poniedziałek, 26 listopada 2012

Farbowanie henną Mumtaz i papryką słodką 25.11.2012 r.

Postanowiłam przetestować patent z czerwoną papryką podczas hennowania. Nie zrezygnowałam też z odżywczej placenty i spiruliny, które sprawdziły się przy poprzednim farbowaniu.


Składniki mieszanki wybuchowej:

ok. 40g henny Mumtaz
ok. 10-15g czerwonej słodkiej papryki w proszku
pół łyżeczki placenty
pół łyżeczki spiruliny
gotowy sok z cytryny: tzw cytrynka do herbaty

Mieszankę trzymałam na włosach 3 godziny (oglądałam  film). Żadnego podrażnienia nie odnotowałam ;) Przez 24 h nie będę używać żadnych odżywek czy szamponów do włosów.

Efekty:


Włosy nabrały intensywniejszego rudozłotego odcienia. Zwłaszcza te jaśniejsze (przy twarzy i końce rozjaśnione słońcem i nieszczęsnym chemicznym farbowaniem). Poprzednio użyłam takiej samej mieszanki, ale z octem i bez papryki. Kolor bardziej wpadał w kasztan, połysk był rudy. Teraz włosy są jaśniejsze, możliwe, że swój udział, oprócz papryki, miała cytryna i 3h trzymania na włosach :P Efekt bardzo mi się podoba - podejrzewam, że będzie szybciej się zmywać, ale i tak było warto :)

Przed farbowaniem:


 w świetle dziennym


 
nasada włosów, zdjęcie z lampą





Po farbowaniu:

 w świetle dziennym, żółciutkie babyhairy :)


 w słońcu - lśnią jak złoto :D



Efekt ogólny - są jaśniejsze w porównaniu do poprzednich (sama henna Mumtaz z cytryną oraz Mumtaz z Venitą kasztan zalane octem jabłkowym). Ostatnio narzekałam na przyciemnienie, więc tym bardziej jestem zadowolona ;)

Porównując poprzednie hennowania Mumtaz zauważyłam, że henna zalana octem jabłkowym daje delikatnie ciemniejszy odcień z rudo-bordowym połyskiem. Ta sama henna zalana cytrynką daje odcień jaśniejszy z rudo-złotym połyskiem. Dodatek słodkiej papryki powoduje jeszcze intensywniejszy złoty połysk ;) Jedna henna a różne efekty. Same widzicie jak duży wpływ mają dodatki ;)

piątek, 23 listopada 2012

Rozdanie u Hinaty :)

Zbliżają się Święta i Mikołajki, więc chętnie sprawiamy sobie prezenty. Z tej okazji Hinata przygotowała świąteczne rozdanie.
Do wygrania są 2 zestawy zawierające pełnowymiarowe produkty i kilka ciekawych odlewek. Ja wybrałam:

Zestaw II:


- nowe opakowanie olejku łopianowego Green Pharmacy ze skrzypem polnym
- nowe opakowanie jedwabiu firmy Biosilk
- maska Kallos Midollo & Placenta - odlewka o pojemności ok. 120 ml
- olej musztardowy - odlewka o pojemności ok. 25 ml
- szampon BingoSpa z bawełną, żeń-szeniem i elastyną - odlewka o pojemności ok. 100 ml
- serum wygładzająco-regenerujące do końcówek włosów Joanna z apteczki babuni - odlewka ok. 10 ml
- maska BingoSpa z elastyną mleczną - odlewka o pojemności ok. 120 ml
- maska Stapiz Sleek Line Repair - odlewka o pojemności ok. 100 ml

Bardzo ciekawa jestem tych produktów. Ostatnio zastanawiam się nad wyborem maski do włosów, myślałam nad Sleek Line, ale w sklepie fryzjerskim mięli tylko litrowe słoje, podobnie Placentę. Łatwiej sprawa ma się z Bingo, ale przy tak ogromnej różnorodności masek ciężko się zdecydować. Dlatego właśnie uwielbiam rozdania odlewkowe - im więcej produktów, tym lepiej ;) Przetestuję, sprawdzę i bez stresu kupię pełnowymiarowe opakowanie ;)

Polecam zajrzeć na stronkę z rozdaniem - może jeden z zestawów Was zainteresuje ;) Poza tym jeśli nie znacie jeszcze bloga Hinaty to tym bardziej warto poczytać jej sposoby walki o piękne włosy. 

