Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualizacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2014

Podsumowanie zapuszczania włosów: styczeń 2012 - 2014

Nowy rok, czas na noworoczne postanowienia i na podsumowania ;) Pomysł zapuszczania włosów zrodził się w mojej głowie w styczniu 2012 r. Wtedy po raz pierwszy wpisałam w google hasło "zapuszczanie włosów". Wynikiem nr 1 był wizaż ;) Na pewno nie jesteście zaskoczone ;) Czytanie wątków łatwe nie było, zwłaszcza, że zawierały one tysiące postów. Dość szybko jednak zorientowałam się, "kto dobrze w temacie prawi" i przeglądałam profile tylko tych osób i posty przez nie pisane. Podziwiałam galerie, czytałam posty i wizażowe blogi. Największe wrażenie wywarła na mnie Narek. W jej galerii zobaczyłam jej przemianę i byłam zachwycona :) Potem zwróciłam uwagę na włosy Czarnej Orchidei i po nitce do kłębka trafiłam na jej bloga. Blogosfera była dla mnie lepszym miejscem do poszukiwania opinii i tak stałam się obserwatorem coraz większej ilości blogów dziewczyn, których włosy czy sposób pisania mnie zafascynowały ;) Anwen, BlondHairCare, Czarownicująca czy Kascysko coraz silniej "wciągały" mnie w wiedzę tajemną :)

Skąd pomysł na takie głębsze przemyślenia? Blondregeneracja ogłosiła akcję-motywację:


Postanowiłam podsumować swoje zapuszczanie i zmotywować siebie, a mam nadzieję, że także innych do działania ;)

Jak zapuszczanie przebiega u mnie?


Zaczynałam w styczniu 2012 z taką oto fryzurą:

Dlaczego? Moje wcześniejsze szaleństwa z włosami znajdziecie TU ;)

Stopniowo włosy rosły, pielęgnowałam je intensywnie i intensywnie uczyłam się stylizacji. Jak zmieniały się moje włosy zobaczycie TUTAJ


Po roku pielęgnacji stan moich włosów i moja widza o ich potrzebach stała się zadowalająca w styczniu 2013: 

Co prawda szalałam z olejami, kosmetykami i domowymi maskami, płukankami. Przyszedł czas "otrzeźwienia", gdy fascynacja nieco przygasła, ale wiedza pozwoliła mi na dobrą pielęgnację mimo poświęcenia mniejszej ilości czasu i kosmetyków ;) Teraz na początku stycznia 2014 jestem zadowolona z włosów, wiem jak się nimi zająć i po prostu zapuszczam:



Dwa lata pielęgnacji przyniosły pozytywne efekty i mogę spokojnie trwać w tym dalej ;)

  


W jakim czasie od początku włosomaniactwa Wy możecie powiedzieć, że wiecie co robicie i jesteście zadowolone z włosów? Czy może jesteście jeszcze na etapie poszukiwań? :)


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym roku, nowych wyzwań, nowych fascynacji i spełnienia w poszukiwaniu szczęścia ;) Pamiętajcie o tym, żeby cieszyć się drobnostkami i nie czekać z niecierpliwością na to jedno wielkie szczęście. Szczęście składa się właśnie z takich małych radości, jest jak mozaika - zbierajcie na co dzień jej mniejsze lub większe elementy a powstanie w nich coś pięknego :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Aktualizacja włosów - grudzień 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu




Stan włosów na dzień 06.01.2014

Korzystałam ze słońca, więc tym bardziej włosy wyglądały świetnie. Do tego ułożyły się całkiem nieźle po koczku-ślimaku ;) Aktualizacja w Good Hair Day zdecydowanie poprawia nastrój ;)





PIELĘGNACJA:


Mycie:


Fructis Fruitty passion i BD fur Mama były dawką nawilżenia, tak potrzebną w sezonie grzewczym ;) Nie powodowały tak dużego obciążenia jak latem. Używałam też mydełka cedrowego Agafii. Co kilka myć starałam się sięgać po produkt silniej oczyszczający: szampon Timotei Jericho Rose w czasie pobytu u rodziców a u siebie żel do mycia twarzy Oriflame ze świetlikiem i cytryną ;) Do mycia twarzy polubiłam mydełko dziegciowe, więc żel postanowiłam zużyć do włosów ;) Zamiast powiększać zbiory kosmetyków do włosów sprawdzam składy w innych kosmetykach myjących. 

Odżywki:


Tutaj misz-masz ;) Używałam tego, na co miałam ochotę :P Dlatego, że większość opakowań mam prawie pełnych, to nie skupiałam się na zużywaniu konkretnego ;) Jedynie maska Bingo SPA kaszmir i kolagen dobiega końca, więc koniec miesiąca i początek stycznia jest czasem, w którym słoik chcę opróżnić ;) Zostało mi na 3-4 użycia. Zadziwia mnie nadal fakt, że moja ulubiona maska nadająca puszystość w tej chwili wygładza mi włosy... Jestem teraz w stanie uwierzyć, że porowatość włosów zmienia się wraz z pielęgnacją ;) Poza Bingo używałam na zmianę maskę marokańską Planeta Organica, balsam Aleppo PO, który jest nowością u mnie, rzadziej odżywkę Fructis Fruitty Passion (obłędnie pachnie, ale jako d/s sprawdza się średnio, rozcieńczyłam ją wodą i spryskuję włosy między myciami lub pod olej - nawilża i cudnie pachnie),  a na skalp i czasem na długość maskę drożdżową Agafii (zapach ciasteczek mimo używania już 2 opakowania nadal mnie zachwyca). W czasie pobytu u rodziców używałam maskę Love2Mix z acai i perłą (zawiozłam ją Mamie i zostawiłam, nie miała żadnej maski do włosów, tylko jedwab! Ma włosy dość krótkie, ale poddawane trwałej i rozjaśniane od wielu lat), a także maski arganowej PO (jak zauważyłam brak masek, to skompletowałam Mamie odpowiedni prezent dla niej i jej suchych włosów - szampon i maskę regenerującą PO z minerałami Morza Martwego oraz maskę arganową PO). 
Jako odżywkę bez spłukiwania, czy raczej serum silikonowe używałam Oriflame Hair X serum termoochronne, a u rodziców jedwab Delia.

Olejowanie:


Nie zapominam o olejowaniu, raz w tygodniu to minimum. Najczęściej oliwką Babydream fur Mama, okazjonalnie innym olejem "kuchennym" lub nawet balsamem do ciała. Dzięki temu nie narzekam na szorstkość końców ;)

Inne:


Nie używam płukanek (zapominam przygotować), nie robię domowych masek (nie mam czasu, jak kupiłam drożdże do mojej ulubionej maski drożdżowej, to z braku czasu postanowiłam drożdże zalać wrzatkiem i wypić :P Tradycyjnie raz w miesiącu nakładam hennę. Tym razem była to Henna z cassią, amlą, neem i bringhraj (z Pole Henny) zalana naparem z imbiru i z dodatkiem soku z cytryny - nałożona na suche włosy, umyte poprzedniego dnia żelem z SLES.

Moje przemyślenia :P


Jakie są moje włosy w tej chwili? Mają lepsze i gorsze dni z przewagą tych OK ;) Do aktualizacji zapozowały wzorowo, miały jeden z najlepszych dni. Każde odstępstwo od normy starałam się naprawić - przyklap zwalczałam suchym szamponem lub myciem silniejszym szamponem, bądź wystarczyło po myciu nałożyć odżywkę z dala od skalpu ;) Chwilową suchość niwelowało spryskanie włosów mgiełką z rozcieńczonej odżywki Fructis (i do tego jak włosy pięknie pachniały!), przed myciem olejowanie, mycie szamponem Fructis i nałożenie silniej nawilżającej maski (oczywiście nie wszystko naraz, gdyż spowodowałoby to przyklap). Jeśli nie układały się dobrze to je związywałam, zaplatałam lub upinałam. Nie mam zbyt wiele czasu na kombinowanie i przejmowanie się włosami. Dzięki temu nie przejmuję się faktem, że danego dnia nie wyglądają dobrze tylko szybko działam żeby stan ten naprawić. 

