lepiej niż ostatnio. Dlaczego? Skóra była zabarwiona :P Włosy przy twarzy, które szybciej schną po zdjęciu turbana "świeciły" na rudo na tle ciemnej, jeszcze mokrej reszty ;) Zdjęcia w świetle dziennym przy oknie, od czasu do czasu pojawiało się nieśmiałe słońce:




Wnioski:


* zakwaszenie mieszanki nie jest konieczne
* lepiej hennę nakładać niedługo po rozrobieniu ciepłą wodą niż kisić ponad 24 godziny, gdyż traci swoje właściwości, dlatego jak nie masz pewności czy jutro pofarbujesz nie rozrabiaj henny. Znajdziesz czas to rozrobisz hennę i od razu nałożysz na włosy.
* warto podgrzać mieszankę lub turban (jak jest zimno to będzie Tobie przyjemniej z ciepłym niż z lodowatym turbanem na głowie,  a barwnikowi będzie łatwiej wniknąć i połączyć się z keratyną włosa).


czwartek, 11 lipca 2013

Farbowanie rosyjską hną indyjską z amlą 06.07.2013



Ostatnie farbowanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że hennę trzeba poznać i trzeba dobrać sposób przygotowania i farbowania do własnych włosów. Zauważyłam, że 2h trzymania, jakie standardowo praktykowałam to za mało. Wystarczyło wydłużyć czas do 3h, aby kolor na włosach u nasady złapał mocniej i był trwalszy. Dodatkowo postanowiłam ponownie zgłębić inne źródła wiedzy na ten temat. M.in. na stronie helfy.pl czytałam o tym, że henna, aby uwolnić lawson potrzebuje ciepła i kwaśnego pH. Tylko jak połączyć oba te czynniki? Podgrzać sok z cytryny? Jak zwykle zapomniałam o jej zakupie, więc zaczęłam kombinować. Wg strony amla ma bardzo kwaśny odczyn i zawiera dużo witaminy C. Sama henna barwi włosy na odcienie czerwieni czy mahoniu a dodatek amli powoduje odcienie miedziane, rude. Istnieje pogląd, że amla ochładza i przyciemnia kolor. Zapewne wszystko zależy od proporcji. Zależy mi na kolorze ciepłym, jaśniejszym (niż ciemniejszym :P) i rudym (nie czerwonawym). Dlatego dodałam 3 części henny i 1 część amli. Zalałam mieszankę bardzo ciepłą/słabo gorącą wodą. Chciałam zakwasić, ale cytrynka sama do domu nie przyszła, a ocet przyciemnia i spotkałam się z sugestią, że jest nieodpowiedni dla henny, więc zaczęłam szukać alternatywy. Amla jest kwaśna, ale może jeszcze obniżyć pH? Jak pomyślałam tak zrobiłam. Co mam w domu kwaśnego? Hmmmm... KWAS :P Kwas mlekowy używałam do złuszczania skóry zimą, teraz jego minimalne ilości dodaję do toniku, więc zużywam pomalutku ;) W ilości do 5% kwas ma właściwości nawilżające, powyżej - złuszczające. Postanowiłam dodać odrobinę, aby nie przekroczyć magicznych 5% ;) Dodawałam po kropelce i mieszałam sprawdzając, czy henna zmienia kolor, wydziela się jakiś zapach itp. Nic się nie działo, więc kropiłam dalej, aż do 20 kropli. Mieszałam jeszcze chwilę i pozostawiłam mieszankę na 36 h , co jakiś czas mieszając.

Mieszanka:

- hna rosyjska (1 woreczek)
- amla (w proporcji hna:amla 3:1)
- gorąca woda (zagotowana, chwilę stała, temp. jak do parzenia zielonej herbaty)
- kilka kropli kwasu mlekowego

Czas dojrzewania: 36 h
Czas trzymania na włosach: 3h

Następnie spłukanie wodą bez szamponu czy odżywki.


Efekt:


Po tak długim trzymaniu włosy były ewidentnie suche, ale lepiej się układały i wolniej przetłuszczały. Nawilżenie nadrobię kolejnymi zabiegami:w ruch pójdzie olej, maska ;) Jaki wyszedł kolor? Jak zawsze ;) Mam wrażenie, że sok z cytryny to najlepszy składnik, ale kolor chwycił i to się liczy :)


Przy oknie, słońce schowane za chmurką:



Słońce wyjrzało zza chmurki:



Macie jakieś patenty na najskuteczniejsze hennowanie? :)

niedziela, 9 czerwca 2013

Farbowanie henną Heenara 08.06.2013

W czerwcu postanowiłam wygospodarować czas na hennowanie, w maju niestety z powodu wyjazdów podkoloryzowałam się jedynie szamponetką. Teraz więcej czasu spędzam w domu, gdzie dzielnie walczę z pisaniem pracy i nic nie stoi na przeszkodzie, żebym miała na głowie turban ;)

HEENARA Herbal Hair Pack




Skład:




Zawiera wiele indyjskich ziół, znanych jako wzmacniające włosy, zapobiegające siwieniu i chorobom skóry głowy.