Pozdrawiam Was serdecznie i ciepło :D

Ożywiamy kolor - czerwona papryka

Na blogu Hinaty znalazłam post o naturalnym ożywianiu rudych odcieni włosów. W związku z tym, że włosy ostatnio mi ciemnieją to postanowiłam odpuścić płukanki i intensywnie zadziałać czerwoną papryką w proszku.


Składniki:

* maska Romantic
* kolagen z elastyną
* placenta
* czerwona papryka łagodna w proszku.



Maskę nałożyłam po myciu włosów na ok godzinę pod czepek i ręcznik. Po tym czasie zmyłam i wysuszyłam włosy.

Efekty:

* wanna zafarbowała na pomarańczowo
* czepek zafarbował
* włosy niestety nie :P Po wysuszeniu bardzo intensywnie przyglądałam się włosom i wypatrzyłam może leciutki złotawy połysk.

Możliwe, że efekt będzie widoczny po kilkukrotnym zastosowaniu papryki. Na pewno jaśniejsze włosy mogą zareagować silniej. Biała wanna i kubeczek, a nawet czepek ciężko było domyć z pomarańczowych plam :D Kolejnym razem dodam paprykę do henny (czas kolejnego farbowania już nadchodzi). Ciekawa jestem czy nieco zmieni odcień, jaki daje henna? Zobaczymy ;)


czwartek, 22 listopada 2012

"Wyciskamy" skręt z włosów - informacje i pierwsza próba

Falowane włosy są trudne do rozgryzienia przez początkujące włosomaniaczki. Nie mamy loków, ale gładkiej tafli też nie. A co mamy - powyginane końce. A to pech :/ Trzeba prostować prostownicą lub kręcić? Nie! Trzeba poznać nasze włosy, jakie na prawdę są, nauczyć się je pielęgnować i stylizować oraz, co najważniejsze, pokochać! :) 

Na początek musimy poczytać o rodzajach skrętu, właściwej pielęgnacji, środkach czy zabiegach, które rozluźniają skręt i utrudniają ułożenie ładnej fali. Ja wiedzę czerpałam od doświadczonych blogerek - konkretnie z ich postów oraz wizażu:

Mysia:
I Ty możesz mieć fale. Sprawdź to! TYP 2a/b
Faluj z Mysią. Stylizacja włosów w fale
Żelazne zasady suszenia kręconych/falowanych włosów
Fale krok po kroku. Instruktaż
Wasze włosy u Mysi. Delikatne fale Oli

Czarownicująca (nazywana również Wiedźmą):
Wszystkie faliste wpisy  (Wiedźma oddzielną zakładkę nawet stworzyła, tak popularny jest obecnie ten temat :)
Pokochaj swoje fale: jak rozpoznać, jak pielęgnować
Fale: stylizacja i czesanie
Fale: techniki stylizacji

Anwen:
Ciąg dalszy walki o fale
Jak używam dyfuzora?

Maliniarka:
Stylizacja włosów


Powyższe wpisy są bardzo konkretne, obrazowe i pomocne dla falowanych laików z opornymi włosami :)

Ogólny plan działania powinien wyglądać tak:

1) Oczyszczamy włosy z nagromadzonych substancji: silikonów, pg i innych. Lekkie włosy łatwiej złapią i utrzymają skręt niż opadające pod ciężarem smutne strąki ;) Zwłaszcza jest to istotne przy pierwszych próbach. Nie musimy już na zawsze rezygnować z silikonów - gdy włosy nauczą się skrętu a Wy nauczycie się je stylizować możecie stopniowo i po troszku wprowadzać produkty z silikonami do zabezpieczania końców.