Uwielbiam swoje włosy! Nauczyłam się, że nie są wymagające czy trudne do opanowania. Małą niesubordynację mogę doprowadzić do dobrego stanu prostym zabiegiem ;) Tego i Wam życzę ;) 

sobota, 7 grudnia 2013

Aktualizacja włosów listopad 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu




Stan włosów na dzień 07.12.2013



Po nocnym dobierańcu na szybko ;)






Często pytacie o kolor włosów. Obok zdjęcie zrobione 2 mycia po hennowaniu bez lampy na dworze (na wsi, stąd "robocza" kurtka :P)





























Pielęgnacja:


Pielęgnacja w listopadzie różnorodna, ale prosta. Nie mam czasu na domowe maski czy płukanki. Posiłkuję się gotowcami.

Szamponów używałam na zmianę. Fructis i Babydream fur Mama dla zapachu i nawilżenia, a co drugie mycie coś mniej obciążającego: mydełko cedrowe Agafii i Bingo z żeń-szeniem, którego chciałam już skończyć, gdyż niewiele mi go zostało. Udało się, więc w kolejnym poście krótka recenzja, taka mini :)

Odżywki pomału są za słabe dla włosów. Sezon grzewczy, kurtki i szaliki dają im się we znaki, więc częściej używam masek. Maska marokańska PO zaczęła sie sprawdzać nawet jako b/s, więc jest to dowód. Nie odciąża ona włosów, nadaje im połysk, gładkość i silnie pachnie. Ma specyficzny zapach, którzy niektórzy lubią, inni nie. Jedni twierdzą, że jest kadzidlany, orientalny a wg mnie pachnie męskimi kosmetykami :P Nie zachwyca mnie, ale jest miłą odmianą, jak włosy pachną i ten zapach kilka godzin po mycui jeszcze czuć ;) Nie przepadam za jej konsystencją, jak masło, ale nie klei się do skóry, tylko lubi grudkami spadać z dłoni i mazać się po skórze zamiast pozostawać na włosach. Dopiero jak rozgrzeje się w dłoniach to jest łatwiejsza w obsłudze. Podobne działanie ma maska Love2mix z acai i perłą, ale o wiele łatwiej ją zastosować, dzięki temu oszczędniej ;)

Na skalp i włosy u nasady używam maski drożdżowej Agafii. Skalp jest w dobrym stanie, nic nie swędzi, nie łuszczy się, nie boli, więc wnioskuję, że niczego mu nie brakuje ;) Możliwe, że wpływa na odżywienie cebulek, ale nie skupiłam się na efektach długofalowych, więc nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić. Efekty doraźne są widoczne. Włosy u nasady są bardziej błyszczące (nie narzekam na matowość włosów a po masce błyszczą bardziej!). Używałam jej też na całe włosy, ale dla końców o tej porze roku jest o wiele za słaba. Są bardziej szorstkie, suche, nie czuć żadnego działania, tak jakbym umyła je tylko szamponem. Dlatego drożdżową zużywam na włosy u nasady i skalp, im też się coś należy a odpowiednio wypielęgnowane teraz będą sprawioały mniej klopotów jak będą bliżej końców ;) Na to liczę.

Przypomniałam sobie o masce BingoSpa z kaszmirem i kolagenem. Bardzo ją lubiłam na poczatku włosomaniactwa, gdyż nadawała puszystość i lekkość włosom. Używałam jej do doproteinowania włosów. Później bombą proteinową była odżywka Artiste regenerująca, którą stosowałam od czasu do czasu, po jakimś czasie częściej. Zawiodłam się, gdyż efektu puszystości już nie uzyskiwałam. Teraz przypomniałam sobie o Bingo i co? Też brak specjalnej objętości. Nie obciąża włosów, ale je wygładza. Wniosek? Chyba porowatość moich włosów zmalała, stały się zdrowsze i efekt protein typu jak piorun w miotłę już mi nie grozi. Niby to dobrze, że włosy są w lepszym stanie, ale jak pragnę opdbjętości to pozostaly mi już tylko płukanki i stylizacja ;)

Balsam Biedronkowy był u mnie za 4 zł, więc musiałam spróbować ;) Jak wspomniałam włosy potrzebują częstszego używania masek, więc balsamy używam rzadko, właściwie na próbę. Odwróciła sie proporcja - głownie maski a raz w tygodniu balsam ;) Podobnie z balsamem Agafii na łopianowym propolisie, którego używam od czasu do czasu teraz, żeby przypomnieć sobie jak działa na moje włosy.

Staram się olejować włosy, chociaż na 30 minut. Używam głównie oliwki Babydream fur mama, czasem spożywczego: orzech arachidowy lub włoski ;) Brak oleju późnym latem był odczuwalny na moich włosach, więc teraz się pilnuję. Zaczęłam chodzić na fitness, gdzie i tak po 15 minutach jestem spocona i włosy mam kiepskie, więc korzystam z okazji i nakładam trochę oleju na długość, zaplatam w dobierańca i idę się wypocić. Po treningu zawsze muszę umyć włosy, więc przy okazji jakieś 2 godzinki wcześniej "poużywają" sobie uleju ;) Stan nie wzbudza zastrzeżeń ;)

Co jeszcze zmieniłam zimą? Używam więcej silikonw. Serum nakładam obficie i często następnego dnia po myciu jeszcze dokładam. Śliskie włosy łatwiej uciekną przed uszkodzeniami z powodu zimowych ubrań ;) Używam Oriflame Hair X balsam termoochronny. Sera tej firmy często zawierają alkohol a niepozorny balsam termoochronny o konsystencji mleczka i opakowaniu jak środek do stylizacji najlepiej nadaje się do ochrony jako silikonowe serum. Duże opakowanie wystarczy jeszcze na kilka miesięcy. 

Myję włosy tylko wieczorem - schną długo i zapalenie płuc miałabym murowane. Suszenie suszarką zajmuje ok. 40 minut przy ciepłym nawiewie. I tak chwilę muszą "ostygnąć", wiec musiałabym wstawać o 4tej :/ Myję wieczorem, podsychają cześciowo same, czasem podsuszam suszarką, jeszcze wilgotne luźno zaplatam lub zwijam w koczek i dosychają same w nocy. Nie ucierpiały jakoś specjalnie na tym ;)

Tradycyjnie koloryzowałam włosy. 18.11 hennowałam BAQ z sokiem z cytryny, dojrzewała 24h, trzymałam 2h. Kolor świetnie łapie, łatwo rozrabia się na gładką masę. Mam zapas, więc dokładniej się z nią zapoznam i poeksperymentuje z dodatkami w kolejnych miesiącach ;) Pani Ula mieszka niedaleko, wiec przy pewnych brakach nie będzie problem ich uzupełnić ;)

Jak Wasze włosy zareagowały na zimę? Bardzo zmieniłyście pielegnację?


Pozdrawiam Was cieplutko! :)


P.S. Nadal jestem zaganiana, więc wybaczcie późniejsze odpisywanie na maile czy komentarze. Każdy z nich bardzo mnie cieszy, uwielbiam odpisywać, ale czasem nawet nie włączam komputera w domu. A w pracy korzystam z niego tylko do pracy ;) Niesamowite jak nowa praca spowodowała, że jestem porządniejsza :P

poniedziałek, 4 listopada 2013

Aktualizacja włosów - październik 2013

Uprzejmie informuję, że nadal jestem w blogosferze, co prawda częściej jako czytelnik, rzadziej jako autor postów, nad czym ubolewam, ale liczę, że będzie tylko lepiej :) Na dowód dzisiejsza aktualizacja:

Stan włosów w poprzednim miesiącu



Stan włosów na dzień 04.11.2013


Końce utrwalone kilka godzin wcześniej żelem, dlatego są bardziej puszyste.