Skład mojej mieszanki:


ok. 1/2 opakowania Heenary
herbata czarna zaparzona z 2 torebek (czarna jak smoła)
łyżeczka octu jabłkowego (cytrynka wyszła :P)

Po zmieszaniu papka czekała 6 godzin.


Wykonanie i efekty:


Umyłam włosy szamponem z SLES, odsączyłam z wody i nałożyłam grubą warstwę papki. Było jej sporo i była ciut zbyt rzadka, więc nie założyłam nic na głowę i 20 minut chodziłam z gołą głową, żeby troszkę papka podeschła. Następnie na około 1,5 godziny założyłam folię i turban w celu podgrzania. Pod koniec tego czasu ciemne strużki zaczynały spływać mi po szyi - myślę: Czas zmyć! Ale sporo mam czas postanowiłam pokombinować - zdjęłam turban i poczekałam chwilę z gołą głową. Henna znowu podeschła lekko i przestała spływać. Posiedziałam tak jeszcze z godzinkę. Zawsze wydawało mi się, że henna jest jak glinka - żeby działać nie może wysychać. Jednak henna wyschła lekko tylko z wierzchu a pod spodem była wystarczająco mokra żeby działać. Spłukałam ją w sumie po 3h (rekord!). Mogłabym trzymać jeszcze, gdyż nie spływała, nice swędziała głowa, ale wieczorem chciałam wyjść. Spłukałam samą wodą, trochę dłużej mi to zajęło, gdyż na skroniach czy karku miałam skorupkę, którą mogłam zdrapać razem z włosami lub odmoczyć. Wybrałam to drugie ;) Włosy wyschły naturalnie i moim oczom ukazał się taki kolor:

przy oknie:



zaszalałam i mam prostą grzywkę - pierwszy raz od liceum :P



 z lampą błyskową, widać długość po podcięciu 06.06 (fale po koczku z poprzedniego zdjęcia):



Możliwe, że dzięki dłuższemu trzymaniu henna złapała lepiej włosy u nasady. Hinduski trzymają hennę po 6 i więcej godzin - może i ja powinnam w miarę możliwości? Zobaczymy jak z trwałością ;) Jestem zadowolona, została mi jeszcze henna Mumtaz i Hna rosyjska - postaram się zastosować je podobnie w przyszłych miesiącach ;)

piątek, 17 maja 2013

Farbowanie szamponem Marion mahoń 14.05.2013

Piękna pogoda, za którą strasznie zimą tęskniłam i nie mogę się nią "nasycić" powoduje, że każdą wolną chwilę (których jest bardzo mało) spędzam na dworze (w stajni, na rowerze, spacerze). Na pielęgnację mam coraz mniej czasu, olejowanie niemal zapomniane, a hennowanie z powodu czasochłonności chwilowo zastąpiłam szamponetkami Marion. Lubię hennę, ale nie jestem w stanie wygospodarować 3 godzin (mycie, trzymanie papki, spłukiwanie, suszenie), dodatkowo musiałabym pamiętać o tym dzień wcześniej, żeby hennę zalać sokiem z cytryny. Do tego w Naturze jest promocja i szamponetka kosztuje 2,50 zł. Kupiłam 3 odcienie: tycjan (podobny do efektu po hennie), mahoń (ciemniejszy, lekko bordowy) i burgund (jakby mnie naszło na zmianę w stronę czerwieni). Na pierwszy ogień poszedł mahoń.

Marion, Szampon koloryzujący 96 Mahoń




Opis


Opis producenta i zastosowanie nie mieniło się, jak w poprzednim poście z kolorem Tycjan TU. Wg instrukcji należy produkt nałożyć na umyte, wilgotne włosy. Po nałożeniu masować do uzyskania piany i spłukać po 20 minutach (trwałość 4-5 myć) lub 45 minutach (7-8 myć).