2) Nawilżamy i odżywiamy włosy. Suche i zniszczone włosy nie falują tylko się puszą. Musimy zadbać o ich stan. Oczywiście wszystko z umiarem - trzeba zachować odpowiednią proporcję protein i substancji nawilżających, ale o tym poczytajcie na przykład TU. Najlepiej zapoznać się z FAQ dla kręconowłosych.
Nie musicie od razu rygorystycznie przechodzić na metodę Curly Girl, ale warto zaczerpnąć nieco wiedzy ;)

3) Próbujemy dwóch metody stylizacji wg powyższych postów: dla włosów, które dość wyraźnie zdradzają zadatki na fale polecam metodę Mysi, a włosy ledwo wywijające się na końcach, łatwe do ułożenia, ale także skłonne do odginania się od gumek, spinek i założenia za ucho (czyli moje włosy), będą potrzebowały bardziej radykalnych środków opisanych u Wiedźmy.

4) Nie zrażamy się początkowym niepowodzeniem, próbujemy dalej. Jak jedna metoda zawiodła (po kilku próbach), możecie sięgnąć po drugą. Może żel lub pianka są za słabe, może za krótko suszyłyście? Jeśli Wasze włosy zdradzają skłonność do fal to na pewno coś z nich można zrobić ;) Wiadomo, ze stylizacja jest czasochłonna, ale przy małym zapasie czasowym warto się pobawić i przeszkolić nasze włosy w falowaniu ;)
 

 Poniżej moja pierwsza próba :D Zabawa akurat na dłuuugie zimowe popołudnie - kilka miesięcy na próby przede mną. Niestety nie była w 100% fachowa, ale już pierwsze koty za płoty :)


Próba I 14.11.2012 r.:


1) Mycie BD, mocniejsze oczyszczanie nie było konieczne - myłam włosy 2 mycia wcześniej oczyszczającym mydełkiem, nakładałam minimalne ilości silikonów (spryskałam raz sprayem Schauma)

2) Odżywka d/s - maska Romantic ze zmywalnym wodą silikonem

3) Odżywka b/s - Joanna len i rumianek wgnieciona w ociekające wodą włosy. Wygniatałam włosy do momentu , aż przestała z nich kapać woda.

4) Stylizacja:

  a) nałożyłam żel (z Lidla Cien męski zielony bez alkoholu) wgniatając do jak odżywkę b/s we włosy. Wygniatałam kilka minut. Następnie zastosowałam plunking: położyłam bawełnianą koszulkę na półeczce, na niej ułożyłam włosy i zawinęłam turbanik. Włosy były jeszcze bardzo mokre, więc na to nałożyłam jeszcze turban z dużego ręcznika, który dodatkowo stabilizował całość. Chodziłam tak ok. 20 min (robiłam w tym czasie sałatkę)

  b) zdjęłam turban, wygniotłam włosy i wtarłam w skalp Joanna Rzepa ampułki (cel nr 1 to porost :P). Wcieranie spowodowało rozbicie włosów na cieńsze pasma i rozprostowanie ich :/ Mój pierwszy błąd.

  c) suszenie - nie posiadam dyfuzora, więc musiałam posłużyć się ręką. Dołożyłam jeszcze żelu wgniatając go w pasma i przystąpiłam do suszenia. Układałam włosy na ręku, dociskałam do głowy i włączałam suszarkę z lekko ciepłym nawiewem. Po ok 2 minutach włączałam zimny nawiew i jak ostygły to odstawiałam suszarkę, chwilę trzymałam włosy a następnie delikatnie puszczałam. Pasmo po pasmie wysuszyłam całą głowę wracając kilkakrotnie do pierwszych pasm skracając czas suszenia poszczególnych partii, gdyż już mdlała mi ręka :P Włosy pozostały lekko wilgotne z tyłu głowy. Zostawiłam je w spokoju na 15 minut i odgniotłam delikatnie żel.