 Pielęgnacja w październiku:

Mycie

Myłam włosy na zmianę mydełkiem cedrowym Agafii i szamponem Fructis Fruity Passion. Przed koloryzacją używałam Bingo z SLES. Mydełko cedrowe sprawuje się dobrze, zmywa oleje, nie przyspiesza przetłuszczania, nie wysusza. Fructis początkowo dość mocno obciążał mi włosy, teraz problemu już nie ma. Po myciu obciążone nie są, chociaż nieco szybciej przetłuszczają się. Bingo działa dobrze, ale nie oczyszcza włosów aż skrzypią, ale moze to kwestia tego, że moje włosy dostały dawkę nawilżenia i trudno je przesuszyć. Nie wiem czy do szamponów można doliczyć mydełko Sesa, gdyż stosowałam głównie w celu odżywienia cebulek i nadania włosom objętości, ale użyłam go w październiku kilka razy. Na zmoczone włosy u nasady i skalp nakładałam spienione mydełko i trzymałam jakiś czas, po czym myłam włosy szamponem. Mydełko mogłam trzymać do 15 minut i zmyć, wtedy efekt był dobry, najlepsza objętość przy 5-7 minutach (mniej więcej, rzadko mierzyłam czas, a jeśli już to zegarkiem była pralka, której pilnowałam, żeby szybko wyjść z wanny zanim mnie zaleje wodą). Jak trzymałam 30 minut to włosy były obciążone i matowe, raz trzymałam godzinę, następnie 2x umyłam włosy szamponem z SLES i mimo to były obciążone, jakby tłuste, sztywne, zbite w strąki i strasznie trudne do rozczesania. Po trzymaniu 5-10 minut jednokrotne mycie wystarczy i włosy są puszyste.

Odżywki

Odżywki dopierałam w zależności od użytego szamponu i od czasu, jaki miałam na mycie. Na szybkie mycie najlepsza byla Diplona - nakładana po myciu ma 30 sekund świetnie ułatwiała rozplątanie włosów i nie było mi jej szkoda ze względu na niską cenę ;) Po szamponie Fructis nie używałam nic na skalp, ani żadnej cięższej odżywki. Dodatkowo dla podtrzymania zapachu najczęściej używałam odżywki z serii Fruity passion. Poza tymi sytuacjami dość często nakładałam maskę drożdżową na skalp, a na długość jajeczną, marokańską PO lub Bingo kaszmir i kolagen. Pełna swoboda, żadnej akcji denko :P Wszystkie kosmetyki mam w podobnej ilości i używałam tylko trzymając się powyższych zasad ;) Do zabezpieczania końców służy mi niezmiennie serum termoochronne HairX z Oriflame, a jako wcierka serum na porost włosów Agafii.

Olejowanie

Po przeanalizowania pielęgnacji we wrześniu postanowiłam pokornie wrócić do olejowania, chociaż godzinkę przed myciem lub chociaż odrobinę na końce. Planu trzymałam się z całych sił, w weekendy nakładałam na noc lub na kilka godzin w dzień olej na suche włosy, tylko na długość. Zazwyczaj olej sezamowy lub BDFM na długość, a Sesa na skalp. Niestety olejowanie skalpu nie sprawdza się u mnie, więc przynajmniej na razie odpuszczam wszelkie oleje typowo skalpowe. Włosy na długości odżyły, końce są mięciutkie, aż miałam odpuścić podcięcie, ale od czerwca nie były ruszane, więc podcięłam ok. 2 cm 20.10.

Koloryzacja

Koloryzowałam włosy dwukrotnie (nie piszę farbowałam, gdyż nie używałam farby tylko szamponu i henny). Odświeżyłam kolor 12.10 szamponetką Marion, kolor Tycjan. Jest to najlepszy odcień, imituje włosy po hennie ;) Szybko się zmywa. Dotarła moja porcja ziół od p. Urszuli z Pola Henny (kupiłam w przedsprzedaży kilogram), więc już 21.10 zabrałam się za BAQ hennę. Więcej na ten temat w oddzielnym poście.


środa, 2 października 2013

Aktualizacja włosów - wrzesień 2013

Z powodu wielu zawirowań życiowych moja doba uległa drastycznemu skróceniu. Albo ja nie potrafię opanować czasu. Dlatego wybaczcie fakt, że nie piszę żadnych pożytecznych postów, staram się chociaż trzymać aktualizacji i inwentaryzacji kosmetyków do włosów, które dzięki niewielkiej ilości wolnego czasu nie rozrastają się ;) A jak tam moje włosy w tym zaganianym czasie? Same zobaczcie:

Stan włosów w poprzednim miesiącu



Stan włosów na dzień 02.10.2013





 Pielęgnacja we wrześniu:


Olejowanie praktycznie zaniechałam. Na blogach ruszyła akcja intensywnego namaszczania włosów olejami a ja wzięłam z nimi rozwód. Powód? Wieczorem jak wracam do domu to myję głowę, nakładam odżywkę, która ma czas zadziałać, gdy biorę prysznic. Po prysznicu spłukuję i już. Końce straciły dawną miękkość, przenawilżenie już mi nie grozi...

Mycie


Zazwyczaj używałam mydełko cedrowe Agafii, które zawiera MLS. Co kilka myć używałam Fructis Fruity Passion, który zawiera ALS. Zauroczył mnie jego intensywny, rześki owocowy zapach. Uprzjemnia mi mycia i jest taką moją aromaterapią ;) Szampon jest przeznaczony do suchych włosów, zawiera olej kokosowy, więc nie ma mowy o stosowaniu go co mycie. Obciąża włosy, ale stosowany co drugie już jest ok ;) Co jakiś czas i koniecznie przed hennowaniem myłam Bingo ze SLES. Skóra głowy nie buntowała sie, zmiana szamponów jej nie szkodziła. Z powodu ograniczonego czasu na olejowanie i odżywkowanie pod koniec miesiąca Fructis przestał mnie obciążać. Niby to dobrze, ale niestety świadczy to o wysuszeniu włosów. Zwłaszcza końce dają o sobie znać.


Odżywka


Jako odżywki d/s nadal zużywałam Artiste regenerującą, jako dawkę protein. Odżywkę Romantic ambitnie postanowiłam wykończyć, zdarzało się, że służyła mi jako b/s. W zestawie z szamponem Fructis kupiłam odżywkę Fructis Fruity Passion, która pachnie mniej intensywnie niż szampon, więc używałam jej zazwyczaj w duecie z szamponem, aby "utrwaliła" zapach na włosach. Używałam też maski Love2Mix z acai i perłą (mój pewniak) i Planeta Organica Czarną maskę marokańską, które zapach wciąż mnie intryguje. Nadal nie wiem czy go lubię, ale włosy po myciu zachowują go na długo ;) Na skalp nakładałam maskę drożdżową Agafii. Uwielbiam jej ciasteczkowy zapach. Jak widać używając kosmetyków do włosów we wrześniu dużą rolę grał zapach. Aromaterapia jest idealną metodą na ukojenie nerwów, czy pobudzenie do działania ;)

Odżywką b/s czasem była ta d/s. Zazwyczaj używałam silikonowego serum - jedwab Delia (na wyjeździe) i balsam termoochronny HairX, który wzbogaciłam olejkiem arganowym.