Ja wolę intensywniejszy i trwalszy kolor, wiec nakładam na 45-60 minut. Na moje włosy spokojnie wystarcza 1 saszetka. Przed nałożeniem umyłam włosy szamponem ze SLES, aby nic nie przeszkadzało kolorkowi zadziałać. Po zmyciu nie miałam już czasu i chęci na odżywkę d/s, więc nałożyłam tylko serum arganowe Marion i psiknęłam sprayem z silikonami (sama go zrobiłam: wymieszałam napar z zielonej herbaty i tonik aloesowy Ziaja, silikonową maskę Matrix (próbka), olej arganowy). Wyschły naturalnie - było ciepło, więc nie potrzebowałam suszarki.

Efekt


Włosy miękkie, lśniące, troszkę zafarbowała mi skóra nad czołem :P Kolor w przeciwieństwie do henny (porównajcie z TYM postem) równie mocno pokrywa mi włosy u nasady, co mnie bardzo cieszy :) Zresztą zobaczcie same:





Pozdrawiam Was serdecznie ;)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Farbowanie henną Mehandi 16.04.2013

Chroniczny brak czasu i chęć "wykorzystania" słońca, za którym potwornie tęskniłam zimą powoduje, że mam niewiele czasu, stad krótka notka o wynikach farbowania henną ;) Na zdjęciach możecie zobaczyć mojego Asystencika sesji  :P

Składniki mieszanki:

* henna Mehandi
* sok z cytryny (po raz pierwszy prawdziwy, wyciśnięty własnoręcznie z cytryny! :P)
* placenta
* spirulina

Po umyciu głowy szamponem oczyszczającym ze SLES (niby oczyszczający a o wiele mnie plącze moje kłaki niż codzienny Facelle :P Nie ma silikonów i pq a włosy dały się rozczesać na mokro bez odżywki!). Rozczesałam włosy, aby dokładnie pokryć odrosty, które słabiej łapią kolor i jest mniej intensywny. Odrosty są głównie odrostem po farbowaniu trwałą farbą ok 2 lata temu. Miesięczny odrost po hennie jest słabo widoczny, gdyż henna z włosów u nasady w sporej części się wypłukuje. Po prostu nie błyszczą tak na rudo-złoto ;)

Oto efekty (bury przystojniak to Tofik, który nie chciał chwili wytrzymać bez ruchu, łasząc się i przytulając plątał się i uciekał z rąk, tylko po to żeby samodzielnie ocierać się o moje nogi:P):

W słońcu (nie żarówce tylko słońcu! nareszcie!:P)



Dopiero światło słoneczne wydobywa blask z włosów ;)


Toffi w peruce :D


Włosy u nasady słabiej łapią hennę i w związku z tym, że są ciemniejsze nie dają odcienia rudego tylko brąz ze złoto-rudym połyskiem. Coraz poważniej zastanawiam się nad naturalnym rozjaśnieniem włosów, gdyż jaśniejsze końce po hennie są o wiele ładniejsze :P

W domu bez lampy:

A co u Was? Korzystacie ze słońca? :)

wtorek, 19 marca 2013

Farbowanie henną rosyjską 16.03.2013 r.

Mimo, że mam zapasy henny na najbliższe kilka farbowań to jak tylko zobaczyłam, że jest dostępna wersja rosyjska, naturalna i to 125 g za 15 zł to musiałam ją mieć :) Zobaczyłam w internetowym sklepie (TU), który jest wersją wysyłkową stacjonarnego sklepu Cosmeceuticum ;) Dobrze zrobiłam, bo obecnie hna naturalna jest w brakach magazynowych :P

Abstrahując od samego produktu chciałam zwrócić Waszą uwagę, że henna i hna to to samo. Hna (XHA) to nazwa rosyjska henny ;) Swego czasu wmawiano mi, że henna jest do brwi i rzęs a chna do włosów. dementuję te plotki - henna to po rosyjsku hna a po łacinie Lawsonia inermis lub alba, w hinduskich sklepach spotyka się nazwę Mehandi ( lub Mehendi - sztuka zdobienia rąk henną).