Zaraz po wysuszeniu:


Po odgnieceniu żelu:






Efekt bardziej przypomina bałagan niż fale, ale liczę, że stopniowo włosy nauczą się skrętu a ja stylizacji i będą coraz ładniejsze. Mam dziwne uczucie, że skręt zawdzięczam głównie sile żelu, gdyż w miejscach, gdzie źle złapałam włosy szybko zapamiętywały "krzywiznę" zamiast fal :P Kolejne próby będą pojawiać się w późniejszym czasie na blogu, zwłaszcza te udane :P Opiszę błędy, które uda mi się wychwycić i wyeliminować ;)

niedziela, 18 listopada 2012

Diplona Professional - odżywka do włosów farbowanych

Nareszcie jest recenzja! Tak samo długo zabierałam się do tej recenzji, jak długo męczyłam się żeby ją w końcu zużyć :P Oczywiście pod koniec butli dopiero znalazłam dla niej odpowiednie zastosowanie, w którym o dziwo świetnie się spisywała. Jakie? Przeczytajcie ;)

Diplona Professional do włosów farbowanych i rozjaśnianych



Opis producenta:


Wspomniany kompleks witamin jakoś umknął moim oczom w składzie produktu :P Na szczęście producent nie rozpisywał się na temat cudownych właściwości odżywki: chroni przed utratą koloru, ułatwia rozczesywanie i nadaje połysk. Kolor spłukiwał się jak zwykle, a połysk też nie zaskakiwał intensywnością...


Skład:


Skład nie powala, jak na odżywkę do odżywiania :P Zawiera silikon łatwo usuwany przez łagodne szampony dimethiconol i pantenol przed zapachem. Po zapachu w ilościach mikroskopijnych olejek jojoba oraz na szarym końcu składu ekstrakt z figowca pospolitego.


Moja opinia:


Odżywka jest poprawna: ułatwia rozczesywanie włosów, są one miękkie i gładkie. Ma ona jedynie właściwości kondycjonujące: składniki potencjalnie odżywcze są na szarym końcu składu. Zapach jest słodko-chemiczny. Nie podoba mi się, drażnił mnie przez cały czas używania. Odżywka jest gęsta i bardzo wydajna: na włosy do ramion spokojnie wystarczy jedno naciśnięcie pompką. Tyle na temat sposobu użytkowania przewidzianego przez producenta. Mniej więcej w połowie opakowania zaczęłam myć włosy metodą OMO i Diplona pełniła rolę pierwszego O. Nawet poplątane włosy moczyłam i nakładałam odżywkę od skalpu do końców. Masowałam delikatnie i spokojnie mogłam przeczesać włosy palcami. Po chwili spłukiwałam i nakładałam Diplonę w niewielkiej ilości na długość a na skalp szampon Facelle lub Babydream (bardzo plączące włosy). Dzięki Diplonie włosy o wiele mniej się plątały a mimo to były świetnie oczyszczone. Pod koniec opakowania wlałam wodę do opakowania, gdyż szkoda mi było je rozcinać i ku mojemu zdziwieniu na ściankach było tak wiele odżywki, że uzyskałam jeszcze ok. 150 ml odżywki o konsystencji np.: Isany z babassu. Możecie sobie wyobrazić jak gęsty był balsam, porównałabym go do masek Bingo. Cena produktu jest niska: 600 ml bardzo gęstej odżywki kupimy za ok 10 zł, ale ciężko jest ją dostać. Ja kupiłam w Biedronce, ale była to czasowa promocja. W stałym asortymencie ona nie widnieje. Czy kupię ponownie - raczej nie. Zapach wystarczająco mnie zmęczył :P Obecnie do OMO używam balsamu Romantic Anti-Age o lepszym składzie, wydajności podobnej: Romantic kupimy w litrowej butli za 10 zł, ale konsystencję ma o wiele rzadszą, więc potrzebuję jej więcej na jeden raz. Na szczęście ma łagodniejszy i ładniejszy zapach ;)