Olej


Dramat! Olejowałam włosy tylko 2 razy - raz oliwą z oliwek na godzinę i raz olejem kokosowym na 2h na suche włosy. Podejrzewam brak olejowania jako winowajcę "podsuszenia" włosów. Końce są szorstkie, włosy trudno obciążyć. Wniosek: olejowanie to podstawa. Maski i odżywki nie dadzą bez olejów spektakularnych efektów!

Inne


06.09.2013 Marion szampon koloryzujący burgund - piana była fioletowa, więc z obawy o efekt końcowy po spłukaniu umyłam jeszcze włosy szamponem. Wyszedł ciemny brąz o chłodnym odcieniu! Na szczęście spłukał się szybko...A chciałam nadać bordowy blask włosom na wesele :P

17.09.2013 Farbowanie mieszanką: Henna 70%, cassia 30%, napar z rumianku, łyżka miodu. Kolor jak poprzednio, u nasady bardziej złoty.


Pozdrawiam Was cieplutką z kubkiem gorącego Theraflu w rękach :( Dojeżdżam rowerem do nowej pracy (zajmuje mi to 20 minut, a jedyny autobus, który mi pasuje wymusza wyjście z domu godzinę wcześniej!) i chyba się doprawiłam... Ale walczę dalej ;)

wtorek, 3 września 2013

Aktualizacja włosów sierpień 2013 r.

Stan włosów w poprzednim miesiącu



Stan włosów na dzień 02.09.2013



 Pielęgnacja w sierpniu:


Tym razem nie spodziewajcie się jak zwykle kilometrowego posta o pielęgnacji włosów. Sezon urlopowy, a w związku z tym wyjazdy sprzyjały minimalizmowi ;) Dodatkowo byłam w różnych miejscach, miałam do dyspozycji inne kosmetyki i oleje. Nie mam pojęcia co włosom służyło, a co nie. W czasie upałów i tak szybko traciły na wyglądzie, zwłaszcza w trakcie intensywnego urlopu rowerowego. Panowie z forum rowerowego okazali się być czynnymi zawodnikami i oprowadzili nas po ciekawych ścieżkach zabójczym tempem. Niestety wymiękłam wjeżdżając pod górę laskiem przy Kopcu Kościuszki :P Kilka kilometrów rowerem górskim tempem 30km/h z finałem na górze stromego zbocza... Cienka w uszach jestem i tyle, bo to miała być tylko rozgrzewka! :D Wracamy do tematu:

Mycie


Do mycia skończyłam Babydreama, nawet raz czy dwa dodałam do niego glinkę. Testowałam mydełko cedrowe Babuszki Agafii z MLS, a także skuszona zapachem Fructis Fruitty Passion z ALS. Myłam zazwyczaj OMO, ale nie zawsze. kilka razy do pierwszego mycia używałam mydełka Sesa.


Odżywka


Jako odżywki d/s zużywałam Artiste regenerującą, jako dawkę protein. Maska Love2Mix była ze mną zwłaszcza pod koniec miesiąca, na zmianę z maską Romantic, której odlewkę dałam Mamie i z tego co widzę nie zużywa...Do tego próbki Oriflame z łopianem i grejpfrutem.

Odżywką b/s często była ta d/s ;) czasem krem ISANA. Zazwyczaj używałam silikonowego serum - Marion kuracja z olejkiem arganowym, jedwab Joanna, jedwab Delia i balsam termoochronny HairX.

Olej


Olejem skalpowym była Sesa, a na resztę włosów co popadnie! Szukałam w kuchni, łazience i nakładałam oliwę z oliwek, krem Isany, olej kokosowy, oliwkę Babydream fur Mama. Czasem na suche, czasem na mokre włosy z odżywkę lub bez.

Inne


Płukanki - jak coś ciekawego mi się przypomniało, maski domowe z jajkiem. Do tego cassiowanie i hennowanie.


A jak mają się Wasze włosy? W wakacje miałyście dla niech więcej czy mniej czasu? :)
U Was też jesień za oknem? Wieje deprechą  :P

środa, 31 lipca 2013

Aktualizacja włosów - lipiec 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu



Stan włosów na dzień 31.07.2013

Włosy po samodzielnym wyschnięciu, bez jakiejkolwiek stylizacji. Porównując zdjęcia urosły, że hej - chyba mniej niż 1 cm :P Ale z wcieraniem było cienko, wiec nie powinnam się dziwić ;)

 Pielęgnacja w lipcu:


Mycie


Zazwyczaj myłam włosy metodą OMO z zastosowaniem balsamu Romantic. Do codziennego mycia służył mi szampon Babydream (w opakowaniu spieniającym po farbie Wellaton jego wydajność jest wręcz nieskończona!), do oczyszczania szampon ze SLES bez silikonów lub nawet SLESowy żel do mycia twarzy ;) Szybka analiza składu i wio! :P W czasie wyjazdu myłam włosy próbką płynu Johnson and Johnson 3w1. Słabo myje. Raz nie domył Sesy! Mimo dwukrotnego namydlania. Musiałam myć włosy ponownie, wybrałam szampon ze SLESem i zafundowałam sobie swędzenie do kolejnego mycia :/ Nie dorasta Babydreamowi do pięt a jest kilkakrotnie droższy, do tego rzadszy i słabo się pieni. Na próbce poprzestanę. Przypomnialam sobie o oddelegowanym do mycia ciała mydełku nepalskim, gdy postanowiłam walczyć z wypadaniem przy pomocy olejku Sesa i mydełka Sesa jako wsparcie kuracji. Jak pisałam wcześniej (TU) mydełko do mycia włosów nie sprawdziło się, ale przecież osad mydła przy twardej wodzie jest logiczny. Przeczytałam o mydełku Sesa, że trzeba namydlić głowę, zostawić pianę i użyć potem szamponu. Tak samo zaczęłam postępować z mydełkiem nepalskim i jest git ;) Mydełko łagodzi skalp, zostawiam na max 5-10 minut z obawy przed obciążeniem i zmywam szamponem. W ten sposób stosuję też Sesę, ale trzymam dłużej. Jak tylko mam czas to dbam w ten sposób o skalp - metoda w fazie testów, więc o rezultatach nie powiem ;)


Odżywki d/s


Zazwyczaj używałam balsam regemerujący Agafii, który ma się ku końcowi. Lubię go, nawilża zdecydowanie lepiej niż moje 2 pierwsze balsamy Agafii: codzienny i specjalny, które zraziły mnie do ziołowych balsamów. Jednak wersja regenerująca i oczekująca w kolejce na propolisie łopianowym zawierają olejki i lepiej wpływają na włosy. Końce są również nawilżone, ale na nie nakładam troszkę więcej balsamu. Wkrótce napiszę o nim więcej. Kilkakrotnie przy poczuciu słabszego nawilżenia lub po myciu SLESem włosy upiększała niezawodna maska Love2mix. Na włosach pojawiła się także maska drożdżowa Agafii, która na długość nadaje się, ale pokładam nadzieję w jej skalpowe działanie ;) W czasie pobytu u rodziców włosy nawilżał i z niewiadomych przyczyn prostował Potters aloesowy, a nawilżała i zabezpieczała przed szamponem maska Romantic, której odlewkę dałam Mamie jako próbę zarażenia włosomaniactwem :P. Jednak najcześciej używa "swoich" masek - silikonowych, ładnie pachnących :P Uwielbia Kallosa, którego 250 ml słoiczek zużywała miesiącami - ma krótkie włosy i nakłada tylko odrobinę. Jedyne co zdziałałam to przypomniałam jej domowe maski i czasem nałoży żółtko z oliwą na włosy.