Kończę wymądrzanie się, wracam do tematu ;) Wspomniany produkt wygląda tak:

Naturalne hna indyjska do włosów z Rosji



W kartoniku mamy 2 identyczne saszetki. Ja zużyłam na farbowanie 1 saszetkę i przyznam, że była to spora ilość, dość łatwo się nakładało. Zwykle sypałam mniej henny, przez to musiałam dorabiać lub zagęszczać innymi dodatkami ;)

Opis producenta i moje zastosowanie


Opis zawiera po krótce zalety hny i jej dobroczynny wpływ na włosy. Trochę zastanawia mnie szeroka gama kolorów, gdyż henna naturalna ma tylko jeden kolor, który daje inny efekt farbowania na każdych włosach. Może właśnie o taką różnorodność chodziło ;) Dodatkowo skład mnie nieco zniechęcał - naturalna hna indyjska. Jakoś angielskie czy łacińskie nazwy bardziej do mnie przemawiają. Mam wrażenie, że producent nie podaje pełnego składu. Może to tylko mylne wrażenie, zwłaszcza, że proszek był grubiej zmielony, widać było kawałeczki rośliny i dodatkowo miał ciemnozielony kolor jak np. Mehandi (Mumtaz ma intensywnie zieloną barwę co może sugerować chemiczne dodatki). Poza tym kompletnie nie znam rosyjskiego i możliwe, że oryginalnie podany jest skład pełny, ale po rosyjsku? W każdym razie proszek i papka po 24 h wyglądały jak Mehandi, która jest w 100% naturalną henną ;)
Producent poleca zalać gorącą wodą i nałożyć na włosy na 30-60 minut. Ja oczywiście zastosowałam swoją wersję zastosowania ;)
Zmieszałam 1 saszetkę (pół opakowania 125 g) z sokiem cytrynowym, po 24 h dodałam jeszcze placentę i spirulinę, aby zwiększyć właściwości odżywcze mieszanki  ;) Papkę nałożyłam na 2 h pod folię i ręcznik, a następnie zmyłam wszystko ciepłą wodą bez szamponu czy jakiejkolwiek odżywki. Muszę przyznać, że proszek jest słabiej zmielony niż poprzednio stosowane przeze mnie henny (Mumtaz, Mehandi, Heenara, Venita, Eld), przez co papkę nieco trudniej było nałożyć, miała ochotę się osypywać. Ja jednak jestem doświadczona :P w nakładaniu henny o różnej konsystencji i spadło mi tylko kilka małych kropli, czy raczej grudek ;)

Efekty


Zdjęcie robione komórką - aparat robił za każdym razem inny odcień a żaden nie był podobny do naturalnego. Może słońce go oślepiło :P Henna dała odcień kasztanowaty z rudym połyskiem, bez śladu czerwieni. Kolor jak najbardziej na tak, cena również (15 zł za 125 g) i do tego dostępność stacjonarnie w Lublinie :) Następnym razem wypróbuję hnę bezbarwną, tylko na opakowaniu nie ma ani słowa o cassii, tylko hna indyjska bezbarwna... Żałuję teraz, że wybrałam niemiecki na studiach jako drugi język obcy :P

Miałyście do czynienia z rosyjską hną?

niedziela, 17 lutego 2013

Farbowanie henną Heenara 16.02.2013

Użyłam po raz pierwszy farbę Heenara. Zawiera ona oprócz henny bardzo wiele innych ziół, więc postanowiłam nie kombinować z odcieniem za pierwszym razem  ;) Hennę zalałam cytrynką (na opakowaniu jest napisane, żeby zalać ciepłą wodą lub herbatą, ale jakoś polubiłam cytrynkę, zazwyczaj daje nieco jaśniejszy odcień). Odczekałam 24 h i dodałam składniki, które koloru nie zmienią, ale nadadzą połysk i odżywią skórę i włosy, czyli placentę i spirulinę ;)


Heenara KWC:


Skład:  Mehendi Leaves (36%), Maka Leaves (9%), Shikakai Fruit, Amla Fruit (5%), Methi Seed, Narangi Chal, Neem Leaves, Kumari Leaves, Japakusum Flower, Mandoor Powder, Behda Fruit, Kapur Kachli Stem, Brahmi Leaves, Harde Fruit, Chandan, Sugandhi Dravya.


Jak widać zawiera tylko 36 % henny, więc na uzyskany kolor mogą mieć znaczący wpływ pozostałe zioła. Amla oziębia i przyciemnia odcień. W opisie w sklepach widnieje zazwyczaj informacja, że daje kolor miedziany, który by mi odpowiadał ;)



Mieszankę nałożyłam standardowo na umyte SLESem włosy, odciśnięte z nadmiaru wody. Papkę trzymałam pod folią i ręcznikiem ok. 3h.