Odżywki b/s, zabezpieczenie


W lipcu nadal zabezpieczałam końce kuracją arganową Marion - już prawie denko :P Nadal uwielbiam jej zapach i kolor :P Będąc u rodziców używałam jedwabiu Delii. W dni bez mycia gdy miałam dużo przebywać na słońcu używałam "swój" spray (tonik aloesowy Ziaja, silikonowa maska Matrix (próbka), olej arganowy, zielona herbata, woda destylowana, kilka kropli kwasu mlekowego). Częściej niż sprayu używałam kremu do rąk i ciała, który po smarowaniu skóry pozostawał na dłoniach i nimi ugniatałam końce ;)


Wcierki


Na początku lipca wcierałam tonik na bazie kozieradki z dodatkiem innych ziół i zakonserwowany alkoholowym tonikiem do twarzy. Później postawiłam na olejowanie i maskowanie skalpu przed myciem. Rozpoczęłam testy oleju Sesa i maski drożdżowej Agafii. Robię co mogę, żeby dogodzić skalpowi i przytrzymać włosy przy sobie. Jak moje działania nie przyniosą rezultatu to sięgnę po do tej pory niezawodną Rzepę Joanny - przynajmniej babyhairy wyhoduję.


Olejowanie


Olejowałam oliwką Cien (na bazie oliwy z oliwek), olejekm sezamowym i raz oliwą z oliwek na suche lub zwilżone wodą (lub wodą z ryżu, zieloną herbatą) włosy. Czasem nakładałam na włosy balsam lub maskę i dopiero olej. Skalp zaczęłam olejować Sesą, nawet wymieszaną z maską drożdżowa Agafii. 


Suplementy


Popijam często pokrzywę, można powiedzieć że zapominam raz na kilka dni ;) Łykam magnez (pokrzywa skutecznie mi go wypłukuje). Włosowy suplement planuję na sierpień ;)

Inne

 

Hennowanie pierwsze 06.07 (nieudane) i drugie 14.07 (zdecydowanie skuteczniejsze).



Podsumowując: zaczęłam walkę z wypadaniem, wprowadziłam olejowanie i maskowanie skalpu. Może przyda się po kuracji alkoholową wcierką. W ruch poszły też mydełka. Długość to jedno, ale smętne rzadkie włosy nie zdobią. Muszę popracować nad gęstością. Stylizacja maskuje problem, ale w odpływie widzę nadal spory kłębek włosów i nie zmienia się to mimo moich działań :/ Włosy na długości nie narzekają - jak znajduję czas dla skalpu to i długość ma ucztę ;)



A jak Wasze włosy? Radzą sobie z upałami? ;)



poniedziałek, 1 lipca 2013

Aktualizacja włosów czerwiec 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu






Stan włosów na dzień 01.07.2013

 

Włosy po rozpleceniu dobierańca skośnego. Są mocno uniesione u nasady przez co krótsze. Na początku czerwca były podcięte u fryzjera.


Pielęgnacja w czerwcu:


Mycie


Czerwiec upłynął pod znakiem szamponów dziecięcych. Głównie Babydream, który świetnie sprawdza się w myciu metodą kubeczkową - konkretnie miałam opakowanie po Wellatonie, które produkowało piankę. Nie podrażnił, domywał oleje, jest tani czyli jest świetny. Przez tydzień J&J 3w1 łagodny płyn do ciała i włosów, którego próbkę otrzymałam od producenta. Pieni się lepiej, dobrze myje, tylko jest droższy dwukrotnie. Zazwyczaj myłam metodą OMO, jako pierwsze O  balsam Romantic.Do głębszego oczyszczania służył mi szampon Bingo lub żel do mycia twarzy ze SLES Oriflame. Doszłam do wniosku, że za dużo mam żeli do twarzy, a używam głównie mydełka dziegciowego. Oczyszczam włosy raz na jakiś czas, więc skoro twarzy nie podrażnia to skalpu nie powinien. Coraz mniej moich myjadeł do włosów jest szamponem :D Zdarzyło mi sie raz umyć włosy odżywką Romantic. Domyła włosy, ale niepotrzebnie użyłam odżywek i serum na końce, więc były posklejane. Włosy u nasady były świeże.


Odżywki d/s


Majowe zużywanie spowodowało, że zachciało mi się nieco urozmaicenia. Wypróbowałam balsam Agafii na łopianowym propolisie, używałam maski jajecznej Agafii (która umila mi czas swoim zapachem, szkoda, że nie zostawia go na włosach). Często gościła na włosach w różnej formie maska Love2Mix z acai i perłą, o której chciałam wyrobić sobie opinię (więcej TU). Często używałam balsam regenerujący Agafii, a przy braku protein Artiste regenerująca. Dla przyjemności zapachu proteinki dostarczałam w postaci maski jajecznej Agafi. W czasie wizyty u rodziców prym wiódł balsam Ms Potters aloes i jedwab. Nie obciąża włosów, są puszyste, ale je rpostuje. Szybko tracą skręt po ślimaku. Dziwna sprawa ;)
Zdarzyło mi się "modzić z odżywkami przed myciem. Raz wypróbowałam odżywkę z imbirem, cynamonem i amlą, która mi się spodobała, chociaż podrażniła czoło i kark, więc postanowiłam zrezygnować z cynamonu. Dwukrotnie nakładałam maskę drożdżową z dodatkiem imbiru i podrażnienia nie zaobserwowałam ;)


Odżywki b/s, zabezpieczenie


W czerwcu nadal zabezpieczałam końce kuracją arganową Marion - już nie pamiętam od kiedy. Wydajność to niewątpliwa zaleta tego produktu. Możliwe, że w lipcu go skończę :P Standardowo będąc u rodziców używałam jedwabiu Delii.  W dni bez mycia stosowałam "swój" spray (tonik aloesowy Ziaja, silikonowa maska Matrix (próbka), olej arganowy, zielona herbata, woda destylowana, kilka kropli kwasu mlekowego).


Wcierki


Na początku czerwca używałam serum przeciw wypadaniu Agafii, a po jego skończeniu prawie cały miesiąc wcierałam tonik na bazie kozieradki z dodatkiem innych ziół i zakonserwowany wodą brzozową Barwy. Stosowany po myciu, ale także na suche włosy między myciami. Unosił włosy u nasady i usztywniał. Wyglądały na świeższe ;) Przy olejowaniu włosów wtarłam kilka razy Jantar, aby go skończyć ;)


Olejowanie


Olejowałam oliwką Cien (na bazie oliwy z oliwek) na suche lub zwilżone zieloną herbatą włosy. Jak puszyły się i wyglądały na suche to olejowałam na mokro, czasem nakładając pod olej jeszcze odżywkę. Przy braku czasu na maskowanie ratuje mnie nocne olejowanie :D


Suplementy


Popijam czasami pokrzywę, a także łykałam biedronkowy Vitalsss skrzyp. Nie rozglądam się za suplementami - trzeba wcinak świeże witaminki. Truskawki i czereśnie wychodzą mi już uszami, ale muszę się najeść na zapas. Niedługo się skończą ;)


Inne

 

06.06.2013 FRYZJER ;) Podcięte i lekko wycieniowane końce, zrobiona grzywka na bok, którą poprawiłam w domu po swojemu :P

Hennowanie Heenarą 08.06

 


A jak się mają Wasze włoski? :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Aktualizacja włosów maj 2013 r.


Stan włosów w poprzednim miesiącu 





Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane. Włosy obcięłam w kwietniu o około 2-3 cm. Jak przebiegał kwiecień możecie zobaczyć TU. W maju rosły swobodnie ;) toteż w czerwcu czas coś z tym zrobić :P
















Stan włosów na dzień 02.06.2013



 Włosy po całonocnym koczku ślimaku, który rozplotłam 2-3 godziny wcześniej, gdyż miałam wrażenie jeszcze wilgotnych włosów. Okazało się, że po wieczornym myciu przedobrzyłam z nałożeniem jedwabiu, przejechałam jeszcze nakremowanymi dłońmi (za dużo wzięłam kremu na dłonie i chciałam poczęstować nim włosy). Włosy były nieco posklejane. Po rozczesaniu momentalnie wyprostowały się - zdjęcie na końcu. Co za dużo to niezdrowo :P


Pielęgnacja w maju:


Mycie


W tym miesiącu znowu myłam włosy Facelle - chciałam go skończyć i udało się ;) Nadal uważam, że myje świetnie. Jako głębsze oczyszczenie nadal stosuję szampon ze SLES Bingo z żeń-szeniem i zieloną herbatą - tradycyjnie raz w tygodniu (koniecznie przed farbowaniem). Z powodu wyjazdów zdarzyło mi się myć włosy szamponem Babydream fur Mama, który spodobał się mojej Mamie - to jej pierwszy szampon bez SLES :D Mimochodem przeciągam ją na lepszą stronę mocy :P Prawie zawsze myłam metodą OMO, jako pierwsze O służył mi balsam Romantic, który stosowałam zawsze w domu (w czasie wyjazdów nie myłam OMO).


Odżywki d/s


W maju skupiłam się na zużywaniu tego, co mam ;) W większości kosmetyki mam prawie nowe, więc denko nie jest tu przyczyną a raczej chęć "ogarnięcia" działania i wpływu kosmetyków na moje włosy. Zdarza mi się użyć czegoś innego dla przyjemności i odmiany "zapachowej" (pachnąca ciasteczkowo maska jajeczna Agafii). Używałam głównie balsamu regenerującego Agafii i maski Love2Mix z proteinami perły. Przymierzam się do jej recenzji ;) Przy pośpiechu zdarzyło mi sie użyć balsamu Romantic w OMO przed i po myciu :P W weekend majowy byłam u rodziców i używałam obecnego tam Pottersa aloesowego (mam wrażenie, że tylko ja go używam i stoi i czeka na mnie:P). W czasie późniejszego urlopu nie brałam kosmetyków pełnowymiarowych tylko próbki, które trzymam właściwie nie wiem w jakim celu :P Trzeba je zużyć przed datą ważności i wyjazd był do tego okazją. Zwłaszcza, że potrzebowałam odżywek ułatwiających rozczesywanie, które nakładałam na krótko - nie po to mam urlop, żeby siedzieć w domu ;) Zrobiłam kilometry na rowerze, więc włosy miałam głównie związane. W tym czasie używałam odżywki Oriflame przeciwłupieżowej z grapefruitem i łopianem.


Odżywki b/s, zabezpieczenie


W maju zabezpieczałam końce kuracją arganową Marion. W weekend majowy używałam jedwabiu Delii a  w czasie tygodniowego urlopu używałam serum wygładzające Joanna. Raz użyłam nowego nabytku - balsamu termoochronnego Hair X Oriflame. Stosowałam też spray zrobiony przez siebie (tonik aloesowy Ziaja, silikonowa maska Matrix (próbka), olej arganowy, zielona herbata, woda destylowana, kilka kropli kwasu mlekowego) zazwyczaj na suche włosy w dzień, gdy nie myłam włosów i chciałam je nawilżyć lub odświeżyć skręt. 


Płukanki


Maj nie był miesiącem płukanek :P Użyłam dwóch po 1 razie:

płukanka piwna
płukanką z wodą brzozową ISANY


Wcierki


Cały miesiąc wcierałam serum Agafii na porost włosów. Serum wcieram po każdym myciu co drugi dzień -czasem używałam w trakcie olejowania włosów. Zdarzyło się, że przy olejowaniu włosów wtarłam Jantar w skalp ;) Miałam w czasie urlopu 2 przerwy - w weekend majowy a później urlop tygodniowy.


Olejowanie


W maju chciałam zużyć masło shea, które wymieszałam z oliwką BD fur Mama, dzieki czemu łatwiej było mi je nakładać. Nakładałam na suche lub zwilżone włosy na kilka godzin, czasem na noc. Kilka razy kremowałam włosy ISANĄ kakaową lub oliwkową a pod koniec miesiąca zaczęłam olejować oliwką Cien (na bazie oliwy z oliwek). Olejowałam głównie na 30 min do kilku godzin przed myciem, rzadko na noc.


Suplementy


Wróciłam do pokrzywy, ale nie tak intensywnie jak kiedyś. Robię napar z pokrzywy z czerwoną, zieloną lub owocową herbatą ;) Przyjmowałam do 10.05 Humavin N z drożdżami piwnymi i wit. z grupy B. Od 11.05 zaczęłam łykać Vitallsss ze skrzypem z Biedronki. Miałam tygodniową przerwę w trakcie urlopu i kilkudniową w weekend majowy ;) Paznokcie to dramat, zajadów brak, raz pojawiło się pęknięcie w konciku, ale wyleczyłam je w 1 dzień 7% maścią propolisową (to cudo! goi błyskawicznie. Maść 3% jest słaba - szkoda zawracać sobie nią głowy, a 7% to CUDO!).


Inne


14.05.2013 farbowanie szamponetką Marion mahoń



Ładna pogoda, urlop i ogrom pracy poza dniami wolnymi spowodował, że mniej przejmowałam się włosami. Dzięki temu zauważyłam większy przyrost :P Jest on też spowodowany długo wyczekiwaną wiosną czy raczej latem a moze wszystkimi porami roku w jednym miesiącu (wiosna 1 dzień, potem lato a na koniec miesiąca mamy jesień, tylko śniegu brak :P). Cały czas chodzi za mną grzywka i w czerwcu planuję iść do fryzjera - zakupiłam groupon za 15 zł na mycie i strzyżenie - za taką cenę boję się iść, ale znalazłam opnie salonu w necie i były pozytywne. Mam nadzieję, że w podcięciem końców i zrobieniem grzywki sobie poradzą. Jak nie to mam dużo gumek do włosów i spinek :P Mam potrzebę zmian i grzywka to najmniej inwazyjna metoda ;) W razie czego możecie spodziewać się za kilka dni łzawego posta o tym, że nie powinno się chodzić do fryzjera za 15 zł :P Mimo wszystko mam nadzieję, że będzie to post pochwalny :D

piątek, 29 marca 2013

Aktualizacja włosów - marzec 2013 r.

Stan włosów w poprzednim miesiącu 




Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane 28.02.2013 r. Długość ok. 54,5 cm.


Stan włosów na dzień 29.03.2013




Włosy niestylizowane, rozczesane po myciu.



























Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane. U góry z lampą, niżej w świetle dziennym przy oknie.

Włosy urosły około 0,5 cm. Długość ok. 55 cm. Objętość kucyka 7 cm.


Pielęgnacja w marcu:


Mycie



W tym miesiącu postawiłam na szampon jako szampon :P Żele do higieny intymnej służą mi teraz tylko zgodnie z przeznaczeniem. Do codziennego mycia służy mi szampon Babydream. Oczywiście metodą OMO z Lorysem jako pierwsze O. Pod koniec miesiąca zaczęłam dodawać kilka kropli kwasu mlekowego do  buteleczki, w której rozrabiam szampon. Ma on za zadanie obniżyć lekko pH Babydreama. Na razie za wcześnie na ocenę, czy daje to jakikolwiek efekt na włosach.Bardziej dogłębne oczyszczanie funduje mi szampon ze SLES Barwa czarna rzepa i po jej skończeniu Bingo z zeń-szeniem i zieloną herbatą - tradycyjnie raz w tygodniu (koniecznie przed hennowaniem).