Efekty:

Włosy faktycznie nabrały pięknego koloru z miedzianym połyskiem, nie jest to odcień zimny, ani nie jest ciemniejszy niż np.: solo henna Mehandi. Mam wrażenie, ze nawet jest delikatnie jaśniejszy, do czego mogła przyczynić się cytryna. Jasne włosy przy twarzy nabrały intensywnego miedzianego koloru. W świetle dziennym nie zauważam czerwonego połysku, natomiast przy zdjęciach z lampą taki odcień się pojawił. Jest pochmurno, więc ciężko zrobić zdjęcie bez lampy, które odda kolor, jaki ja widzę na żywo. Niezawodna placenta dodatkowo uwolniła niesamowity połysk :)


Poniżej zdjęcie z lampą aparatem (loki po nocy z koczkiem skarpetkowym):



Miedziany połysk lepiej oddaje zdjęcie komórką:


W każdym razie odcień "rozbłyska" na rudo w świetle lampy, prawdopodobnie też słonecznym - pochmurne dni nie pozwoliły mi sprawdzić ;)

Edit:

W związku z większości niezasłużonymi zachwytami nad kolorem :P dodaję zdjęcie w pochmurny dzień bez lampy.

 

To zdjęcie uświadomi Wam jak henna kocha światło i co się dzieje, jak go ma mało ;) Już nie lśnię w tłumie, ale kolor nadal jest wielotonowy i zdecydowanie ładniejszy od tego, co dała mi natura. Przynajmniej ja tak uważam ;)


Pozdrawiam Was cieplutko - zwłaszcza, że ponoć duże mrozy mają wrócić ;)

niedziela, 27 stycznia 2013

Koloryzacja szamponetką Marion - tycjan

Postanowiłam odświeżyć kolor, ciekawa byłam jak poradzi sobie z tym szamponetka o trwałości 4-8 myć Marion ;) Zwróciłam na nią uwagę, gdyż była w promocji za 2,29 zł :P

Marion, Szampon koloryzujący kolor 92 TYCJAN



Wg instrukcji należy produkt nałożyć na umyte, wilgotne włosy. Po nałożeniu masować do uzyskania piany i spłukać po 20 minutach (trwałość 4-5 myć) lub 45 minutach (7-8 myć). Ja dodatkowo umyłam włosy szamponem oczyszczającym, odsączyłam lekko, żeby nie kapała z nich woda a następnie nałożyłam szampon. Na całe włosy wystarczyła mi spokojnie 1 saszetka. Po nałożeniu masowałam włosy na całej długości przez chwilę i uzyskałam dużo zwartej piany ;) Szampon nadaje poślizg, więc jego rozprowadzania było łatwe i nie było zagrożenia szarpania włosów. Do tego ładnie pachnie ;) Miła odmiana po tępej mieszance henny :P Spłukałam po ok 50 minutach i użyłam odżywki bez spłukiwania.

Skład:



Efekty:


Mam ciemniejsze włosy niż zaleca producent, więc spodziewałam się, ze efekt z obrazka mnie nie dotyczy :P Kolor jaki uzyskałam był ciemniejszy i bardzo zbliżony do koloru po hennie ;) Do tego włosy są gładkie, miękkie i ładnie pachną ;) Same zalety normalnie :P

bez lampy:



widać różnicę w kolorze włosów u nasady i jaśniejszych końców, niestety lekko koloryzujące produkty, których używam nie są w stanie całkiem zniwelować tego kontrastu a po trwałą farbę nie chcę sięgać. To trwała pianka koloryzująca w ciemnym odcieniu pozbawiła części pigmentu moje włosy. W sumie bardziej podoba mi się kolor jaśniejszych końców :P, ale nie widzę siebie rozjaśniającej co miesiąc odrostów i farbującej włosy na rudo, a już na pewni nie henną :P Mogłabym wylądować z deszczu pod rynną :P




















z lampą:



Podsumowując muszę stwierdzić, ze produkt spełnił moje oczekiwania. Jeszcze pozostaje kwestia trwałości - okaże się czy wytrzyma chociaż te 4 mycia ;) Produkt jest tani, ma bardzo wiele kolorów - w tym rudości i bordo :) Skład ma niezły - przed zapachem ma sok z aloesu i hydrolizowaną keratynę. Pokusiłabym się o stwierdzenie, ze to odżywka koloryzująca. Porównując łatwość stosowania do henny zdecydowanie skłonna bym była przerzucić się na szampon, jednak trwałość koloryzacji na pewno będzie mniejsza. Myślę, że szamponetka Marion to dobry sposób na szybkie i łatwe odświeżenie koloru bez narażania włosów na zniszczenia. Dodatkowo kolory można mieszać i przy regularnym farbowaniu co 2 tygodnie mogłaby być to jedyna metoda koloryzacji. Przykładem jest Czarna Orchidea ;)


Używałyście szamponetek Marion? A może znacie i polecacie produkt innej firmy?