Odżywki d/s



W marcu postawiłam na różnorodność. Używałam Artiste regeneracyjną solo lub z masłem shea i oliwką BDFM, Balsam Agafii domowy solo lub z amlą, żelem aloesowym, żelem lnianym, kolagenem i elastyną (oczywiście dodatki opcjonalne - nie mieszałam wszystkiego naraz za każdym razem, raz jeden dodatek, raz drugi), a także Bingo kaszmir z żelem lnianym i Shikakai. Raz w tygodniu postawiłam na maskę Love2Mix z acai i proteinami perły. Maska zachwyciła mnie wygładzeniem i jednoczesnym brakiem obciążenia. Zamierzam nakładać ją regularnie raz w tygodniu (nakładana codziennie prawdopodobnie może obciążyć, poza tym jest dość droga i na tyle świetna, że szkoda mi ją zużyć w dwa tygodnie codziennego stosowania. Przynajmniej włosy będą miały różnorodność ;)).


Dwukrotnie nakładałam domową maskę drożdżową przed myciem. Jako dodatki służyły mi opcjonalnie mleko, kozieradka, placenta, kolagen z elastyną, reszta oleju rycynowego, sezamowego lub z orzecha włoskiego, oliwka BD, sól gorzka, skrobia ziemniaczana, a także balsam Agafii domowy.



Odżywki b/s, zabezpieczenie



W marcu stosowałam odżywki d/s po każdym myciu (wyjątkiem były dni, gdy nakładałam maskę przed myciem), toteż b/s stosowałam tylko preparaty do zabezpieczenia włosów: kurację arganową Marion solo lub z kroplą olejku arganowego, który kupiłam do twarzy (i codziennie wieczorem na twarzy ląduje ;)), a w przypadku lżejszego odżywienia d/s jeszcze spray Schauma Repair and Care (z masłem shea i ekstraktem z kokosa). Polubiłam ten spray. Jest bardzo gesty i treściwy, więc rozcieńczyłam go wodą mineralną. teraz mogę psikać kilkukrotnie bez obawy obciążenia. Wcześniej 3 psiknięcia i koniec ;) Spray powinien mi wystarczyć jeszcze na miesiąc. Co najmniej :P Kusił mnie spray Schauma Krem i olejek, ale zanim wykończę obecny może mi się zdanie zmienić i być może skuszę się na lżejszy spray np.: Marion lub sama coś wymodzę ;) Spray stosowałam też na suche włosy następnego dnia, w którym nie myłam włosów. Jeśli wydawały się suche i szorstkie to psiknęłam kilka razy Schaumą i było ok, ale przy stosowaniu na suche włosy trzeba jeszcze precyzyjniej i oszczędniej go używać, bo może sprawić, ze włosy będą wyglądały jak przetłuszczone.



Płukanki


Miesiąc płukanek także u mnie się skończył :P Ale staram się od czasu do czasu o nich pamietać. W marcu płukałam dwa razy:

1. płukanką mandarynkową
2. płukanką z wodą brzozową ISANY



Wcierki



Do 15.03 kończyłam tonik Agafii przeciw wypadaniu. Wcierałam go codziennie - na skalp podczas olejowania przed myciem i następnego dnia po myciu. Po jego skończeniu serum Agafii na porost włosów. Serum stosuję co drugi dzień - tylko po myciu. Zawiera m.in. ekstrakt z papryki, klimbazol, producent zaleca stosowanie 2-3 razy w tygodniu, więc postanowiłam nieco ograniczyć wcieranie - tylko po myciu, więc i tak wychodzi 3-4 razy w tygodniu ;)


Olejowanie



W pierwszej połowie miesiąca kontynuowałam sposób z lutego:  tonik Agafii przeciw wypadaniu na skalp, na długość domowy spray olejowy (woda, odżywka Romantic, olej z orzecha włoskiego, żel aloesowy, kolagen z elastyną) - praktycznie przed każdym myciem. Po skończeniu mieszanki z mniejszą intensywnością nakładałam na długość na suche włosy masło shea z oliwką BDFM. Skalp miał spokój ;)


Suplementy


Cały miesiąc Humavit N i tradycyjnie cały miesiąc intensywnie piłam napar z pokrzywy i innych ziół (bratka lub rumianku, z dodatkiem herbaty czerwonej lub bez). Kilogramowa torba pokrzywy zmniejsza się, wiec pewnie jeszcze miesiąc i przerwa ;)



Inne



16.03.2013 farbowanie indyjską henną naturalną z Rosji:  HNA rosyjska.


W marcu włosy przechodziły różne fazy - od elektryzowania się do przyklapu. Dlatego częściej sięgałam po SLES. Zbyt długa zima dość wyraźnie mi doskwiera (samochód dokłada swoje 3 grosze, padł mi akumulator, kupiłam nowy - stary miał 6 lat :P, ale po miesiącu nowy padł, więc teraz trzeba sprawdzić czy akumulator jest felerny czy jednak autko pobiera prąd do nieautoryzowanego użycia, poza tym nadkole woła o blacharza..., muszę podgonić z pisaniem pracy, a w pracy nagle bardzo mnie potrzebują i coraz więcej wymagają, więc nie mam czasu ani siły na nic więcej), a wszystko to odbija się na moich włosach. Ale wiosna w końcu przyjdzie, zrzucimy ciepłe szaliki, czapki i kurtki, a przede wszystkim smutną minę ;)



Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wesołych i pogodnych Świąt! Spędźcie je w najukochańszym gronie najbliższych w towarzystwie radosnych kurczaczków i zajaczków. I co najważniejsze - WIOSNO PRZYBYWAJ!!!! :D




piątek, 1 marca 2013

Aktualizacja włosów - luty 2013 r.

Stan włosów w poprzednim miesiącu 


30.01.2013 r.  ok. 53,5 cm, rozczesane po dobierańcu

Stan włosów na dzień 28.02.2013

Naturalne fale wygniecione podczas schnięcia włosów bez stylizatora


Po całonocnym koczku-ślimaczku, bez stylizatora, nierozczesane



Włosy urosły około 1 cm. Mozolnie zmierzyłam i wyszło ok. 54,5 cm. Są bardziej puszyste, więc ciężko mi je wyprostować do mierzenia.


Pielęgnacja w lutym:

Mycie



Do codziennego mycia w styczniu używałam Intimelle - nadal "intymne" szampony :P Intimelle jest dość rzadki i słabo się pieni, ale dobrze oczyszcza włosy. W większości myłam włosy metodą OMO z Lorysem w roli pierwszego O - litrowy słój powoli dobija dnia ;) Do silniejszego oczyszczania używałam nadal Barwy z czarną rzepą, która już praktycznie widzi dno - zostało na ok. 1 mycie. Zastąpi ją szampon Bingo Spa z żeń-szeniem. Intensywniejsze oczyszczanie wypadło standardowo przed hennowaniem i pod koniec miesiąca, gdy mimo intensywnego odżywiania przed myciem i nakładania po tym tylko b/s na długość włosy u nasady "przyklapły". Może im za dobrze było? :P

Odżywki do spłukiwania


Jako odżywka d/s, zwłaszcza w pierwszych 2 tygodniach stycznia służył mi balsam Agafii specjalny z amlą na skalp oraz Isana babassu z oliwką Cien na długość. Balsam ziołowy był zbyt słaby na długość, więc posiłkowałam się bardziej nawilżającą odżywką ;) Amla dodawana do odżywki ochładzała kolor - 
Okazjonalnie użyłam też maski Romantic, Bingo kaszmir, które są pewniakiem nieobciążającym skalpu a nadającym połysk i puszystość, Lorys, który prostował włosy, a także niedawno kupiona odżywka regenerująca Artiste.

Nadal pilnowałam się i raz w tygodniu nakładałam przed myciem maskę drożdżową, raz jajeczno-śmietanową. Dodawałam do niej olejek rycynowy i z orzecha włoskiego lub sezamowy oraz odżywkę. Postawiłam na naturę przy odżywianiu włosów ;)

Odżywki bez spłukiwania i zabezpieczenie


Bez spłukiwania używałam moich odżywek d/s, ale w małej ilości. Sprawdził się zwłaszcza balsam regenerujący Agafii. Kuracja arganowa Marion i spray Rapair and Care Schauma jako zabezpieczenie używałam praktycznie po każdym myciu - tak, jak w poprzednim miesiącu ;)

Płukanki


Pojawił się dział Płukanki! A jakże! Skoro mamy miesiąc płukanek to zmobilizowałam się do płukania raz w tygodniu. Do tej pory użyłam:
płukanki z piwa i octu jabłkowego
płukanki z kawy i cynamonupłukanki z wody brzozowej ISANA płukanki mandarynkowej
płukanki ziołowej (mydlnica, kora dębu, dziurawiec, łopian)

Głównie nadawały puszystość, połysk, dłuższą świeżość a czasem ułatwiały układanie ;) Nie można stosować ich po każdym myciu, gdyż w większości lekko wysuszają włosy.



Wcierka


Początkowo do 05.02 zużywałam resztę kozieradki, odkryłam, że nałożona w większej ilości na prawdę usztywnia i unosi u nasady włosy. Kupiłam w tym czasie tonik Agafii przeciw wypadaniu i na nim się skupiłam skrupulatnie wcierając go codziennie ;)

Olejowanie


Olejowanie przeprosiłam i wykonywałam je praktycznie przed każdym myciem włosów domowym sprayem  (woda, odżywka, gliceryna, olej kokosowy lub z orzecha włoskiego) na noc. W tym czasie wcierałam w skalp tonik Agafii. Olejowanie ułatwiło mi pielęgnację - rzadko używałam odżywek d/s po myciu ;) Dlatego mycie przebiegało szybciej ;)

Suplementy


Przez pierwszy tydzień kończyłam opakowanie Calcium Pantothenicum oraz witaminę A+E. Po ich skończeniu zaczęłam pić olej z pestek winogron - świetne źródło witaminy E, które kupiłam z myślą o olejownaiu włosów. Jednak za dużo miałam w tej kwestii olejów, więc nie czekając na przeterminowanie zużyłam go jako suplement. Wybór padł na winogronowy z powodu jego łagodnego smaku ;) W połowie lutego kupiłam Humavit N, gdyż mimo łykania przez poprzedni miesiąc CP pojawiły mi się zajady... Cały miesiąc intensywnie piłam napar z pokrzywy i innych ziół (bratka lub rumianku, z dodatkiem herbaty czerwonej lub bez). Pokrzywie poświęcę chyba oddzielny post pochwalny. Jej wpływ na skórę, włosy i paznokcie dał się zauważyć, ale wyniki mojego badania krwi mnie zaskoczyły. Zawsze narzekałam na niski poziom hemoglobiny, starałam się w okolicach okresu przyjmować suplementy z żelazem, a i tak poziom utrzymywał się max w dolnej granicy normy. W lutym po wielu miesiącach badałam krew znowu. Lekarz stwierdził, że poziom Hb mam jak u dorosłego chłopa :D To chyba był komplement :P Jednak kilka miesięcy picia pokrzywy się opłacało :)



Ogólnie muszę przyznać, ze zmieniłam w lutym pielęgnację. Praktycznie nie używałam odżywek d/s, tylko olejowałam na noc włosy sprayem olejowym i raz w tygodniu domowe maski przed myciem, a po każdym myciu nakładałam odżywki b/s. Wprowadziłam raz w tygodniu płukanki - więcej natury :)

środa, 30 stycznia 2013

Aktualizacja włosów styczeń 2013

Stan włosów w poprzednim miesiącu 



 
31.12.2012 r.  

Stan włosów na dzień 30.01.2013




Włosy urosły około 1,5 cm. Coraz trudniej mi mierzyć i wyniki wydają mi się niedokładne, więc chyba odpuszczę sobie ;)

Pielęgnacja w styczniu:

Mycie



Do codziennego mycia w styczniu używałam głównie Facelle i Intimelle - jak widać same specjalistyczne środki do włosów :P Intimelle wydaje się być łagodniejszy, ale też rzadszy i słabo się pieni. Mimo to oba dobrze oczyszczają włosy. W więkzości myłam włosy metodą OMO z Lorysem w roli pierwszego O. Świetnie ułatwiał rozplątywanie włosów (rzadko czeszę na sucho) a także ograniczał plątanie w czasie mycia. Zdarzyło mi się umyś włosy nepalskim mydełkiem, które jednak w tej roli się nie sprawdziło. Twarda woda w moim kranie spowodowała, że włosy były sztywne i niedomyte. A szkoda - skóra polubiła mydełko ;) Do silniejszego oczyszczania używałam Barwy z czarną rzepą, która powoli zbliża się ku końcowi. W kolejce czeka szampon Bingo Spa. Intensywniejsze oczyszczanie wypadło tylko przed 2 farbowaniami: henną 12.01 i szamponetką Marion 26.01. Poza niespłukanym do końca mydełkiem włosy nie domagały się silniejszych środków do mycia ;) 

Odżywki do spłukiwania


Jako odżywka d/s, zwłaszcza w pierwszych 2 tygodniach stycznia służył mi balsam Agafii specjalny z amlą na skalp oraz Isana babassu z oliwką Cien na długość. Balsam ziołowy był zbyt słaby na długość, więc posiłkowałam się bardziej nawilżającą odżywką ;) Amla dodawana do odżywki ochładzała kolor - 
Okazjonalnie użyłam też maski Romantic, Bingo kaszmir, które są pewniakiem nieobciążającym skalpu a nadającym połysk i puszystość, Lorys, który prostował włosy, a także niedawno kupiona odżywka regenerująca Artiste.

Zgodnie z obietnicą złożoną sobie i włosom :P raz w tygodniu nakładałam przed myciem maskę drożdżową. Dodawałam do niej olejek łopianowy lub rycynowy oraz odżywkę. Taki mix świetnie wpływa na moje włosy, liczyłam na przyspieszenie porostu i odżywienie cebulek.

Odżywki bez spłukiwania i zabezpieczenie


Bez spłukiwania używałam Joannę z lnem i rumiankiem, a później Isana babassu. Odżywki b/s używałam zamiast d/s gdy nie miałam czasu lub nakładałam przed myciem maskę. Kuracja arganowa Marion i spray Rapair and Care Schauma jako zabezpieczenie używałam po każdym myciu.


Wcierka


W styczniu jako wcierka służył mi Jantar, którego wcierałam co drugi dzień po myciu i także podczas olejowania w dni bez mycia. Nauczyłam się go stosować w minimalnej ilości, aby nie przetłuszczał mi włosów i udało się. dopiero teraz, gdy jestem w trakcie drugiej buteleczki jestem w stanie docenić jego działanie (pierwszą buteleczkę zużyłam kilka miesięcy temu, nakładałam aplikatorem od Rzepki i niestety mocno obciążał mi włosy, więc stosowałam go bez entuzjazmu przed myciem i to nieregularnie). Przez cały styczeń prawie codziennego wcierania zużyłam pół buteleczki.

Olejowanie


Olejowanie nieco ograniczyłam, a wykonywałam je domowym sprayem  (woda, odżywka, gliceryna, oliwa z oliwek, shea) raz lub dwa razy w tygodniu na noc, czasem na 2h przed myciem. Spray zawierający wodę, odżywkę i olej zdecydowanie ułatwia i przyspiesza olejowanie ;)

Suplementy


Tutaj styczeń okazał się ubogi. Przez pierwszy tydzień Calcium Pantothenicum, a wit. A+E przez dwa tygodnie, potem nie łykałam nic, ale cały czas rano piłam napar z pokrzywy i bratka. Zdecydowanie suplementy w styczniu mały niewielki wpływ na włosy :P




Tym razem starałam się być bardziej konkretna ;) W sumie z powodu braku czasu na przejmowanie się porostem włosy rosną wizualnie szybciej ;) Czas to najlepszy środek do zapuszczania :PP Co o tym sądzicie?